Przejdź do głównej zawartości

7 Bieg Wielkich Serc


Mój pierwszy start w tym roku i pierwszy bieg dla WOŚP. Już od kilku lat przymierzałam się do startu w tym konkretnym biegu i na myśleniu sie kończyło. Co mnie zmotywowało do startu w tym roku? Pomoc maluszkom jest oczywista ale wiecie, że ja ciągle pomagam, więc uznałam, że przy okazji zobaczę jaką to ja mam na prawdę formę. Do tej pory moje (aż 2 starty) były ostrożne i bałam się pobiec szybciej. Teraz postanowiłam sprawdzić na co mnie stać, nawet założyłam sobie cel, którego niestety nie udało sie zrealizować ale tak też bywa. Za miesiąc kolejny start na 5 km, mam już nowy cel, trochę sobie dokręciłam śrubę i chcę go zrealizować. Wiem gdzie popełniłam błąd, trzeba go naprawić i ogień! A teraz zapraszam do przeczytania moich wrażeń o samym biegu i jego organizacji.
Zalety:
- pomoc najmłodszym;
- bieg rodzinny, biegi dla dzieci;
- możliwość wystartowania z wózkiem a trasa jest idealna;
- Biuro Zawodów zorganizowane w Galerii Kazimierz, gdzie można było spokojnie czekać na start;
- miła obsługa;
- bardzo mało ulotek w pakiecie startowym;
- trasa w 95% prosta, więc można walczyć o życiówkę na 5 km ;)
- fajna atmosfera biegu;
- niska cena pakietu;
- pączek dla każdego.

Wady:
- termin odbioru pakietu w dniu zawodów. Start głównego biegu był o 12:00 a pakiet należało odebrać do 10:30, na pewno jest to kwestia organizacyjna ale nie jeden z Was odbierał pakiet przysłowiowe 5 minut przed startem, więc można.




Posiłek regeneracyjny: pyszny pączek, nie wiem skąd oni je mieli ale były na prawdę dobre. I jest to o wiele lepszy pomysł niż wydawane zupy o smaku niczego. Pączka czy drożdżówkę każdy zje a te posiłki ani za bardzo nie rozgrzeją ani nie zregenerują ani nie smakują. 

Opłata: 30 zł za osobę dorosłą a dziecko 5 zł. 
Warto/nie warto
Start/meta: okolice Galerii Kazimierz
Moje oceny: 
Trasa: 4,0  Cena: 5,0 Pakiet: 4,5 Atmosfera biegu: 4,5 Medal: 4,5
Średnia ocena: 4,5

Moje krótkie podsumowanie 7 Biegu Wielkich Serc:
Pierwszy start w tym roku za mną. Strasznie nie chciało mi się jechać ale jak zapisałam się to głupio rezygnować. Postanowiłam sobie, że pobiegnę na konkretny czas i powiem Wam, że było bardzo ciężko. Dawno nie biegałam szybko i organizm buntował sie ile mógł. Bolało mnie wszystko, do tego ubrałam się za ciepło i myślałam, że zaraz zacznę się palić. Nie mogłam nawet dechu złapać. Ale biegłam i wiecie jak się motywowałam? Cały czas powtarzałam sobie, że jak urodziłaś dziecko to teraz ruszaj tymi nogami bo to o wiele lżejsze i szybsze. Tak, wytrzymałość po porodzie to ja teraz mam niesamowitą, tylko szybkość została gdzieś daleko ale będę nad nią pracować. Start uznaję za udany, dystans zleciał mi bardzo szybko mimo, że myślałam, że na prawdę tam padne. Wiem nad czym muszę pracować a to najważniejsze. 

Znasz mój Instagram? Jeśli nie, zajrzyj tam koniecznie!



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej. 

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.