Przejdź do głównej zawartości

VIII Bieg AGH



Kolejny start za mną, kolejny raz o 16 i znowu upał. W sumie to uczestniczyłam 4 rok pod rząd w tej imprezie (rok temu kibicowałam) i co roku mamy taką samą pogodę. Niby fajnie bo odbywa się w tym czasie piknik AGH, więc zawsze to miło chłodzić się zimnym piwem niż rozgrzewać w czerwcu herbatą. Biegacze mają trochę gorszą sytuacje ale wiadomo, że to twardzi zawodnicy, więc nawet w skwarze dadzą sobie radę.
Zalety:
- co roku, zupełnie inny, ładny medal;
- do wyboru 2 dystanse: 5 i 10 km;
- możliwość odbioru pakietu przez 3 dni;
- totalny brak spamu czyli ulotek;
- w tym roku hojny sponsor czyli Oshee;
- brak wzrostu opłaty startowej;
- płaska, szybka trasa;
- start w sobotę, niedziela wolna ;)
- łatwo dostępne informacje o biegu.

Wady:
- brak możliwości startu z dzieckiem w wózku/przyczepce;
- brak biegów dla dzieci (w tym czasie odbywa się Rodzinny Piknik AGH);
- brak galerii zdjęć;
- szatnie i prysznice daleko od startu/mety;
- brak info o możliwości zakupu podkoszulku z biegu w rozsądnej cenie 45 zł;
- ta sama cena za 5 i 10 km;
- start o godzinie 16.




Posiłek regeneracyjny: tu mamy pierwszą zmianę  na plus. Co roku biegacze dostawali to samo co uczestnicy pikniku czyli lepszą lub gorszą kiełbachę z grilla ALE aby ją dostać trzeba było wystać w kolejce jakieś 50 minut... Była jedna kolejka i dla biegaczy i dla uczestników pikniku. W tym roku biegacze mieli wydawane torby z jedzeniem w biurze zawodów, co odbywało się prawie bez kolejki. W takiej torbie były owoce, napój, jogurt razem z łyżeczką, bułka z szynką lub serem oraz baton. Na bogato i zmiana jak najbardziej na plus.
Opłata: 50 zł za 5 i 10 km. Płatność nie zwiększała się, więc można było dokonać jej w ostatnim momencie. Jednak jeśli ktoś chciał zapłacić w biurze zawodów to oczywiście kwota była większa i wynosiła 80 zł.

Warto/nie warto
Start/meta: przy Wydziale Odlewnictwa, ul. Reymonta 23
Moje oceny: 
Trasa: 3,5 Cena: 4,0 Pakiet: 4,5 Atmosfera biegu: 4,0 Medal: 5,0
Średnia ocena:  4,2

Moje krótkie podsumowanie VIII Biegu AGH:
Było ciężko ale nie aż tak jak tydzień temu i zarazem trochę smutno bo bez Diany. Ona czekała cierpliwie na mecie w miłym towarzystwie. O samym biegu nie mam za dużo do napisania, na pewno był poprawny. Bieganie w takim skwarze nie należy do najprzyjemniejszych. Niestety o dobrym wyniku albo życiówce można zapomnieć, ja w takich temperaturach nie szaleję, tym bardziej, że nie bije się o podium. Zdrowy rozsądek jest najważniejszy. 
W tym miejscu chciałam napisać o zmianach na plus. Największą zmianą jest sposób wydawania posiłku regeneracyjnego dla biegaczy. Nie trzeba już stać w ogromnej kolejce, aczkolwiek w tym roku nie było prawie w ogóle kolejki po jedzenie. Mniej było też uczestników pikniku, więc pewnie wszystko to przekłada się na szybsze ich wydawanie. 
Kolejną pozytywną rzeczą jest pakiet startowy. Do tej pory były na prawdę marnej jakości. Co roku były torby czy plecaki nienadające się totalnie do niczego i śmierdzące takim chińskim plastikiem. Na pewno wiecie o jaki smród mi chodzi, czasem gdy wejdzie się do sklepu z tanimi butami tak śmierdzi. Teraz pojawił się sponsor i w sumie to dzięki niemu był porządny pakiet i posiłek. Co w nim się znajduje, zobaczycie ponieżej na zdjęciach. Bardzo fajna jest też chusta od AGH i plecak zamiast kolejnej plastikowej reklamówki. Tak... organizacyjnie AGH poszło do przodu :) Jeszcze jeśli przemyślą sprawę biegów dla dzieci i możliwośći biegu z dzieckiem będzie supcio <3 
Na samym końcu jeszcze napiszę po raz enty, nie wiem kto wymyśla medale ale w całym Krakowie i okolicach nikt nie robi tego lepiej, to samo tyczy się loga biegu.

Mój czas ukończenia biegu: 30:38

EDIT 17.06.2019 r.: pojawiła się galeria zdjęć --> http://foto.agh.edu.pl/thumbnails.php?album=597



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej. 

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.