Przejdź do głównej zawartości

Moje plany, cele i postanowienia na Nowy Rok


Chyba nigdy nie robiłam postanowień noworocznych, więc czemu nie zrobić tego po raz pierwszy? Oczywiście układać plany i cele można zawsze i w każdej chwili, nie trzeba czekać z tym do 1.01. Mimo wszystko jest to dobry czas aby wprowadzić pewne zmiany do swojego życia. Tak swoją drogą jestem ciekawa skąd się wzięły te całe postanowienia noworoczne. Bo dlaczego nie próbować zmienić swojego życia np po urodzinach albo imieninach? Każda pora jest dobra, ważne aby cele zrealizować a w postanowieniach wytrwać. Ja wszystkich moich planów nie zdradzę ale z kilkoma podzielę się z Wami.

Jeść więcej owoców.
To chyba moja największa zmora. Mogę sobie odmówić pewych produktów lub je ograniczyć a z owocami nie żyję za dobrze... W lecie nie jest najgorzej bo są dosłownie na wyciągnięcie mojej ręki. W ogródku mam truskawki, maliny, śliwki, jabłka, jagody i borówki. Jak napiszę, że najlepiej smakują mi jedzone od razu po zerwaniu z krzaka, to nikogo nie zaskoczę. Podczas upałów człowiekowi pić się chce a pragnienie dobrze gaszą koktajle, które uwielbiam. W zimie też je robię ale przetworzony owoc ma o wiele mniej witamin niż taki zjedzony od razu. 
Postanowiłam sobie, że codziennie zjem przynajmniej jeden. W dni kiedy trenuję nie ma z tym problemu bo zazwyczaj jem banana ale samymi bananami człowiek żyć nie może ;)



Pić więcej wody.
To jest moja druga bolączka, jestem człowiekiem wielbłądem. Mam bardzo małe pragnienie i pije tej wody na prawdę mało. "Zalecane" 2l wody dziennie, starczą mi nawet na 3 dni, zwłaszcza zimą. Pamiętam jak chodziłam na zajęcia fitnes z moją koleżanką i ona potrafiła wypić całą butelkę wody (1.5) a ja ledwo dawałam radę 0.5. Zawsze się dziwiła jak tak mogę? No człowiek wielbłąd i tyle. 
Reasumując, kilka szklanek wody dziennie to mój cel. Powinno być 8 ale w moim przypadku niech będzie minimum 4. Nie wliczając w to kawy i herbaty. Jeśli też macie taki problem to u mnie działa postawienie szklanki wody przed sobą. Wtedy jakoś tak mimowolnie sięgam po nią. Możecie dodać do wody miętę, limonkę lub cytrynę. Polecam, zwłaszcza w upalne dni.



Pomagać innym.
Zawsze byłam chętna do pomocy, biegałam w biegach charytatywnych, wpłacałam pieniądze na fundacje. Jeśli ktoś prosił mnie o pomoc też zawsze pomagałam. W grudniu podążając za Karoliną Zientek, wpłacałam codziennie daną kwotę na stronie siepomoga.pl i ratujemyzwierzaki.pl To był taki mały prezent gwiazdkowy dla potrzebujących. Najbardziej ujmują mnie zwierzęta i dzieci. Zwierzęta dlatego, że często cierpią przez nas ludzi. Dzieci rodzą się tak bardzo bezbronne a już muszą stawiać czoła strasznym chorobą, których leczenie jest horrendalnie drogie. Was do tego też namawiam, tutaj każda złotówka sie liczy. I pamiętajcie, że skoro dziś jesteśmy zdrowi i nic nam nie dolega, nie znaczy, że kiedyś nie znajdziemy się w takiej samej sytuacji i nie będziemy potrzebować pomocy, jakiekolwiek. Poza tym pomaganie jest fajne i koniec kropka!


Kontynuacja tego co do tej pory robię.
Dalej biegać i trenować. Mam w planie 5 teningów tygodniowo. 3-4 biegania, 1-2 treningi uzupełniające i oczywiście spacery z dzieckiem. Obecnie nie chodzę do żadnego klubu fitnes, ćwiczę w domu z Anką Dziedzic o której już gdzieś na tym blogu wspominałam. Bardzo przypadły mi jej treningi do gustu. Kiedyś ćwiczyłam z nią na Facebook'u a teraz krzystam z jej platformy treningowej o której Wam w niedługim czasie napiszę więcej. Dlaczego ona a nie np. Ewa Chodakowska albo Lewandowska? Przede wszyskim dlatego, że Anka ma różnorodne treningi, kiedyś prowadziła je kilka razy w tygodniu na żywo i każdy był inny. Ma również ćwiczenia dla osób początkujących a ja teraz za taką się uważam. Co prawda ona daje taki wycisk, że nawet poczatkujący nie mają łatwo ale dam radę. Mimo wszystko warto się spocić bo efekty są świetne :) 

Pochwalcie się swoimi planami, celami. Może nie robicie postanowień noworocznych, tylko robicie wszystko na bieżąco?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej.