Przejdź do głównej zawartości

Jak przeżyć z dzieckiem poza domem? Cz. I - wieś

Nasz pierwszy wspólny spacer


Pamiętacie swoje pierwsze wjśćie z domu/mieszkania z dzieckiem? Ja się bałam jakby miała nastąpić jakaś apokalipsa. Wiadomo nie od dziś, że człowiek boi się tego co nieznane a spacer z dzieckiem jak najbardziej był nieznany. Okazało się, że strach był niepotrzebny bo Diana cały spacer przespała, taki psikus a mama całą noc wcześniej nie spała ze zdenerwowania ;)

Ja z Dianą od razu zaczęłam od kilku kilometrowych spacerów, miały to być marsze ale tempo odpowiadało spacerom. Córka od początku uwielbiała przebywać na powietrzu, urodziła się w sierpniu, więc tym bardziej można było korzystać z pogody. W sumie to większość dnia spędzała na polu, głównie śpiąc. Brałam ją do domu głównie po to aby ją przebrać i nakarmić i z powrotem na pole. Jednak nie o tym chciałam dziś napisać a mianowicie o tym jak ze spokojem wyjść właśnie na taki spacer na wsi z noworodkiem/niemowlakiem. Podkreślam wieś bo uważam, że tu, dłuższe wyjścia mamy sporo utrudnione. Dlaczego? A na przykład wychodzisz z dzieckiem w zimie i okazuje się, że musisz go pilnie przebrać? W mieście nie ma problemu ze znalezieniem dogodnego miejsca (możesz iść do galerii handlowej, urzędów miasta, szpitali, przychodni, restauracji etc.) a na wsi? 

Zapewnie macie mnóstwo pytań: a gdzie je nakarmić a gdzie je przebrać a gdzie odpocząć?
Po pierwsze najlepiej wyjść z domu z dzieckiem nakarmionym i przebranym. Oczywiście kupa może zawsze zaskoczyć ale przy jej braku pielucha spokojnie wytrzyma 2-3 godziny. Dziecko jeśli jest nakarmione również, więc 2 problemy nam odpadają. Jeśli planujemy spacer do godziny czy półtorej to nie musimy się niczym za bardzo stresować. Oczywiście torbę z całą wyprawką dla dziecka zawsze mamy ze sobą, nawet przy wyjściu z domu na 5 minut. O tym co powinna zawierać torba piszę tutaj. Jesteśmy gotowi i wychodzimy. 



Ja swoje wyjścia planuję zawsze tak aby w razie potrzeby móc gdzieś usiaść i dziecko nakarmić. Oczywiście kilka razy zdarzało mi się karmić Dianę jakoś dziwnie podająć jej butelkę jak leżała w wózku albo dziwnie ją trzymałam na jednej ręce i podpierałam kolanem a drugą karmiłam. Tak, takie akrobacje mamy za sobą. Niestety na wsiach i w lesie nie ma zbyt dużo ławek gdzie można się spokojnie rozsiąść. Jak niemowlak jest głodny i zacznie się wycie syreny alarmowej to nie ma zmiłuj, trzeba teraz i tu a nie za 10 minut. Wychodząc z domu warto zastanowić się gdzie właśnie można spokojnie takiej czynności dokonać. Na wsi mamy nie wiele możliwości poza skwerami czy placem zabaw, pozostaje nam szkoła (jeśli będziemy w jej pobliżu), ośrodek zdrowia (jeśli takowy jest), dobra koleżanka, kościoł? 
Większym problemem jest wyjście do lasu. W zimie aby uniknąć przebierania Diany, wychodziłam z nią góra na 2 godziny. W dni ciepłe, kiedy istnieje możliwość przebierania dziecka na zewnątrz robię to wszędzie, kiedy zajdzie taka potrzeba. Oczywiście nie sugeruję tu aby rozkraczyć się z dzieckiem na środku drogi i przejść do czynności. Jednak lato, ciepła wiosna czy jesień bardzo nam to zadanie ułatwiają. Pozostaje tylko problem karmienia dziecka. W zimie butelką nakarminy praktycznie wszędzie ale piersią już nie będzie tak łatwo a robieranie się przy minusowej temperaturze w ogóle nie wchodzi w grę. Dlatego warto sobie opracować plan i zastanowić się gdzie ewentualnie możemy tej czynnosci bezproblemowo dokonać. 



Podsumowując, wychodząc na dłuższy spacer miej na uwadze:
- miejsca gdzie możesz usiąść i spokojnie nakarmić dziecko na zewnątrz;
- miejsca gdzie możesz wejść i spokojnie nakarmić dziecko;
- weź ze sobą torbę z rzeczami dla dziecka;
- weź ze sobą picie i jedzenie dla siebie;
- wyjdź z domu gdy dziecko jest nakarmione i ma czystą pieluchę.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej.