Przejdź do głównej zawartości

VII Bieg AGH


Jest to kolejny bieg, który należy do moich ulubionych. Zapewne z powodu miejsca gdzie pracuję i sympatii do AGH. Medale też kuszą, są to jedne z ładniejszych jakie mam. Nie wiem kto je projektuje ale wykonuje bardzo dobrą robotę. Inni  mogą brać przykład. Nie będę ukrywać, że medal jest również jednym z powodów dla którego biorę udział w biegu. W tym roku uczestniczyłam w nim w roli kibica, swój debiut zaliczyła za to moja wspaniała koleżanka, której przyszłam kibicować. Sama w ostatniej chwili zrezygnowałam ze startu. Zapisałam się na bieg z małą nadzieją, że jednak w nim wystartuję ale zdrowy rozsądek wziął górę i postanowiłam zrezygnować.  Długo biłam się z myślami co zrobić, decyzja o wycofaniu się z biegu była ciężka ale kibicowanie też jest całkiem fajne ;)

Zalety:
- trasa idealna do bicia swoich życiówek;
- 2 dystanse do wyboru;
- bieg jest organizowany w sobotę, więc macie całą niedziele na odpoczynek;
- jeśli studiujesz na AGH możesz rywalizować dodatkowo w kategorii student/ka AGH;
- możesz odrobić zaległy WF ;)
- co roku piękny medal;
- możecie zobaczyć władze AGH na żywo i nieco luźniejszym wydaniu; 
- łatwo dostępne informacje o biegu;
- szybka, miła i sprawna obsługa;
- brak śmieci, czyli mnóstwa niepotrzenych ulotek. 
Wady:
- godzina startu biegu - 16:00, w czerwcu o tej porze zazwyczaj jest niesamowity skwar;
- brak rozdzielenia opłaty za dystans, płacicie tyle samo zarówno za 5 i 10 km;
- marny pakiet startowy. Tutaj pragne dodać, że zamiast jakiegoś dziwnego plecaka/torby, bardzo marnej jakości, dajcie po prostu zwykły bawełniany podkoszulek z logo biegu.



Posiłek regeneracyjny (piwko trzeba sobie kupić): no nie powala na nogi, ja w tym roku była tak głodna, że zjadłam 2 kiełbasy na raz ;) sama w sobie byla ok ale nie można dać do niej trochę warzyw? Ziemniaków, tak jak i w zeszłym roku nie tknęłam. Jednak zanim dostaniecie te pyszności (macie wybór co chcecie dostać), czeka Was stanie w bardzo długiej kolejce, około 45 minut, do godziny. I tak jest co roku, więc zastanówcie się czy warto czy nie lepiej wziąć posiłek z domu. Marna logistyka AGH, wstydźcie się! Chociaż dla zmęczonych biegaczy, zróbcie oddzielną kolejkę ;) Pozwolę sobie zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Bony na posiłki są bardzo ładnie wykonane, takie estetyczne.
Opłata: standardowo im wcześniej tym lepiej. Kwota zaczynała się od 50 zł w terminie do 31 maja, 60 zł  do 5 czerwca i 80 zł w biurze zawodów. Tak jak pisałam wyżej za oba dystanse obowiązuje jedna cena.
Warto/nie warto
Start/meta: przy Wydziale Odlewnictwa, ul. Reymonta 23
Moje oceny:
Trasa: 4,0 Cena: 4,0 Pakiet: 3,5 Atmosfera Biegu: 4,0
Medal: 5,0
Średnia ocena: 4,1.   





Ja, jako kibic, kilka słów:
Kibicowanie jest fajne ale o wiele lepsze bieganie ;) Zwłaszcza jeśli z jakiś względów nie mogliśmy wziąć w tym konkretnym biegu udziału. Jest żal, jak się patrzy na biegaczy konczących bieg. Szczęśliwych, że udało im się dobiec.
Debiutowała za to moja koleżanka i właśnie jej przyszłam dopingować. Był to jej pierwszy start w tego typu imprezie, mam nadzieję że nie ostatni zarazem. Jest ucieszona z medalu, to pewnie się jeszcze skusi. A jak nie to ja ją będę namawiać. Gosia dobiegła tak jak wszyscy zziajana i zmachana ale bardzo szczęśliwa z debiutu. Ja jestem z niej bardzo dumna bo wiem ile ją to stresu kosztowało i wysiłku. Za rok mam nadzieję, że już pobieniemy w większym składzie z Dianą na czele :)





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej.