Przejdź do głównej zawartości

Biegowe patenty na upały



Bieganie w upalne dni super przyjemne nie a mogę napisać, że wręcz super męczące. Wiadomo, że w zimie nie zamarzniemy ale już w lecie roztopić się możemy i po prostu paść, co miało miejsce już niejednokrotnie na zawodach. Podczas afrykańskich upałów nie ma czegoś takiego jak: nie ma złej pogody, są tylko słabe charaktery. Raz też przeczytałam u jednej biegaczki, że ma dość tego jak ludzie narzekają na upały, mamy się wziąć w garść, znaleźć trochę cienia i biegać bo jest zajebiście. No ja mam na przykład problemy z krążeniem, więc nawet w cieniu jest mi za duszno i gorąco. Dodam, że kilka miesięcy wcześniej pisała, że zdecydowanie jest "team" wiosna a zima i lato to beznadziejne pory roku do biegania, tak więc widzicie, że upały na główkę źle działają i należy się jakoś przed nimi chronić. Aby bieganie choć trochę było lżejsze i główka nie ucierpiała jak wyżej, napiszę Wam kilka rad. 

1. Nakrycie głowy.
Niby każdy to wie a ja dopiero czapkę odkryłam w tym roku i jestem w szoku o ile lżej się biega w niej. Za czapkami do biegania nie przepadałam bo raz, że ciężko coś dobrać na moją głowę (niby zgrabna i mała a nic na niej nie leży jak trzeba) a dwa to przecież głowa się strasznie poci. Owszem włosy się pocą ale nie jest to jakoś bardzo uciążliwe. W tym roku zdecydowałam się na zakup czapki i to w dodatku w ciemno bo przez Internet i okazuje się, że leży całkiem poprawnie. Wcześniej biegałam z daszkiem a jak założyłam czapkę poczułam wielką różnicę. Głowa się nie nagrzewa i jakoś tak lżej, lepiej. Jeśli nie macie czapki sprawdzi się buf, który jest wielofunkcyjny i można go na wiele sposobów zakładać. Jednak czapka nad taką chustą ma ogromną przewagę w postaci daszku, który chroni oczy przed słońcem i ewentualnym deszczem.



2. Woda/izotonik.
Druga bardzo ważna rzecz to nawodnienie. Zwłaszcza na dłuższe dystanse niż 5 km. Tyle przebolejecie ale na więcej radzę wziąć coś do picia. Jeśli nie chce Wam się biegać i trzymać w ręce butelki macie na to kilka rozwiązań, tańszych i droższych, wygodniejszych i mniej. Tańsze rozwiązania i mniej wygodne to pasy. Ja mam taki jakiś dziwny, biegam z nim na dłuższe dystanse i dopóki nie upije wody to strasznie mi to wszystko podstakuje. Zapewne najwygodniejsze są plecaki ale to już większy wydatek. Ja jeszcze takiego plecaka nie dorobiłam się ale wszystko przede mną. Na pewno takie biegowe plecaki będą w pełni wykorzystane przez biegaczy długodystansowych i górskich a my niskopienni zadowolimy się różnego rodzaju pasami.




3. Cień.
Kolejna rzecz, która nam ulży to cień. Najlepiej wybierajmy lasy, parki i zadrzewione alejki. W cieniu temperatura automatycznie jest niższa a i też słońce po prostu nie świeci na nas. Oczywiście w lesie też możemy biec w słońcu bo akurat takie będzie miało ułożenie a nie inne ale na pewno dzięki drzewom temperatura będzie niższa. Jeśli pozostaje nam bieganie między blokami, biegajcie również w cieniu. Zawsze z którejś strony pada cień i szukajcie właśnie tej ciemnej strony ;)
Na pewno unikajcie otwartych i nagrzanych przestrzeni. Wtedy Wam nic nie pomoże ani woda ani czapka, usmażycie się jak jajka na patelni.





4. Rano lub wieczorem, unikaj południa.
Kto rano wstaje temu... No właśnie, ten dostanie trochę chłodnego powietrza. Po wschodzie słońca dopiero powoli zaczyna się wszystko nagrzewać. Warto, więc wyjść z domu im wcześniej tym lepiej. Czasem o godzinie 8 jest już niesamowity skwar. Wiem, że ciężko będzie wstać z łóżka a jeszcze trzeba zjeść i odczekać aż wszystko się ułoży. To może wieczorem a najlepiej późnym wieczorem. Słońce teraz zachodzi późno i dalej o 18 jest za ciepło. A nawet jest gorzej niż w godzinach około południowcych bo przez cały dzień wszystko się nagrzewa. 

5. Biel rządzi.
Oglądaliście może biegi po pustyniach? Jeśli tak to wiecie, że większość uczestników jest ubrana na biało lub w jasne kolory. Wiadomo, że czerń i wszystko co ciemne przyciąga promienie słoneczne a biel na odwrót. Wiem, że sporo osób biega na czarno ale może warto na upały zaopatrzyć się w jaśniejsze kolory? Na pewno poczujecie różnicę.




6. Lekkie treningi i starty.
Podczas upałów odpuść ciężkie treningi. Jeśli jesteś amatorem i nie walczysz o mistrzostwo Polski czy wyjazd na olimpiadę, nie warto ryzykować zdrowia. Wielokrotnie widziałam na zawodach jak ludzie po przekroczeniu maty dosłownie padali, podczas biegów też to się zdarza. Ja wiem, że walczymy o wyniki ale zdrowie najważniejsze. Podczas upałów i tak nie zrobicie kolejnej życiówki, owszem ktoś na mecie musi być pierwszy i zawsze będzie. 

7. Bieżnia/siłownia.
Ten pomysł chyba najmniej przypadnie Wam do gustu. Zimą dużo osób z niej korzysta to czemu nie w lecie. W klubie fitnes jest klimatyzacja, więc nawet te kilka kilometrów przeżyjecie. Wiem, że na bieżni mechanicznej jest nudno ale nikt Wam nie karze biegać po 15 km i więcej. Jeśli nie bieżnia to może siłownia albo jakieś zajęcia fitnes? Pamiętacie o treningu uzupełniającym o urozmaiceniu biegania? Pewnie nie, więc teraz macie na to odpowiedni moment. Jeśli nie wiesz co robić na siłowni to może wybierz zorganizowane zajęcia typu fitnes albo crossfit. Zawsze możesz też iść z bardziej doświadczoym kolegą lub koleżanką aby pokazali co i jak lub wykupić lekcje u trenera. 
Ja zwolenniczką bieżni nie jestem, za to lubię zajęcia fitnes. Moje ulubione to zdrowy kręgosłup, pilates, TRX i pump. Przymierzam się powoli do jumpolin, zastanawiam się tylko czy z niej nie spadnę :D Ostatnio myślałam również o siłowni ale ja jestem lewus, więc jeszcze się czaje i tylko z boku zerkam ;) 



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.

Kruche ciasto z renklodą

Czy wy też macie problem z zapamiętaniem poprawnej nazwy tej śliwki? Dla niewstajemniczonych podpowiem, że łatwiejsza nazwa to ulena. I już do razu lepiej, prawda? Już za kilka tygodni będą dojrzałe i gotowe do spożycia. Niestety ta śliwa jest mało popularna i w wielu hipermaketach tak łatwo jej nie dostaniecie, prędzej na targowikach albo.... na drzewie pod domem. U mnie rośnie ona pod oknem odkąd pamiętam i właśnie dzięki temu ją znam. Zachęcam do spróbowania jej bo w przeciwieństwie do znanych śliw nałęczowskich jest mega słodka i po prostu rozpływa się w ustach. Ja dziś Wam proponuję zrobić z nią najprostsze na świecie kruche ciasto.