Przejdź do głównej zawartości

Jajecznica z boczkiem, pieczarką i kiełkami



Jajecznica to jedno z moich ulubionych dań na śniadanie. Na jajka pozwalam sobie zazwyczaj w weekendy, ponieważ wtedy mam więcej czasu na przygotowanie i zjedzenie śniadania w spokoju. Jajka uwielbiam pod każdą postacią ale na śniadanie króluje jajecznica, na miękko oraz sadzone. Będę starała się Wam dużo pokazywać moich wariacji na temat jaj. Zatem do dzieła!


Składniki:
- 2 jaja;
- 1 bułka;
- 1 duża pieczarka;
- kawałek boczku (u mnie wyszedł jeden plaster);
- 1 łyżka osełki/margaryny;
- 0.5 łyżki masła klarowanego (ilość zależy od wytopienia tłuszczu z boczku);
- kiełki z rzodkiewki;
- sól i pieprz.

Przygotowanie:
Na patelni wytapiamy tłuszcz z boczku. Obieramy pieczarkę i kroimy w kostkę. Bułkę kroimy na pół i smarujemy masłem lub margaryną.
Następnie wrzucamy pokrojone pieczarki, gdy wytopionego boczku jest mało, dodajemy masło klarowane. Wszystko smażymy przez kilka minut. Jeśli tłuszcz zbyt pryska proponuję przykryć patelnie ręcznikiem papierowym.


Gdy boczek i pieczarki są dobrze przysmażone wbijamy jajka, dodajemy pieprz i sól. Jajecznice smażymy do momentu ścięcia. Ile będziecie ją smażyć zależy czy lubicie bardzo ścięte jaja czy nie. Ja jem jajecznicę na patelni bo tak najbardziej mi pasuje a Wy jak lubicie jeść? Jaka jest Wasza ulubiona jajecznica?



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej.