Przejdź do głównej zawartości

Nowa Huta w czterech smakach - ZiMA



Jeśli znudziły Ci się biegi po Błoniach Krakowskich i Bulwarach Wiślanych, to te zawody są własnie dla Ciebie. Trasa prowadzi po urokliwym Lasku Rusieckim, w 95% powierzchnią nie utwardzoną. Jeśli dalej Cię nie przekonałam dodam, że tłumów na tych zawodach nie ma, więc nie ma ścisku na trasie a momentami wręcz jesteś sam na sam z naturą. Chcesz więcej? Czytaj dalej!

Zalety:
- 2 dystanse do wyboru: 5 i 10 km;
- może jakieś 5% betonu na trasie;
- alternatywa dla biegów masowych po centrum Krakowa;
- medal w formie magnesu na lodówkę;
- punkt nawadniania na wypasie, do wyboru: woda, sok, cola, izotonik, rodzynki, czekolada i jeszcze coś ale nie pamiętam :P i dodam, że starczyło dla każdego;
- zbiórka kocy, ręczników i jedzenia dla zwierząt - człowiek zwierzakowi bratem;
- zbiórka odżieży sportowej dla pacjentów MONAR'u;
- piwko na mecie;
- działalność EKO;
- szybka i sprawna obsługa;
- super atmosfera;
- mała ilość spamu czyli ulotek.

Wady:
- brak TOI TOI na starcie/mecie, wprawdzie było sporo krzaczków ale nie odważyłam się na ten czyn ;)
- taka mini wada, start/meta oddalone o 600m od biura zawodów.




Posiłek regeneracyjny: dobra wegetariańska, rozgrzewająca zupa krem. Kolejny przykład, że można przygotować dobry posiłek. Pytałam o skład zupy i była zrobiona na bazie marchewki, imbiru i mleczka kokosowego. Dianie też smakowało ;) Zupa była podana w kubeczkach co jest dobrym pomysłem bo można go wziąć do jednej ręki i spokojnie odejść a z tymi plastikowymi talerzykami to każdy wie jak jest...
Powtórzę jeszcze raz, że punkt nawadniania był bardzo dobrze zaopatrzony, na półmaratonach nie ma takiej wyżerki jak tu na 10 km. Pierwszy raz sięgnęłam po nielubiane rodzynki i stwierdzam, że dają moc. Będe chyba zabierać na treningi i biegi ;)



Opłata: jest to cykl biegów więc wysokość opłaty głównie zależy od tego czy decydujemy się na zakup całego pakietu czy tylko konkretnego biegu. Pakiet za 4 biegi na dystansie 10 km kosztował 150 zł, natomiast za 5 km 90 zł. W obu przypadkach oszczędzamy 30 zł. Natomiast płacąc za kazdy bieg osobno poniesiemy następujące koszty: 10 km 45 zł lub 55 zł, 5 km 30 zł lub 40 zł. 
Dodatkowo z każdej opłaty przekazywane jest 5 zł na rzecz pomocy zwierzętom.
Organizator przewiduje również zniżkę dla honorowych dawców krwi.
Warto/nie warto
Start/meta: Przylasek Rusiecki
Moje oceny:
Trasa: 5,0 Cena: 5,0 Pakiet: 4,0 Atmosfera biegu: 5,0 Medal: 4,0
Średnia ocena: 4,6



Moje krótkie podsumowanie NH w czterech smakach:
Jeden z lepszych moich biegów. Po pierwsze ja uwielbiam biegać po terenie. Niestety rzadko to robię, więc tym bardziej ucieszyłam się na tą trasę. Nie wiedziałam również, że mamy tak piękne tereny w Hucie. 
Wracając do samego biegu to biegło mi się bardzo komfortowo. Na początku trochę mi się dłużyło a po około 3 km czas zleciał, sama nie wiem kiedy. Tempo miałam umiarkowane, było ciężko ale nie jakoś bardzo. Wiem, że mogłam pobiec szybciej ale wolałam popatrzyć co jest wokół mnie. Przez co wiele razy potknęłam się i dobrze, że się nie wywaliłam albo nie spadłam z wału. Mąż na mecie widział jak Pan dobiegł z całą rozwaloną twarzą, więc jednak i w terenie można się potłuc. 
Te zawody były dla mnie sprawdzianem na 10 km. Chciałam zobaczyć jak szybko mogę biec. Myślałam, że będzie gorzej a raczej wolniej, po betonie na pewno byłoby szybciej ale nie o to tu głównie chodzi. Biegło mi się bardzo przyjemnie, pogoda nam sprzyjała, jeszcze kilka dni wcześniej wrócilibyśmy na mete cali z błota. Mi to osobiście nie przeszkadza, miałam buty na zmianę i ciuchy, więc mogłam się taplać do woli. 
W biurze zawodów dorwała mnie Pani, która podążała za mną i mówiła, że dobrze jej się biegło. To ja miałam za nią biec a wyszło odwrótnie ale trudno. Też wolicie za kimś biec niż być gonieni? Powiem Wam, że pod koniec trasy siedziały mi na plecach 2 osoby i strasznie mi sie biegło. Nie mogłam się skupić na biegu i wręcz chciałam aby mnie minęli, w końcu to zrobili. I dobrze. W ogóle już miałam kilka takich przypadków, że ludzie do mnie podchodzą na mecie i mówią mi, że dobrze im się biegło za mną. Dobrze się biegnie za kimś, zwłaszcza, że niektórzy biegną tak spokojnie, równo i miarowo, że aż miło, jakby w ogóle nie odczuwali zmęczenia. Ja takich biegów za wiele nie mam, często lece z wywieszonym jęzorem :D Mimo wszystko czy z wywieszonym jęzorem czy nie, zawsze kontroluje czas. Może to jest przyczyna, że ludziom dobrze się biegnie za mną bo w miarę trzymam tempo, nie wyrywam do przodu, chyba, że przed samą metą starczy mi sił. Polecam się na przyszłość a jak przestane biegać za wynikami i osiągnę to co chcę może zostanę zającem? Czemu by nie? Kilka razy biegłam z kimś wolniejszym ode mnie (tak, są tacy :D) i bardzo miło wspominam takie biegi. 
Już na sam koniec pozdrawiam Panią w różowej kurteczce i do zobaczenia na kolejnym smaku ;)

Pamiętasz o moim Instagramie? Nie, zajrzyj tam koniecznie! 



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej. 

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.