Przejdź do głównej zawartości

Szakszuka, czyli wielki bałagan na talerzu


Nazwa dania brzmi tajemniczo a to nic innego jak bałagan na talerzu, w dodatku bardzo smaczny i sycący. Danie jest bardzo proste w wykonaniu i sądzę, że jakbyście je u mnie dostali w ogóle nie przypuszczalibyście, że jest to przysmak np. w Tunezji. W orginalnej wersji dodaje się pomidory, cebulę, paprykę i jaja. Robicie po prostu sos a na końcu wrzucacie jajka. Czas pokazać moją wersję szakszuki. 

Składniki:
- 2 jajka;
- 1 czerwona cebula;
- 1 laska dowolnej kiełbasy, np. śląskiej;
- 1 łyżeczka masła klarowanego;
- pół papryki czerwonej i żółtej;
- kilka plasterków sera camembert;
- pieprz i sół;
- 1 bułka;
- 1 łyżeczka masła.




Przygotowanie:
Najpierw myjemy warzywa, papryki oczyszczamy z gniazd nasiennych i białych błon a cebulę obieramy z łupin. Na patelni roztapiamy masło klarowane, kroimy kiełbasę w kostkę i wrzucamy na patelnię. Następnie robimy to samo z cebulą. Smaż wszystko razem kilka minut aż kiełbasa i cebula nie zruzmienią się. W tym czasie pokrój papryki również w kostkę. Dodaj do pozostałych składników, wszystko razem wymieszaj.  Odczekaj chwilę, wbij 2 jajka i włóż plasterki sera między paprykę a jajka. Jeśli będziecie mieli problem ze ścięciem jaj, wystarczy przykryć patelnię przykrywką. Na sam koniec dopraw wszystko pieprzem i solą. Danie jest gotowe kiedy jaja będą ścięte. Bułkę przekrój na pół i posmaruj masłem. Danie zaleca się jeść z patelni ale myśmy przełożyli wszystko na talerze.

Smacznego!











Jeśli zrobisz to danie, nie zapomniej pochwalić się zdjęciem.
Pamiętasz o moim Instagramie? Nie, zajrzyj tam koniecznie!







Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej. 

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.