Przejdź do głównej zawartości

Jak przeżyć z dzieckiem poza domem - cz. IV jedziemy do UE



Pierwszy raz za granicę pojechałam mając 3 lata, Diana wyprzedziła mnie o 2, skończyła roczek i zaliczyła swoje pierwsze poważne wakacje. Oczywiście wakacje w Polsce nie są mniej poważne ale wyjeżdżając za granicę musimy pamiętać o kilku rzeczach, np. o wyrobieniu dziecku dowodu osobistego. O czym więcej trzeba pamiętać i jak się przygotować, przeczytacie poniżej.

Dokumenty.
Nie wiem czy wiecie ale wyjeżdżając z dzieckiem poza granice naszego kraju do Uni Europejskiej wystarczy dowód dla dziecka. Jeśli macie w planach podróże poza UE proponuję od razu wyrobić paszport. Na dowód oficjalnie czekacie do miesiąca w praktyce na swój dowód w małym mieście czekałam ponad 2 tygodnie a w Krakowie dla dziecka, tydzień. Dla świętego spokoju radzę wyrobić odpowiedni dokument wcześniej aby uniknąć stresu związanego z czekaniem na jego odbiór.
Kolejny dokument przypadatny w UE to karta EKUZ czyli Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowortnego. Taką kartę możecie odebrać na raz jak dobrze pamiętam 5-ciu osobom. Aby uniknąć kolejek radzę wyrabiać ją poza sezonem turystycznym lub umówić wizytę przez internet. Napiszę Wam, że byłam w szoku bo wywowali mnie co do minuty a wyrobienie 3 kart, zajęło jakieś 2 minuty. 
Dodatkowo możecie sobie wykupić ubezpieczenie turystyczne, jeśli podróżujecie na własną rękę. Gdy udajecie się na zorganizowany wypoczynek z biurem podróży takie ubezpieczenie macie w pakiecie. Ubezpieczenie kupicie sami przez Internet, polecam stronę Rankomat, gdzie macie porównywarkę wszystkich dostępnych ubezpieczycieli. Zapytacie po co takie dodatkowe ubezpieczenie? A na przykład jeśli zamierzacie chodzić po górach za granicą to myślicie, że za darmo Was uratują jak się coś stanie? Takie ubezpieczenia obejmują też zniszczenie bagażu czy NNW. Udając się na wakacje w Polsce radzę również wykupić sobie to ubezpieczenie NNW, koszty nie są wysokie a bezpieczeństwo jest najważniejsze.




Przelot/dojazd.
Zajmę się podróżowaniem autem, samolotem jest jednak nieco łatwiej ;) Przelot opiszę jak już będziemy mieć to za sobą.
Ważne jest zaplanowanie trasy, małe dzieci niekoniecznie będą wyrozumiałe, kiedy zabłądzimy. Wiemy jak jechać, trasa jest wgrana we wszystkie możliwe urządzenia nawigacyjne. Myślisz, że to wystarczy? Nie, radzę ściagnąć sobie mapy na komórkę aby móc z nich korzystać offline. Jeśli masz mapę Europy czy kraju docelowego i takie przez które będziesz przejeżdzać, weź je rówież ze sobą. Ja wiem, że niektórzy pewnie nie umieją już z nich korzystać i pukają się po głowie ale jak cała elektronika zawiedzie będziecie się z nich cieszyć. Jeśli nie chcecie brać map lub ich nie macie to spiszcie sobie numery dróg. My na przykład mieliśmy bardzo prosty dojazd i dokładnie 3 razy zmienialiśmy autostrady, więc pisania nie było dużo. Dodam, że w Polsce zasięg na autostradzie jest a w Niemczech w większości nie było, więc przydała się mapa offline. Autostrady często prowadzą po bezdrożach, więc miejcie to na uwadze. 
Zróbcie również przeglad auta przed wyjazdem. To już należy do Waszych mężów/partnerów a kobiety tymczasem wyślę do garów ;) W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni do pięknych stacji Orlen co kawałek, zajazdów, restauracji, MOP'ów. Przekraczając granice Polski możecie się nieco zdziwić i przegłodzić jeśli nie weźmiecie ze sobą jedzenia i picia. Ja akurat nie polegam na stacjach beznzynowych jeśli chodzi o jedzenie bo ich kanapki za bagatela 10 zł to nie dla mnie ale są ludzie, którzy w podróży żywią się tylko w takich miejscach. I owszem niektóre przydrożne restauracje mają mega pyszne jedzenie ale weźcie pod uwagę ile czasu stracicie na taki postój, na stacji będzie szybciej ale jakiej jakości będzie to jedzenie? Marnej oczywiście. Zróbcie sobie na drogę kanapki, obiady do pudełek, przekąski, weźcie jakieś owoce, drożdżówki, herbatę do termosu, wodę. Kawę dostaniecie bez problemu na stacjach i to dobrą a za herbatę nie warto przepłacać ;) Obecnie mamy wiele udogodnień takich jak kubki termiczne, ekstra kolorowe bidony, opakowania na jedzenie, przenośne lodówki, które umożliwiają nam branie jedzenia ze sobą. Nie jest to wielki problem logistyczny jak za czasów naszych mam, więc radzę korzystać z tych udogodnień. 



Zamelduj się.
Wyjeżdżając na wakacje musimy gdzieś mieszkać, prawda? 
My mieliśmy ułatwione zadanie bo pojechaliśmy do rodziny, więc odpadło szukanie idealnego lokum. Jadąc z małym dzieckiem odradzam spontany czyli szukanie noclegu na miejscu. Co zarezerwujesz i gdzie zależy od Was. Na pewno będę odradzać podejrzane strony www aby potem nie okazało się na miejscu, że zostaliśmy oszukani. Pomocne też będą strony typu Holidaycheck lub TripAdvisor gdzie możemy poczytać opinie o danym miejscu. 

Spakuj się.
Niezawodny sposób na spakowanie wszystkiego to zrobienie sobie listy. Masz wtedy pewność, że weźmiesz co potrzebujesz. Jak spakować dziecko? Najpierw sprawdź pogodę, na przykład tu. Ta strona jeszcze mnie zawiodła. I spakuj komplety ubrań na każdy dzień + 2 dodatkowe. Oczywiście z pogodą różnie bywa, więc zawsze warto wziąć coś cieplejszego, zwłaszcza dla najmłodszych.



O czym jeszcze warto pamiętać:
- wykup dodatkowy pakiet dostępu do Internetu;
- weź ze sobą powerbank;
- sprawdź ile będą Cię kosztować połączenia za granicą;
- wymień odpowiednią ilość gotówki;
- sprawdź podstawowe informacje o kraju do którego sie udajesz;
- sprawdź czy nie potrzebujesz winiet;
- sprawdź atrakcje dla dzieci;
- nie denerwuj się za dużo.

Napiszę Wam tutaj małą ciekawostkę dotyczącą Niemiec. Jeśli macie auto na gaz to zatankujcie go przed granicą. W Niemczech poza stacjami przy autostradach, gaz jest mało dostępny. Zazwyczaj stoją takie automaty jak do sprzedaży papierosów i aby zatankować trzeba mieć odpowiadnią końcówkę. To samo tyczy się niektórych stacji benzynowych czy takie końcowki są dostępne u sprzedawców, nie wiem. Wiem, że można ją kupić w Polsce na przyklad na Allegro ;)

Jako specjalista ds. turystyki mogę Wam zawsze w czymś pomóc. Chwilę pracowałam w biurach podróży i sprzedałam gotowe pakiety jak i tworzyłam wycieczki na miarę oczekiwań klienta.
Mogę polecić Wam również dwóch innych specjalistw pracujących dalej w branży którzy sprzedadzą Wam super wakacje i pracują w Krakowie.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej.