XVIII Memoriałowy Bieg im. Ks. Józefa Kurzei

Zdjęcie wykonała Pani Maryla Adamek

Najbardziej tajemnicze zawody w Krakowie. Odbywają się już po raz 18-ty a ja dowiaduje się o nich przez przypadek. No może nie tak do końca przez przypadek bo koleżanka dała mi o nich znać ale nigdzie nie widziałam na ich temat rzadnej wzianki. Startuje w krakowskich zawodach regularnie od 2013 roku, wyszukuje takie mało znane biegi i tyle lat żyłam w niewiedzy, aż wstyd. Jednak od czego ma się znajome biegaczki, one zawsze przyjdą z pomocą. No to czas rozwiać tajemnicę i napisać parę zdań o tych tajemniczych zawodach.

Zaczniemy nietypowo bo od wyjaśnienia kim był książ Kurzeja, bo właśnie ku jego pamięci organizowane są te zawody. Warto wiedzieć dla kogo biegamy. Jak czytam Józef Kurzeja urodził się we wsi Zasadne (powiat limanowski), 10.01.1937 r. Jak miał 9 lat zmarła mu mama a on został przekazany pod opiekę ciotce, gdzie wcale lepiej mu nie było. Gdy miał 13 lat przebywał w ochronce przy parafii w Wilamowicach, gdzie mieszkała jego starsza siostra, zakonnica. Zapewne dlatego zapragnął ukończyć Seminarium i zostać księdzem. Święcenia kapłańskie przyjął w katedrze na Wawelu od sameg Karola Wojtyły w 1962 roku. Od 1968 roku był księdzem w parafii w Raciborowicach, do której należała wieś Mistrzejowice. O księdzu Kurzei pamiętamy głównie dlatego, że pomimo prześladowań władzy, prowadził działalność duszpasterką oraz zdołał rozpocząć budowę kościoła. Ostatecznie został on pochowany w kościele parafii pw. św. Maksymiliana Marii Kolbe w Mistrzejowicach. Jeśli ktoś ma ochotę może udać się do jego krypty, która udostępniona jest dla wiernych w godzinach otwarcia kościoła. Kościół jest niedaleko mnie, więc kiedyś na pewno się tam wybiorę.




Teraz przechodzimy do samych zawodów.
Zalety:
- ekstra trasa, która nie wiedzie przez Planty, Rynek, Błonia czy Bulwary. Tutaj biegamy pod górę i po Plantach Mistrzejowickich oraz wokól fortu Batowice. Niestety trasa została dzień wcześniej zmieniona i skócona o Park Reduta;
- małe, kameralne zawody;
- bezpłatny bieg, finansuje go UM Krakowa;
- super atmosfera;
- brak ulotek;
- dobry posiłek regeneracyjny;
- miła obsługa;
- medale również dla dzieci, które kończyły bieg z rodzicem;
- mała liczba uczestników;
- ekstra doping na trasie.





Wady:
- brak informacji ogólnodostępnych o biegu. Wieści rozchodzą się drogą pantoflową;
- mała galeria zdjęć z biegu, chyba, że ja nie potrafię szukać, to poproszę o info;
- mała wada, brak biegu dla dzieci. 

Posiłek rgeneracyjny: w końcu będę chwalić. Biuro zawodów jest w szkole, zatem stołówka też. Podano smaczną szkolną zupę a nie zabarwioną wodę. Mogliśmy poczuć się znowu jak w szkole. Do tego była dla każdego dostępna kawa i herbata.
Opłata: bieg jest finansowany przez Urząd Miasta Krakowa. Wiem, że niektóre upierdliwe osoby napiszą, że to nie UM a podatnicy finansują bieg, cieszmy się z fajnych zawodów, nie bądźmi upierdliwi.







Warto/nie warto
Start/meta: środek Plant Mistrzejowickich
Trasa: 5,0 Cena: 5,0 Pakiet: 5,0 Atmosfera biegu: 5,0 Medal: 5,0 
Średnia ocena: 5,0

Moje krótkie podsumowanie biegu:
Bardzo nie mogłam się doczekać tych zawodów głównie ze względu na trasę, sporo pod górę i część terenowa. Z tej drugiej ostatecznie zrezygnowano ale wzniesiena zostały. Jak pisałam wyżej jest to miła odskocznia od typowych krakowskich biegowych tras. Ruszamy pod górkę, potem nie jest dużo łatwiej. Jednak cały czas daję radę, biegnę równo, powoli ale cały czas. Bez przerw na marsz. Schody zaczynają się na ostatnim kilometrze. Gdy biorę Dianę od męża. No tak się dogadaliśmy, że zamiast 100 m, biegnę z nią... około 1200 m. Miałyśmy przerwy na marsz, bardzo ją motywowałam bo Diana raz miała siły a raz nie. Wiadomo jak to dziecko. Na początu powiedziała, że ona nie ma siły i nie dobiegnie do mety, miałam czarne wizje, nie wiedziałam co dalej. Byłam zła na męża, że nie zareagował ale w rezultacie dałyśmy radę. Ostatnie metry biegłyśmy z bardzo sympatyczny Panem z NightRunnersów, który razem ze mną dopingował Dianę. W ogóle Diana miała ekstra doping przy mecie, za co dziękujemy. Jestem z niej bardzo dumna, że dała radę tyle przebiec. Co prawda z małymi przerwami na chód ale to w końcu tylko 3-latka i liczy się efekt czyli dobiegnięcie do mety. 




Nasz czas ukończenia biegu na dystansie 4,1 km: 00:29:25
Do zobaczenia za rok! 
Jeśli znacie takie mało popularne biegi w Krakowie i okolicach to proszę o info :) 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © MamaBiegaczka , Blogger