Przejdź do głównej zawartości

Thulem przez świat czyli recenzja wielofunkcyjnej przyczepki



Najwyższa pora aby napisać co nieco o naszej sportowej przyczepce, która umożliwia mi bieganie z Dianą. Używam jej już ponad pół roku, przebiegłyśmy razem setki kilometrów, więc opinie o niej już mam. Czy mi się sprawdza, czy drugi raz kupiłabym ją znowu a może inną albo wózek biegowy? O jej wadach i zaletach dowiecie się z tekstu.
Zacznę od napisania dlaczego postanowiłam kupić przyczepkę do biegania a nie wózek, z którym de facto można biegać od samego początku bo posiada wczepianą godnolę. Nie wiem czy wszystkie wózki biegowe tak mają ale część na pewno. Cofnę się jeszcze bardziej wstecz, mianowicie do wyboru normalnego wózka dla dziecka, od razu zakładałam kupienie tzw. 2w1 czyli gondola + spacerówka. Wózek spacerowy jest też mniejszy od biegowego co nieco ulatwia zakupy, poruszanie się komunikacją miejską lub spacery po zatłoczonym mieście (mieszkam w Krakowie). Co jest też ważnego w spacerówce to to, że można ją rozłożyć i dziecko będzie mogło wygodnie spać. Z biegówkami już tego nie zrobimy, co więcej nie są one też całkowicie proste, więc dziecko ani nie leży ani nie siedzi. Taka opcja dla Diany odpada, na spacerze ona lubi spać a najlepiej oczywiście w pozycji leżącej. Dlatego wózek biegowy na dłuższą mete nie wydawał mi się wygodny. Do tego dodajmy, że wózka nie doczepimy do rowera, przyczepki mają przede wszystkim taką opcje. Jeśli więc chcesz z dzieckiem biegać, jeździć na rowerze/rolkach i nartach, nie pozostaje Ci nic innego jak kupić właśnie przyczepkę. Dla rolkarzy dodatkowo są wersje przyczepek z hamulcami, co na pewno ułatwia jazdę i sprawia, że jest o wiele bezpieczeniejsza. Kolejna rzecz przemawiająca do mnie za kupnem oddzielnie wózka spacerowego to skrętne koła. Wózki czy przyczepki posiadają nieskrętne koła co do biegania jest super a do codzienniego użytku już niekoniecznie. Wiem, że niektóre wersje wózków mają koła skrętne ale nie wszystkie modele. Te droższe na pewno.
Przyczepki również podobają mi się bardziej wizualnie. Robią wrażenie. Są też większe, więc dziecko ma więcej miejsca dla siebie.



Zalety:
- multisportowość: można z nią jeździć na rowerze/rolkach/nartach i biegać;
- do wyboru jest kilka modeli, różniących się na przykład rozkładanym fotelikiem, hamulcem lub jego brakiem;
- porządne wykonanie;
- dzięki temu, że to przyczepka możemy dziecko świetnie chronić przed słońcem, deszczem i owadami. Przyczepkę po prostu zamykamy siateczką i nic do niej nie wleci, przed słońcem mamy nakładkę a przed deszczem folię. Wszystko jest w zestawie;
- łatwość jej składania i rozkładania, po złożeniu zajmuje w aucie mniej miejsca niż tradycyjna spacerówka, zwłaszcza gondola;
- są bezpieczne;
- posiadają wiele odblasków, dzięki czemu będą widoczne po zmroku;
- jest bardzo pojemna, w tyle dodatkowo jest mały bagażnik, który w razie potrzeby można złożyć i zwiększyć miejsce na nogi;
- jest lekka;
- dosłownie sama jeździ, nie wkładam wiele wysiłku w pchanie dziecka;
- regulowana amortyzacja, dzięki czemu dopasujecie ją do wagi dziecka/dzieci;
- możliwość dokupienia akcesorii;
- chyba największa zaletą przyczepek to możliwość kupienia wersji, gdzie może jednocześnie siedzieć dwójka dzieci.
Wady:
- koła tzw. spacerowe to jakaś porażka. One jakby mogły kręciłyby się w kółko. Ciężko panować nad wózkiem, te koła mam wrażenie jadą tam gdzie chcą. Pewnie to wynika z tego, że są bardzo małe w porównaniu do tylnich;
- wysoka cena ALE są przyczepki innych tańszych firm, również bardzo dobre.



Pamiętaj!
Nie ważna jest kareta a woźnica. Ja zaczynałam biegać z gondolą. Nie były to szybkie biegi ani długie ale były, razem. Jeśli chcesz będziesz biegać ze wszystkim a jeśli Ci się nie chce to nawet najlepszy sprzęt nie pomoże.
Trzeba się przyzwyczaić. I o tym należy pamiętać. Jesteśmy przyzwyczajeni do biegania i jednoczesnego ruszania rękami. Trzeba się przyzwyczaić do nieruchomych rąk albo przynajmniej jednej bo jednak wózek/przyczepkę trzymać musimy.
Nie kupuj jeśli nie masz pewności, że dziecku się spodoba. Jeśli mało z dzieckiem chodzisz na spacery i nie jesteś aktywną osobą wstrzymaj się z kupnem. Najlepiej wypożycz ją w sklepie (jest taka możliwość) i zobacz jak dziecko reaguje oraz Ty. 

Na samym końcu napiszę Wam, że jest to moja najlepsza inwestycja. Gdy przyszła przyczepka i włożyłam Dianę do hamaczka (dopóki dziecko na prawdę dobrze nie siedzi i jest małe jak moja córa, używajcie tylko i wyłącznie hamaczka), zaczęła się tak śmiać, że nie miałam już żadnych obaw czy to był dobry zakup. Uwielbia ze mną biegać. Ostatnio mnie bardzo zaskoczyła bo mówię jej, że idziemy biegać a ona od razu zaczęła się pakować do przyczepki. 
Jeśli mogę Wam coś doradzić, to zaiwestujcie lepiej w dobry sprzęt biegowy niż wózek taki na co dzień. Z wózkiem/przyczepką biegową na pewno będziecie pokonywać o wiele więcej kilometrów niż spacerówką. Jeśli zamierzacie jeździć na rowerze z dzieckiem nie muszę dodawać, że tych kilometrów będzie jeszcze więcej. Komfort i wygoda dziecka najważniejsze. O tym też pamiętajcie a Wasze pociechy na pewno będą szczęśliwsze, dzięki takim wycieczkom biegowym czy rowerowym. 

Odpowiadając na pytanie ze wstępu czy kupiłabym ją drugi raz? Tak, i drugi i trzeci i czwarty ;)



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej.