Przejdź do głównej zawartości

Ekstrakt waniliowy - coś na prawdę ekstra

Wiele razy w oglądanych programach kulinarnych lub gdy czytałam dany przepis, słyszałam/czytałam nazwę ekstrakt waniliowy. Strasznie to tajemniczo brzmiało. Pewnego razu w sklepie natrafiłam na to coś. Na zakup nie zdecydowałam się, ponieważ uważałam cenę około 30 zł za 100 ml zbyt wygórowaną. Minęło kilka lat i znowu "prześladował" mnie ów ekstrakt. Tym razem postanowiłam kupić. Weszłam do sklepu i zapytałam czy jest dostępny. W odpowiedzi usłyszałam, że tak i czy ma być z alkoholem czy bez. Jak szaleć to szaleć, biorę z alkoholem. Jak usłyszałam ile mam zapłacić, to prawie padłam ale duma nie pozwoliła mi na odmowe zakupu. Jego wysyką cenę rekompensuje niesamowity aromat ale czy na pewno trzeba tyle płacić za 100 ml whiskey, wody i wanilii? Własnie nie, mozna zrobić w domu. O wiele taniej i tak samo aromatyczny.

Składniki:
- 2 laski wanilii - 12 zł
- około 200 ml bourbonu, koniaku lub whiskey (whisky) - jeśli nie macie w domu, polecam kupić 0.5 l w dyskoncie pewnie za około 25 zł. 

Przygotowanie:
Z dwóch lasek wanilii wyjmijcie ziarenka, włożcie je go małego słoiczka. Laski przekrójcie na pół i dołóżcie do ziarenek, wszystko zalejcie alkoholem.
Odstawcie w zimne i chłodne miejsce najlepiej na 2 miesiące. Raz na tydzień wstrząśnijcie słoiczkiem i gotowe :)



Sami widzicie, że produkt wykonany w domu jest o wiele tańszy i bez dodatku wody.
W Internecie znajdziecie sporo przepisów z użyciem wódki, polecam zdecydowanie whiskey, ponieważ jest słodsza niż wódka i przede wszystkim ma piękny karmelowy kolor, który dzięki wanilii jeszcze ściemnieje. 
Ja ekstraktu używam zwykle do wypieku ciast i ciastek, dodaję 2 łyżki, które w zupełności wystarczają. Produkt na pewno Was nie zawiedzie.







Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej. 

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.