Przejdź do głównej zawartości

Czy bieganie jest obciachowe?



Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

1. Za wolno biegam.
Dziewczyny często wstawiają zrzuty ekranów z treningu na grupy biegowe. Piszą o samopoczuciu podczas treningu a kończą wpis w stylu: wiem, że wolno/wiem, że to świński truchu (skąd w ogóle takie powiedzenie??!!)/wiem, że to strasznie powoli/szybciej niestety nie dam rady. Dziewczyny bo u mężczyzn tego nie widzę, wręcz przepraszają, że wolno biegają. Obciachowe jest zaleganie na kanapie i narzekanie a nie teoretycznie wolne bieganie. Zacznijmy od tego, że każdy człowiek jest inny, każdy ma inne możliwości. Każdy jest na innym etapie wytrenowania, każdy ma inne cele i ambicje. Porównuj się tylko i wyłącznie z sobą samym i swoimi wynikami na przestrzeni lat. Porównywanie do koleżanki, zawodowców czy amatorów biegających jak zawodowcy może wpędzić Cie tylko nie potrzebnie w kompleksy i nabawić stresu. Goń samą siebie a potem dopiero innych. 
Na jednym z zawodów ustawiłam się prawie na samym końcu. Koło mnie stała Pani i zaczęła ze mna rozmawiać. Jej wypowiedzi były mniej więcej w stylu: ja tak długo nie biegałam, mam nadzieję, że 3 godziny mi wystarczą/nie mam w ogóle kondycji ale pobiegnę/po co ja to robię/a mój rekord to.... W końcu powiedziała bardzo fajne zdanie: wykupiłam pakiet, więc wykorzystam całe 3 godziny i z takim nastawieniem należy podchodzić do zawodów ;) Pani była bardzo sympatyczna ale cały czas tłumaczyła się, że wolno pobiegnie. A ile jej znajomych jest w stanie przebiec półmaraton albo chociaż 10 km? A ile Waszych znajomych jest w stanie to zrobić? Mało? No właśnie, więc nie narzekajcie, że niby wolno biegacie bo biegacie i to się liczy. Cały czas do przodu, pamiętajcie o tym.
Czytaliście trening metodą 80/20? Jeśli nie to polecam. Dowiecie się z niej dlaczego na treningach warto biegać wolno. A wolno to dla każdego co innego. 



2. Będę jedną z ostatnich na zawodach.
Kto bierze udział w zawodach, wie jak wygląda start kilku tysięcy biegaczy. I teraz wyobraźcie sobie zawody na dystansie maratońskim gdzie udział bierze 8 tysięcy zawodników. Każdy z nich biegnie powiedzmy na około 2h30m. Czyli każdy z nich musi wystartować w tym samym czasie co jest niemożliwe przy takiej ilości osób nawet przy 500 osobach. Ludzie zaczęliby się tratować i chyba bić o to kto dobiegnie pierwszy. Na szczęście takich drastycznych scen nie ma bo możliwości zawodników są różne i każdy startuje z odpowiedniej strefy czasowej. Ktoś musi być pierwszy a ktoś ostatni. Nie wiem co jest złego w byciu ostatnim. Chyba jedynie to, że na imprezach na 10 km i więcej organizatorzy zapominają o najwolniejszych zawodnikach i np. nie ma dla nich wody nie mówiąc już o jedzeniu. W zeszłym roku gdy byłam w ciąży i właśnie biegłam jako jedna z ostatnich spotkałam się z czymś takim. Nawet napisze Wam więcej, na trasie zostałam z 2 zawodniczkami a na mecie przed naszym dotarciem "powitali" ostatniego zawodnika. Mój mąż czekał na mnie wtedy i był bardzo zdziwiony gdy słyszał owacje dla ostatniej osoby a wiedział, że ja nadal biegnę i nie przekroczyłam limitu czasowego, 2 pozostałe osoby też. Brak wody dla ostatniej osoby to jeszcze nic, czasami dla tych osób brakuje medali i są dosyłane pocztą. Żenada. Każdy z zawodników zapłacił za pakiet (nie mam tu na myśli zapraszanych biegaczy przez organizatorów i elity, ktorzy nie płacą za start) i każdy ma takie same prawa i ta woda ma czekać na ostatniego zawodnika bo śmiem twierdzić, że to właśnie ten biegacz najbardziej jej potrzebuje. 




3. Za krótkie dystanse biegam.
Kolejny powód do "wstydu" to za mały kilometraż. I tu również powtórzę się kolejny raz, że każdy jest inny i każdy ma inne ambicje. Jeśli Twoim celem jest bieganie na dystansach około 10 km to ok. Nie musisz biegać 20 km na każdym treningu aby być dobrym biegaczem na 10. Nie każdy musi biegać półmaratony, maratony czy biegi ultra. Te ostatnie są dedykowane tylko nielicznym. Nie musisz byc ultrasem aby być biegaczem. Jesteś nim biegając nawet kilka kilometrów co kilka dni tempem komfortowym dla Ciebie. Biegaj tyle na ile starcza Ci sił, tyle ile potrzebujesz i tyle, ile masz wolnego czasu. Bieganie ma być przyjemnością a nie powodem do wstydu. 

4. Biegam z komórką.
Tego też się wstydzicie a przecież nie każdy musi mieć zegarek sportowy. Jak sama nazwa wskazuje, taki gadżet ma też wygląd sportowy, więc niektórym może to nie pasować na co dzień. O ile trenujesz dużo i intensywnie to ubieranie takiego zegarka tylko na trening ma sens ale jeśli biegasz od czasu do czasu to komórka zupełnie Ci wystarczy. Aczkolwiek teraz te komórki są tak wielkie, że może ona Ci przeszkadzać... Dobrym wyjściem jest zaopatrzenie się w etui na ramię, dobrze dobrane pomieści każdą cegłe ;)
Bieganie z komórką to też inny aspekt, Twojego bezpieczeństwa. Jeśli biegasz po mieście, gdzie jest sporo ludzi i coś Ci się stanie będziesz miał kogo poprosić o pomoc. Natomiast jeśli biegasz po bezdrożach, lasach to kto Ci pomoże? I tak, ja zawsze zakładam najgorsze.

Ja z komórką na dobre zaczęłam biegać gdy zaszłam w ciąże. Wcześniej też zostawiałam ją w domu bo używałam zegarka. Kupiłam sobie etui na ramię i chwalę to sobie. Gdyby mi się coś przytrafiło, mogłabym bez problemu wezwać pomoc. Teraz biegam i z dzieckiem i komórką. Tutaj również liczy się bezpieczeństwo. Gdy zostawiam z kimś dziecko i sama wychodzę pobiegać to komórkę zabieram na dłuższe biegi. Na krótsze często zostawiam w domu bo chcę odpocząć psychicznie. 
Należy również wspomnieć, że jak zostawicie komórkę w domu to jak zrobicie sobie zdjęcie z biegu? Przecież trening bez selfie jest nieważny ;)

Pamiętasz o moim Instagramie? Nie, zajrzyj tam koniecznie!



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej. 

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.