Przejdź do głównej zawartości

Zupa z suszonymi, leśnymi grzybami


Czy może być bardziej jesienna zupa niż grzybowa? Dla mnie grzyb to jeden z symboli jesieni. Dają do gotowanych dań mnóstwo aromatu, trudno ich nie lubić, mimo to nie wszyscy za nimi przepadają. Suszone grzyby są najlepsze. Warto zebrać je samemu i ususzyć lub kupić od zaufanej osoby. Te sklepowe odradzam. Ja raz skusiłam się i już więcej tego nie zrobię. Przed przygotowaniem namoczyłam je w wodzie i ilość larw robaków mnie przeraziła. Zbieram grzyby od małego ale takiej ilości robali w życiu nie widziałam, nie wiem jak ktoś mógł tak robaczywe grzyby umieścić w opakowaniu na sprzedaż. Tych larw nie było kilka czy kilkanaście, wyglądało jaky ktoś wrzucił opakowanie robali do wody, fuj. Aby więcej sobie nie obrzydzać przejdźmy do przepisu.
Składniki:
- litrowy słoik suszonych grzybów
- 1l bulionu mięsnego
- 2l wody
- kilka małych marchewek
- mała śmietana 18%
- połowa standardowego opakowania dowolnego makaronu
- 1/2 łyżeczki słodkiej papryki, kminku mielonego i pieprzu czosnkowego
- 1/4 łyżeczki kurkumy
- pieprz i sól według uznania
- posiekana natka z pietruszki


Przygotowanie:
Rano namocz grzyby w około 0.5l wody. Przegapione przy czyszczeniu ale już wysuszone robaki "wyjdą" z grzybów i pozostałe nieczystości. Wyjmij również śmietanę. Gdy dodasz zimną do zupy, zważy się.
Do garnka wlej bulion i wodę, wrzuć marchewki, przyprawy i wszystko zagotuj. 
Do drugiego garnka wlej wodę, dodaj odrobinę soli i zagotuj. Wrzuć makaron i gotuj kilka minut. Odcedź.
Wodę z grzybów wlej do bulionu przez sito aby ewentulane nieczystości i robaki nie dostały się do zupy. Wrzuć również grzyby i zagotuj. Do śmietany wlej kilka łyżek zupy w celu zahartowania jej, wszystko razem wymieszaj i dodaj do garnka. Ponownie zagotuj i gotowe.
Na talerz wyłóż makaron (nie dodawaj do garnka ponieważ zacznie wchłaniać zupę i zrobi się papka), chochlą nalej zupę i posyp wszystko natką pietruszki.

Smacznego!

Zapraszam również na mój Instagram :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej.