Przejdź do głównej zawartości

Chcesz zostać mamą a o tym ktoś Ci już powiedział?!



Jeśli kobieta jest w pewnym wieku z każdej strony słyszy pytania o dziecko, czy planuje, kiedy będzie etc. Widzimy reklamy cudownych i uśmiechniętych rodziców i jeszcze bardziej uśmiechniętych i wspaniałych dzieci. Od znajomych i rodziny słyszymy jak to cudownie być mamą. Kiedy zajdziemy w ciąże dostajemy mnóstwo rad z każdej strony. Jednak o tej ciemnej stronie rodzicielstwa mało co słyszymy. Poród przeżyjesz, cc również, dziecko dorasta to przecież będzie coraz lżej i lepiej. No dobra a czego nam nikt nie mówi?


1. Masz hobby? Zapomnij o nim.
Taaaak dziecko zajmie Ci Twój cały czas. Jak będzie większe nie będzie dużo lepiej. Niby bardziej samodzielne a jednak nadal wymaga sporo uwagi. Pomyślisz, że dziecko kiedyś dorośnie, owszem i dostaniesz wnuki do bawienia. Koło się zamyka. 
Jeśli masz hobby, które możesz robić nawet z dzieckiem to chwała Tobie, tylko niech mi ktoś napisze jeszcze jakie to hobby, które można bezproblemowo połączyć z wychowanie dziecka? Chyba tylko zmienianie pieluch. 
Mnie się powiedzmy, poszczęściło bo okazuje się, że Diana uwielbia ze mną biegać. Jednak musi być jakieś ALE. Po pierwsze jeśli nie masz wózka/przyczepki lub Twoje dziecko jest za małe (przyczepka od pół roku), to będzesz kombinować z kim to dziecko zostawić. Moja Diana owszem lubi biegać ze mną i nawet mogę z nią robić długi wybiegania ale po płaskim terenie. Terenowo też nią nie pobiegam, po górach też. Do tego dochodzą wyjazdy na zawody, tu też trzeba kombinować. Owszem mąż zazwyczaj z nią zostaje ale czasem musi być obecny w weekend w pracy i dupa. Diana na razie jest za mała aby zostawić ją u animatorów a i tacy nie zawsze są na zawodach. 
Moim kolejnym hobby, z którego zrezygnowałam jest chodzenie po górach. Wiem, że są specjalne nosidła ale ona jakoś za nimi nie przepada. Aczkolwiek będę ją jeszcze próbowała przyzwyczaić. Tu też jest kolejna przeszkoda finansowa bo takie dobrej jakości nosidło do tanich nie należy. Zanim je jednak kupię będę starała się wypożyczyć i pokazać Dianie jak fajne są góry ;) I jaki trening przy okazji zrobię :D
U mnie po krótce to tak mniej więcej wygląda. 




2. Rutyna zabija.
Niby fajnie jest mieć wszystko zorganizowane i robić według jakiegoś planu/schematu. Zobaczysz, że przy dziecku plan: przewinąć, nakarmić, pobawić, położyć spać, powtórz szybko Ci zbrzydnie. Nie bójmy się tego słowa użyć.
Pamiętam jak chodziłam do pracy i czekałam na sobotę aby poleżeć trochę dłużej w łóżku. Ze względu tego, że zaczynam pracę o 7:30 muszę wstawać wcześnie. A tu nie ma czegoś takiego, sobota, niedziela każdy dzień jest taki sam. Nie ma dłuższego spania w sobote bo Twój budzik, którym jest dziecko, obudzi Cię i będziemy bawić się od nowa w przebranie, karmienie, zabawę, usypianie. Oczywiście nie mówię, że oprócz tego nic nie robimy bo oczywiście, że robimy. Sprzątamy, gotujemy, bierzemy dziecko na spacer, plac zabaw, robimy zakupy ale wszystko jednak wokół tej dziecinnej rutyny. 

3. Waiting for...
Całe nasze życie to tak na prawdę czekanie na pociąg, na autobus, na to kiedy zadzwoni dzwonek i lekcja sie skończy, na pierwszą miłość, na spełnienie marzeń, na wypłatę, na weekend, na wakacje, na koleżankę która się spóźnia i tak cały czas. Gdy będziesz miała dziecko lub dzieci będziesz czekać non stop na coś lub kogoś. Dziecko za długo śpi? Czekasz jak sie obudzi, jak w końcu zaśnie i będziesz miała chwilę spokoju. Czekasz jak zje, jak skończy się bawić, jak wróci z imprezy, randki... W końcu czekasz na męża/partnera, który wróci z pracy i trochę Cię odciąży. A jeśli myślisz, że już koniec tego czekania, kładziesz się do łóżka aby zasnąć i... znowu czekasz na sen.




4. Zostaniesz sama.
Prawie sama bo z dzieckiem 24h/dobę. Mąż pojdzie do pracy, babcie też zajęte, znajomi również zapracowani i nagle okazuje się, że Twoim towarzyszem zostaje dziecko. No niby fajnie bo dzieci są słodkie podobno. Ale czy dziecko pogada z Tobą? Czy dziecko Ci doradzi? Nie, zrobi to osoba dorosła. Tylko nagle się okazuje, że nikt nie ma czasu a najmnej go mają osoby... które nie mają dzieci. Ubędzie Ci też znajomych, zostaną Ci dzieciaci i wyrozumiali znajomi/przyjaciele. 

5. A co jest pod spódniczką?
O tym, że po porodzie SN nie usiądziesz jak człowiek przez kilka tygodni też nikt nie mówi. Jeśli będziesz wychodzić ze szpitala z dzieckiem to osoba, która Cię będzie odbierać niech ma w aucie poduszkę i to dosyć miękką. Gwarantuje Ci, że bez niej ciężko będzie Ci wysiedzieć i dojechać do domu. W domu też się bez niej nie obędziesz. Krocze musi się zagoić bo dosyć sporo przeszło. Zrobienie "dwójki" też przez jakiś czas nie będzie należało do przyjemności a w szpitalu będziesz o to codziennie pytana, więc od razu o tym przestrzegam aby nie było zdziwienia.
O powikłaniach po porodzie też nikt głośno nie mówi. Możesz mieć na przykład problem z nietrzymaniem moczu, mogą Cię też źle pozszywać. Słyszałam, że czasem zszywają kobiety bez znieczulenia, nic tylko rodzić dzieci, prawda?



Ciąża dla kobiecego ciała to spore wyzwanie. Niestety mało się mówi o jej czarnych stronach. Również o tym co może Cię spotkać po porodzie, na przykład o depresji. Urodzenie dziecka wcale nie musi oznaczać samych cudownych chwil. Zmęczenie, niewyspanie, ciągły płacz dziecka, nadprogramowe kilogramy, ból. Kobiety często zostają same i zdane są na siebie bo każdy wraca do swoich obowiązków albo wręcz przeciwnie. Na przyklad wszystko wiedzącą teściową, która za cel wzięła sobie nauczyć Cię jak wychować Twoje dziecko.
Ja, na następny dzień po przyjeździe ze szpitała próbowałam się wcisnąć dosłownie na chama w ciuchy sprzed ciąży. I nie chciałam sobie dać wytłumaczyć, że jeszcze za wcześnie na to. Chciałam koniecznie wrócić do tego co było 9 miesięcy temu. I na to też musicie być gotowe, że jak wrócicie do domu po urodzeniu dziecka nic już nie będzie takie same. Lepsze czy gorsze to się okaże ale na pewno nie takie same.  


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej.