Przejdź do głównej zawartości

Endomondo - super sprawa czy gwóźdż do trumny?


Endomondo to wciąż najpopularniejsza aplikacja do mierzenia swoich aktywności fizycznych. Mimo, że każdy producent zegarków sportowych ma swoją, gdzie widzimy o wiele więcej danych to i tak wchodzimy na Endo. Ostatnio więcej słychać o dosyć popularnej Stravie ale nadal nie wysunęła się na prowadzenie. Gdziekolwiek gdy ktoś zapyta na publicznych forach jaką apkę wybrać przoduje Endomondo. Sama z niej korzystam a czy mi pomaga czy przeszkadza o tym dzisiaj.
Aplikacja Endomondo jest dostępna dla każdego za darmo, wystarczy się zarejestrować. Mamy również płatną wersję premium, którą możemy przetestować za darmo. Sama tego nie testowałam, więc nie wiem jak długo można z niej za darmo korzystać i czy warto ją potem opłacać. Osoby, które biegają z zegarkami sportowymi mają dostęp do dedykowanych właśnie dla nich aplikacji z bardzo rozbudowanymi analizami treningów. Nie wiem czy w takim razie jest sens aby płacić za opcje premium. Należy się również zastanowić czy z tych wszystkich bajerów będziemy korzystać, większość z nas sprawdza dystans i czas a całą resztę sprawdzamy pewnie od czasu do czasu. 
Zostawię jednak opis wersji premium a skupie się na tym co istotne. Mimo, że wiele zmieniło się od kiedy zaczęłam biegać to pomiar dystansu/czasu dla początkujących jest zapewne ten sam - aplikacja. Zapewne wiele z Was zainstaluje właśnie Endomondo bo znajomi jej używają to będzie można sprawdzać wzajemnie wyniki. I tu właśnie dochodzimy do sedna sprawy, oprócz monitorowania swoich postępów zaczniemy również sprawdzać innych. Zaczniemy brać udział w wyzwaniach, dzięki którym zamiast wybiegać odpowiednią ilość kilometrów, możemy wpaść w depresję. Jak zobaczycie ile kilometrów już przejechali, przeszli czy przebiegli liderzy w danej rywalizacji to złapiecie się za głowę, zapytacie jak i kiedy? Ja niestety nie wiem, sama się nad tym zastanawiam bo tu są głównie amatorzy, którzy zapewne mają prace czy inne obowiązki a jednak jakoś dają radę. Kolejnym gwoździem do trumny będzie porównywanie się ze znajomymi. On poszedł biegać to ja też muszę, przebiegł 10 km to ja muszę być lepsza i zrobię 11 albo najlepiej 15. Przebiegł/a 5 km w 25 minut to ja muszę w 24:30 i tak dalej. Porównując się z innymi zapominamy o jednej ważnej rzeczy, każdy z nas jest inny. Każdy ma inne predyspozycje, jest na innym etapie wytrenowania, ma inne możliwości i również czas jaki może poświęcić na trening i regenerację. Ścigajmy się głównie ze sobą a efekty będą na pewno lepsze i przede wszystkim bezpieczniejsze. 
Czy Endomondo jest tak całkowicie złe? Oczywiście, że nie, w wielu sytuacjach może nas właśnie zmotywować do treningu. Jeśli zobaczymy znajomego, który właśnie odbył swój a nam się nie chce, idźmy jego śladem ale we własnym tempie i zgodnie ze swoimi możliwościami. 
Endo daje nam też różne fajne opcje na przykład podglądu naszych rekordów życiowych. Właśnie je radzę pobijać niż rekordy znajomych. Pamiętajmy, że jesteśmy amatorami, co prawda ambitnymi ale wszystko to robimy dla zabawy i naszego zdrowia. Wiem, że porównywania się z innymi nie unikniemy ale róbmy to rozsądnie.

Ostatnio nawet pobiegałam z Endo i napiszę Wam, że zegarek jest taaaki wygodny. Zwłaszcza w mieście gdzie co jakiś czas zatrzymują nas światła i w zegarku bez problemu zrobimy pause a komórki to nawet nie próbowałam wydobyć z nerki. Potem musimy jeszcze tą komórkę schować gdy zaczniemy znowu biec. Jak zaczynałam moją przygodę z bieganiem to takiego dyskomfortu nie miałam bo na wsi i w lesie nie ma świateł :D 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jajecznica z boczniakami i młodą cebulką

Jeśli obserwujesz moje InstaStory to doskonale wiesz, że moim hitem od kilku miesięcy są boczniaki. Zaraziła mnie nimi Pani Marta Dymek i moja miłość do nich trwa już kilka miesięcy. Dodawałam je na przykład do zupy ale takie smażone smakują najlepiej. Są bardzo mięsiste, nie robią się takie kapcie jak innne grzyby.

Thulem przez świat czyli recenzja wielofunkcyjnej przyczepki

Najwyższa pora aby napisać co nieco o naszej sportowej przyczepce, która umożliwia mi bieganie z Dianą. Używam jej już ponad pół roku, przebiegłyśmy razem setki kilometrów, więc opinie o niej już mam. Czy mi się sprawdza, czy drugi raz kupiłabym ją znowu a może inną albo wózek biegowy? O jej wadach i zaletach dowiecie się z tekstu.