Przejdź do głównej zawartości

Przereklamowane naleśniki

Miało być super smacznie. Miało być wspólne robienie naleśników. Wyszła jedna wielka kłótnia i do tego wszystkiego naleśniki, które nie spełniy oczekiwań a zwłaszcza syrop klonowy. Dzięki filmom i bajkom amerykańskiej produkcji idealne dla mnie naleśniki to takie malutkie, pulchniutkie, okrąglutkie i oczywiście oblane dużą ilością syroku klonowego. Jak byłam mała to ten syrop był dla mnie poza zasięgiem, kilkanaście lat później, postawiłam kupić to cudo i zobaczyłam jeszcze cudowniejszą cenę, mój zapał ostygł. ALE ostatnio trafilam na syrop klonowy w dobej cenie, więc stwierdziłam, że zrobimy te amerykańskie pancakes, te cudowne naleśniki, które kojarzą mi się z dzieciństwem. Wyszło jak wyszło. Najpierw pokłóciliśmy się z moim Lubym, naleśniki nie wyrosły odpowiednio a na samym końcu syrop klonowy, który był marzeniem z moich młodzieńczych lat okazal się tylko... dobry.... Nie było spodziewanego WOW, super, nie było fajerwerków. No cóż. Przepisem się podzielę bo naleśniki koniec końców wyszły dobre a on sam zostanie przeze mnie udoskonalony i w końcu mi wyjdą grubiutkie, mięciutkie pancakes!

Składniki: (podaję na oko bo ciasto robił Luby)
- 1.5 szklanki mleka
- około 2 szklanek mąki
- 0.5 szklanki otrębów
- 1 jajko
- 3/4 szklanki cukru
- 1 łyżeczka proszku do pieczcenia
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej
- szczypta soli

Dekoracja:
- syrop klonowy
- melasa karobowa
- 1 banan
- cukier puder

Przygotowanie:
W największym skrócie, wszystkie składniki miksujemy razem do połączenia składników. Jeśli nasza masa jest za gęsta wystaczy dolać odrobinę mleka, jeśli za rzadka, odrobinę mąki. Rozdgrzewamy patelnię z olejem lub masłem klarowanym. Jeśli chcecie sprawdzić czy jest wstarczająco rozgrzana wystaczy zmoczyć ją odrobiną zimnej wody. Jeśli tłuszcz zaczyna skwierczeć możemy smażyć. Wylewamy na patelnię niezbyt dużą ilość masy i smażymy z każdej strony kilka minut, do momentu zbrązowienia.
Gdy są gotowe układamy je najpierw na talerzu z ręcznikiem papierowym aby pozbyć się nadmiaru tłuszczu.
Następnie przechodzimy do układania ich na talerzu, jeden na drugim. Kroimy banana w plasterki i układamy je na naszych naleśnikach. Wszystko polewamy syropem klonowym i melasą a na koniec posypujemy cukrem pudrem.

Nalesniki wyszły dobre ale bez szału. Wydaje mi się, że nie wyrosły odpowiednio bo dałam za mało proszku albo sody i nie dodałam maślanki. Największym rozczarowaniem okazał się syrop klonowy. Na prawdę spodziewałam się czegoś baaardzo dobrego, zwaszcza za taką cenę. Dochodzę do wniosku, że nasz polski miód jest świetnym zamiennikiem i zapewne zdrowszym i tańszym.
Takie naleśniki polecam jako posiłek przed treningowy. Jeśli planujecie dłuższe wybieganie lub po prostu cięższy trening, taka bomba kaloryczna da Wam sporo energii na długi czas.

Czekam na Wasze opinie o syropie klonowym.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej.