Przejdź do głównej zawartości

Zupa brokułowa


Jeszcze chwilę pozostanę w zielonych klimatach. Dziś zaprezentuję Wam zupę brokułową, takiej również nie jadłam. Przyznam szczerze, że poprzednia z bobu o wiele bardziej mi smakowała, była bardziej kremowa. Zapewne jest to zasługa dodanej śmietany. Tym razem pominęłam ją, przez co jest o wiele mniej kaloryczna i lżejsza. Zapraszam po przepis :)

Składniki:
- 1 l bulionu mięsnego i 1 l wody
- 1 brokuł
- 2 marchewki
- 2 średnie cebule
- 3 ząbkki czosnku
- 2 łyżki masła klarowanego
- pieprz, sól, zioła prowansalskie  


Przygotowanie:
Najpierw umyj wszystkie warzywa. Brokuł podziel na mniejsze różyczki, marchew pokrój na mniejsze kawałki. Czosnek przekrój na pół a cebulę w piórka. Do dużego garnka wlej wodę i bulion mięsny, dodaj marchew i przypraw. Na patelni roztop masło i przysmaż cebulę z czosnkiem. Gotowe dodaj do zupy. Jeśli marchew będzie miękka dodaj brokuł i wszystko gotuj na małym ogniu przez kilka minut. Długość gotowania zależy od wielkości różyczek brokuła, im mniejsze tym szybciej będą miękkie.
Na samym końcu wszystko zblenduj i gotowe.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej. 

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.