Przejdź do głównej zawartości

Mój kulinarny niezbędnik cz. I


Moje must have bez, którego nie ma mojego gotowania. Znaczy byłoby ale bardzo utrudnione. Sądzę, że każdy z Was ma swoje kulinarne niezbędniki, bez których nie wyobraża sobie gotować. Ja mam takich rzeczy pięć. Są niezbędnikami ponieważ ja nie mam dla nich zamienników, nie licząc jednej rzeczy. Te przyrządy mogą być również idealnymi prezentami dla gospodyń domowych, żadna nie pogardzi, zwłaszcza numerem jeden i dwa. Napiszcie w komentarzach jakie są Wasz hity kulinarne, jestem ich bardzo ciekawa.

1. Mój totalny sztos - moździerz kuchenny.
Od lat chciałam go mieć, widziałam w programach kulinarnych jak kucharze rozcierali i ucierali w nim wszelkiego rodzaju nasiona, zioła czy sosy. Cieszyłam się jak dziecko gdy go w końcu kupiłam. Ja mam ten klasyczny ciężki i granitowy. Obecnie na rynku są dostępne np. z porcelany ale to nie to samo. Przy zakupie zwróćcie uwagę na jego wielkość, jeśli chcecie w nim tylko rozdrabniać skłądniki weźcie mniejszy a do mieszania sosów przyda Wam się większy. 
Nigdy nie spodziewałam się, że rozdrobnione nasiona mogą dać tyle aromatu. W taki oto sposób zaczęłam używać rozdrobnionego kminku zwyczajnego do  potraw. Większość osób nie przepada za kminkiem w całości ale ten sproszkowany to zupełnie inna bajka. Możecie go dostać w sklepach ale to nie to samo co samodzielnie sproszkowany.
Kolejnymi ziarnami, które są niesamowite po rozdrobnieniu to kolendra. Pachnie pomarańczą. Gdy pierwszy raz zmieliłam ją w młynku, chodziłam po domu i szukałam źródła zapachu, no w życiu bym nie powiedziała, że taki będzie aromat. Na prawdę polecam.
Czy moździerz kuchenny można zastąpić? Podobno wszystko można i można próbować np. wałkiem rozdrobnić nasiona. Można w młynku je mielić ale to nie to samo i świeżych ziół już raczej razem nie wymieszamy. Poza tym młynek może się popsuć, baterie mogą się wyczerpać, może nie być prądu i przede wszystkim nie preneztuje się tak jak moździerz.


2. Zaszczytne drugie miejsce to blender Braun MQ 7 Gourmet.
Kolejne genialne urządzenie. Macie tu wszystko w jednym. Dzięki ogromnej ilości elementów posłuży Wam do gotowania i pieczenia. Jestem nim zachwycona. Mam w domu sam blender innej popularnej marki i zdecydowanie polecem  Brauna. Możecie nim szatkować dowolnie warzywa, zrobić purre, robić doskonałe masło orzechowe czy domową nutellę. Jest mała kruszarka do lodu. Nie mieli "tylko" mięsa, chociaż drobno je posieka. Można w nim mieszać masy na ciasto, oczywiście nie wszystkie. Jest wart każdej złotówki, mi udało się go dostać na jakiejś mega promocji i zapłaciłam za niego na prawdę nie wiele. Oczywiście możecie kupić urządzenie z mniejszą ilością elementów albo sam blender. 
Urządzenie dzięki swojej dużej mocy pracuje bardzo szybko.
Teraz jestem na etapie suszenia pieczywa i będę próbowała zrobić w nim tartą bułkę.

Na zdjęciu nie ma wszystkich elementów z zestawu

3. Ostatnia na podium ląduje rózga. 
Jest ona jednym z tańszych moich akcesoriów ale równie niezbędna. Kiedyś musiałam sobie radzić za pomocą łyżki a teraz mam ją. Używam jej do mieszania mas ciast, robię nią polewe czekoladową, mieszam sosy. Łyżką można ale człowiek więcej się nią napracuje a i tak zawsze jakaś grudka zostanie. 
W sklepach dostępne są rózgi silikonowe i metalowe, zdecydowanie bierzcie te metalowe. Silikonowa jest jakaś dziwna... Oczywiście mam to używam ale jak się tylko popsuje to kupię znowu metalową.


4. Poza podium mamy małą skromną obieraczkę do warzyw.
Ja tego malutkiego urzędzenia używam głównie do ścięcia idealnie cienkich pasków, np. marchewki do sałatki. Wiem, że jest coś takiego jak mandolina ale ona jest większa a nie każdy ma tyle miejsca w kuchni. 


5. Ostatnie miejsce zajmuje silikonowa stolnica. 
Jest ona niezastąpiona głównie z tego względu, że zajmuje bardzo mało miejsca w porównaniu do tej drewnianej. Do silikonu też jakoś mniej mąki przywiera, łatwiej i szybciej też się ją czyści. Oczywiście również szybciej schnie. Moja silikonowa stolnica jest mniejsza niż drewniana, którą ma moja mama ale nie jest to duży problem. Sądzę, że jakby dobrze poszukać to dostaniemy w sklepie różne rozmiary. Dodatkową zaletą tej silikonowej jest dostępny centymetr i miarka do pizzy. Taki mały dodatek. 


Pamiętasz o moim Instagramie? Nie, zajrzyj tam koniecznie!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej.