Przejdź do głównej zawartości

Nie daj się przeziębieniu - czyli domowe sposoby na całe zło

Zimno nadciąga a wraz z nim przeziębienia i choroby. Niektórzy chorują często inni  prawie w ogóle. Ja zaliczam się do tej drugiej grupy, nie pamiętam kiedy ostatnio brałam antybiotyk na chorobę czy przeziębienie. Samo przeziębienie trwa u mnie zazwyczaj kilka dni. Wydaje mi się, że mam dosyć dobrą odporność a jak zaczynam się źle czuć szybko reaguję ale nie tabletkami ani antybiotykami. Mam swoje domowe sprawdzone sposoby, które mnie jeszcze nie zawiodły. Ważny też jest sport i tu chyba nikogo nie zaskoczę. W tym roku dzięki bieganiu już 2 razy pozbyłam się bólu gardła. Pewnie stwierdzicie, że wariatka ale wcale nie. Jak porozmawiacie z ludźmi trenującymi dowolny sport dowiecie się, że bardzo rzadko chorują. Co więcej? O tym przeczytacie w poście poniżej.

Sport to zdrowie.
Pewnie znacie ten slogan na pamięć. Jak wiecie w piramidzie żywienia od roku 2016 roku to właśnie aktywność fizyczna znalazła się na pierwszym miejscu, tym samym wyprzedzając warzywa i owoce. Co ma sport do przeziębienia? A właśnie to, że każda aktywność na zewnątrz hartuje nas, spacer, marsz, bieganie, nordic walking, jazda na nartach etc.. To nie musi być sport wyczynowy, nawet krótki spacer będzie dobry. Ja widzę, że w zimie mój organizm o wiele lepiej sobie radzi z zimnem niż znajomych nie biegających. Ciało jest przyzwyczajone do warunków na zewnątrdz i lepiej adaptuje się. Dzięki temu gdy wyjdziemy na pole przy np. -10 st. nie rozchorujemy się. 

Wygrzej się.
Tutaj mamy kilka sposobów:
- gorąca kąpiel z kilkoma kroplami olejków eterycznych;
- gorąca herbata z sokiem malinowym i imbirem;
- gorący rosół.
Najlepiej stosować razem wyżej wymienione sposoby. Zjedz rosół, weź kąpiel a następnie połóż się w łóżku z gorącą herbatą. Nie przypadkowo podaje takie 3 sposoby. Rosół to wywar z mięsa i warzyw, który oprócz rozgrzania organizmu dostarcza nam witamin oraz składników odżywczych. 
Dlaczego kąpiel? Też rozgrzewa a dzięki dodaniu olejków eterycznych (eukaliptusowy, mentolowy lub lawendowy) robimy sobie mini saune. 
Następnie herbata z sokiem malinowym (domowej roboty, nie tymi sklepowymi, które z malinami mają wspólną tylko etykiete), który działa napotnie. Choróbsko każdy wie trzeba wypocić. Proponuję również domowy sok z czarnego bzu. Do takiej herbaty warto dodać świeży imbir, który działa przeciwbakteryjnie, przeciwwirusowo i wykrztuśnie. Pamiętajcie również o miodzie, który nie lubi wysokich temperatur i traci wszystkie swoje wartości odżywcze. Miód jest niekwestionowanym tzw. super foods. Pijcie go lub jedzcie bez względu na to czy jesteście zdrowi czy chorzy.


Czosnek tylko na wampiry i strzygi?
Czosnek i chrzan to dwa naturalne antybiotyki. Czosnek jest środkiem bakteriobójczym, najlepiej jeść go na surowo, pokrojony. Możemy robić sobie z nim kanapki lub domowe sosy czosnkowe. Warto jeść go nie tylko podczas przeziębienia ale cały rok. To samo tyczy się chrzanu i cebuli. Wiem, że te trzy składniki nie wszyscy lubią ale może chociaż jeden z nich wybierzecie? 
Pewnie teraz jak napiszę o syropie z cebuli to większość z Was się skrzywi. Wiedzcie, że te apteczne syropy mają marną skuteczność a zawarty w nich cukier tylko pogłębia rozwój bakterii. Cebulę możecie również jeść tak jak czosnek, na kanapce. Pamiętajcie tylko, że zarówno czosnek jak i cebula wydzielają zapachy, które niekoniecznie musi tolerować Wasze otoczenie, więc lepiej spożywać te składniki w zaciszu domowym. 
Chrzan natomiast ma działanie antywirusowe. Kupując go w sklepie zwróćcie uwagę aby w słoiczku było jak najwięcej chrzanu a jak najmniej pozostałych składników. Możecie z niego zrobić np. sos do sałatki lub położyć na kanapce. Najlepszy oczywiście jest świeży ale chyba śmiałków do starcia brak. 

Cudowne mikstury naszych mam i babć. 
Kto nie słyszał albo nie pił cudownej, uzdrawiającej naleweczki mamy czy babci. One doskonale wiedzą jak łączyć składniki a i spirytusu nie żałują. Taki mały kieliszek może zdziałać cuda, sama się o tym przekonałam. Moja mama robi swoją miksture ze spirytusu, rumu, cytryny i miodu. Moim zdaniem jest okropna w smaku ale postawiła mnie na nogi. Takie domowe nalewki warto dolać sobie do herbaty lub wypić jeden kieliszek. Oczywiście mowa tu o ilościach "zdrowotnych" a nie całej butelce. Jeśli nie dysponujecie domowymi nalewkami każdy inny wysokoprocentowy alkohol będzie odpowiedni do herbaty. 
Kolejnym domowym wynalazkiem jest smalec gęsi. Można nim smarować klatkę piersiową albo plecy, ma właściwości rozgrzewające. Możemy również dodać go do mleka i miodu. 

Podam Wam jeszcze 2 przepisy na uzdrawiające mikstury, pierwszą mam od znajomej a ona od znajomego etc. A druga pochodzi z książki Agnieszki Maciąg "Smak zdrowia". 

Syrop imbirowy, składniki: 1 korzeń imbiru, miód, 1 cytryna, goździki, woda, kurkuma, pieprz cayenne.
Przygotowanie: imbir obrać, drobno posiekać, przełożyć do rondelka. Zalej niewielką ilością wrzątku i gotuj nie więcej niż 10 minut. Dodaj goździki, łyżeczkę kurkumy i szczyptę pieprzu cayenne, gotuj wszystko około 10  minut. Jeśli za dużo wody wyparowało, dolej. Odstaw z ognia i poczekaj aż trochę przestygnie i wlej sok z cytryny. Gdy mikstura będzie letnia dodaj dowolną ilośc miodu (np. 2 łyżki) i gotowe.

Syrop z szałwi i miodu na kaszel i ból gardła. (z książki Agnieszki Maciąg "Smak zdrowia")
Składniki: 1 szklanka świeżych liści szałwii, 1 szklanka naturalnego miodu (lipowego, akacjowego lub spadziowego).
Przygotowanie: listki szałwi oczyść i dokładnie osusz. Ułóż je w wyparzonym i suchym słoiku. Całość zalej miodem, delikatnie wymieszaj i zamknij. Po tygodniu możesz przecedzić syrop, by pozbyć się liści. Możesz też pozostawić liście w słoiku i dodawać np. do herbaty. Wówczas przechowuj szczelnie zamknięty słoik w lodówce. Co ważne, miód powinien dokładnie przykrywać liście w słoiku - naturalny sposób konserwacji.
Dawkowanie: syrop można przyjmować jako lekarstwo w czasie infekcji lub dodawać do ciepłych napojów, na przykład z cytryną.


Tabletki.
Nie myślcie, że ich nie biorę bo w kryzysowych sytuacjach wspomagam się nimi. I tak na katar polecam tabletki cirrus, na gardło cukierki Halls - najlepiej te czarne i theraflu extra grip, maść Vicks VapoRub zamiast smalcu z gęsi. Polecam stosować tą maść na noc z racji jej intensywnego zapachu.

I na sam koniec napiszę o parówkach, których dziś już chyba nikt nie stosuje. Ja do nich wróciłam i szczerze polecam. Świetnie udrożniają górne drogi oddechowe. Aby ją wykonać będziecie potrzebować około 1l wody, olejku np. eukaliptusowego (jeśli nie macie wystarczy sama sól), łyżkę soli kuchennej i ręcznik zakładany na głowę. Uważajcie aby nie oparzyć się bo o to  nie trudno. Ja taką parówkę robię około 10 minut.  

Podzielcie się swoimi spodobami na choróbsko.

Pragnę podkreślić, że nie jestem lekarzem a wyżej podane sposoby działają na mój organizm. Dodam również, że nie jestem na nic uczulona i jem gluten, cukier, laktozę i inne "zakazane" składniki. 

Pamiętasz o moim Instagramie? Nie, zajrzyj tam koniecznie!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej.