Przejdź do głównej zawartości

Torba małej podróżniczki



Doskonale wiecie, że razem z Dianą przemierzyłam już sporo kilometrów czy to biegając czy spacerując. Nasze wyjścia są zazwyczaj dobrze zorganizowane i zaplanowane. Zwłaszcza te dłuższe. Aczkolwiek spacerując z nią po mieście jest mniejszy stres gdybym czegoś zapomniała bo ogrom galerii handlowych czy Rossmann'ów ratuje zapominalskich. Torba Diany jak i przyczepka są zawsze spakowane, dokładam do nich jedynie picie i jedzenie. Co zawiera torba Diany i moja? Odpowiedź w tekście.

Torba Diany. 
Produkty znajdujące się w niej na stałe:
Jeśli będziecie kupować wózek zwróćcie uwagę na wielkość torby, która jest elementem wózka. Ja na to nie zwracałam uwagi ale ślepej kurze trafiło się ziarno i jestem posiadaczką na prawdę pojemnej torby. Nie wiem czemu ale sądziłam, że jest jeden rozmiar a potem zauważyłam, że bywają mniejsze. Torby nie noszę, tylko worzę doczepioną do wózka, więc nie bójcie się rozmiaru i tak rozmiar ma znaczenie ;) 
1. Pieluchy jednorazowe.
Dlaczego pieluchy? Tego nie trzeba nikomu tłumaczyć.
2. Chusteczki nawilżane.
Sądzę, że też jest must have każdej mamy.
3. Chusteczki higieniczne.
To już niekoniecznie, polecam jednak wrzucić do torby bo są lekkie i nie zajmują dużo miejsca. Ja nauczyłam się je mieć zawsze przy sobie z prostego względu, często mam katar, zwłaszcza w zimie. Chusteczki podsłużą wam również np. do wytarcia brudnej/mokrej twarzy dziecku czy rąk, również sobie. 
4. Żel antybakteryjny.
Nie zawsze mamy gdzie umyć ręce. Podróżując komunikacją miejską, otwierając sklepowe drzwi etc. zabieramy ze sobą mnóstwo bakterii, które niekoniecznie muszą być dobre dla nas a szczególnie dla dziecka. Nie zawsze również mamy gdzie umyć nasze dłonie, w toaletach często czeka na nas tylko woda i to w dodatku zimna. Taki żel świetnie się nada na wszelkie wycieczki i spacery. Pamiętajcie tylko aby nie używać go zbyt często bo zniszczymy sobie nasze własne bakterie.
5. Krem przeciw odparzeniom, odciskom.
Otarcia butów nie są miłe ani bezbolesne. Tak samo dla dziecka odpażenia od pieluch jednorazowych nie będą przyjemne. Czasem przegrzejemy dziecko mimowolnie, sądzę, że nikt tego nie robi umyślnie. Jeśli przebieramy naszego malucha i widzimy, że może być coś na rzeczy od razu reagujmy czyli posmarujmy bolące miejsce maścią. Mogę Wam polecić Sudocream, który będzie idealny i na Wasze ewentualne odciski na nogach i odparzenia u dzieci.
6. Pieluszka tetrowa.
Zapasową pieluszkę też zawsze mam ze sobą. Funkcji może mieć wiele, np. można nią nakryć dziecko, użyć zamiast śliniaczka, wytrzeć dziecko po jedzeniu, podłożyć dziecku pod brodę podczas karmienia butelką, można zakryć dziecko podczas karmienia piersią (wiem, że wiele mam nie krępuje się i karmi gdzie popadnie, nie zważając na innych ludzi, ja jednak wolę dyskrecję).
7. Ubranka na zmianę, np. body.
Niestety ja nie zawsze je mam ale Wy miejcie, zwłaszcza w chłodniejsze dni ;) Jeśli przy jedzeniu czy piciu, ubranie dziecka zostanie zmoczone w lecie, szybko wyschnie czego nie można powiedzieć o zimie. 




Dodatkowo w wózku zawsze mam:
1. W sezonie letnim, moskitiera.
2. Przez cały rok folie chroniącą przed deszczem.

Produkty, które pakujemy przy każdym dłuższym wyjściu:
1. Termos z gorącą wodą;
2. Butelkę razem z odmierzoną ilością mm + łyżeczka do wymieszania;
3. Butelkę z piciem;
4. Jogurt;
5. Kukurydziane chrupki.

Dziecko już zapakowane a teraz coś dla mam:
1. Butelka filtrująca wodę.
To jest genialne! Masz butelkę (dowolnej pojemności) i nie musisz się martwić o picie na trasie. Kończy sie woda, napełniasz w kranie i znowu pijesz. Nie zastanawiasz się gdzie kupić nowy napój, czy masz drobne i nie produkujesz kolejnych śmieci.
2. Baton albo przecier owocowy.
Nawet krótki spacer może zmęczyć i zwiększyć nasz głód. Na taki mały polecam batony owsiane albo musy owocowe. Nauczyłam się mieć takie małe przekąski w torebkach, przyczepce i oczywiście torbie Diany. Mam również większy zapas tego typu rzeczy w domu aby po prostu wziąć i spakować i nie szukać odpowiedniego sklepu.
3. Pokrojone owoce, również dla Diany.
W ciepłe dni zabieram ze sobą również pokrojone owoce dla siebie i Diany. W upalne dni są świetną przekąską i również gaszą pragnienie. Szczególnie polecam arbuzy i ananasy.
4. Ewentualnie kanapka.
Jak pisałam we wstępie nasze małe wycieczki są zazwyczaj dobrze zaplanowane. Czasem podczas naszych spacerów planuję lunch w knajpie a czasem tych restauracji najzwyczajniej nie ma albo wydają się być marnej jakości. Tutaj z pomocą przychodzą gotowe kanapki. Robię je po prostu w domu, w dziesiejszych czasach to dziwne ale mnie te domowe najlepiej smakują.








Spakowani jesteśmy, wyglądamy prawie jak obładowany wielbłąd to możemy ruszać w drogę. O tym jak zaplanować dłuższy spacer z dzieckiem, napiszę w kolejnych 3 postach. Także śledź mnie na bieżąco ;)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej.