Krakowskie spacery - Pałac Krzysztofory



Jeśli chcecie zwiedzać muzea i nie płacić za wstęp, nie musicie czekać do słynnej Nocy Muzeów a do... wtorku. Otóż, właśnie w ten dzień do wielu krakowkich muzeów można wejść za darmo. Dlatego właśnie my poczekałyśmy do tego dnia i udałyśmy się na zwiedzanie. Niestety pogoda nam nie dopisała, więc musiałyśmy zrezygnować ze spaceru po Krakowskim Rynku. Jednak najważniejszy punkt programu został zrealizowany. Zatem zapraszam na spacer po Pałacu Krzysztofory.




Zastanawialiście się kiedyś skąd wzięła się nazwa Krzysztofory? Mnie to bardzo intrygowało i trochę w historii tego miejsca pogrzebałam. Prawidłowa nazwa to Pałac "Pod Krzysztofory" i wzięła się od św. Krzysztofa. Budynek powstał prawdopodobnie w XIV wieku, natomiast zabudowania pałacowe powstały w XVII w. Prace zainicjował marszałek nadworny koronny Adam Kazanowski. Budynek przez lata pełnił różne funkcje. W średniowieczu był rezydencją mieszczańską, potem został przebudowany na pałac magnacki, następnie pełnił fukcję kamienicy czynszowej. Podczas powstania krakowskiego (luty 1846 r.) w budynku miał siedzibę Rząd Narodowy. W roku 1965 został przekazany Muzeum Historycznemu Miasta Krakowa. Nie wiem czy pamiętacie ale w piwnicy była tutaj kawiarnia a potem klub. Niestety te miejsca już nie istnieją. Zamiast tego w podziemiach Muzeum obecnie można obejrzeć cześć stałej wystawy "Kraków od początku, bez końca". Drugą część wystawy zobaczycie na 1 piętrze. 





Na 2 piętrze czeka jeszcze do 27.02.22 r. wystawa czasowa "Szopki w Pałacu Krzysztofory". Jeśli sceptycznie podchodzicie do szopek, tak jak ja, po tej wystawie zmienicie zdanie. One są piękne i kto jeszcze ich nie widział, marsz na wystawę! Oczarowały mnie, wszystkie, każda po kolei. Zarówno te wykonywane przez profesjonalistów jak i te przez szkoły i dzieci. Na prawdę warto je obejrzeć.






Zanim je zobaczycie to przybliżę Wam trochę ich historii. Zwyczaj chodzenia z szopką po domach zaczął zanikać po I wojnie światowej. Aby zachować historię, Jerzy Dobrzycki, zorganizował w 1937 roku pierwszy Konkurs Szopek Krakowskich. Podczas II wojny światowej konkurs został wstrzymany. Po jej zakończeniu, Muzeum Krakowa, podjęło się kontynuacji konkursu. Tradycja wykonywania szopek została wpisana w 2018 roku  na Listę reprezentatywnego niematerialnego dziedzictwa ludzkości UNESCO. 





Szopki co roku wystawiane są w pierwszy czwartek grudnia na stopniach pomnika Adama Mickiewicza. Można je podziwiać przez 2 godziny, 10:00-12:00. Potem przenoszone są właśnie do Pałacu Krzysztofory, gdzie są oceniane przez jury. Po zakończonym konkursie można je oglądać i przede wszystkim podziwiać do czego Was gorąco zachęcam. 





Nie wiem czy wiecie ale w murach tej kamienicy można spotkać Czarną Damę, dokładniej w podziemiach. Straszy ona krakowian już od 400 lat. Przechadza się tutaj wdowa po Sebastianie Lubomirskim, Anna z Branickich. Jeśli ją spotkacie przepowie Wam datę Waszej śmierci. 



Trochę praktycznych informacji.
Muzeum znajduje się na Rynku Głównym, pod numerem 35, czynne wt-ndz 10:00-17:00. Ostatnie wejście o godzinie 17:30.
Pisałam wyżej, że we wtorki macie wstęp za darmo ale wystawa czasowa kosztuje 5 zł, od osoby dorosłej. Jeśli nie wybieracie się na wystawę szopek lub już jej nie będzie to nie zapomnijcie wziąć darmowego biletu bo musi być zczytany z niego kod.
W Muzeum znajduje się winda, więc bez problemu osoby poruszające się na wózkach i rodzice z dziećmi mogą się po nim poruszać. Jest jedno ale. Winda nie zjeżdża do podziemi. Wózek w Muzeum możecie zostawić prawie gdziekolwiek. Widziałam, że wózki stały w szatni ale ona ma swoją pojemność. Ja zostawiłam wózek przy zejściu do podziemi. Sympatyczny Pan propopnował mi pomoc w zniesieniu wózka ale podziękowałam. Czasami nie warto kombinować. 




Kilka metrów za kasą, zajrzyjcie do szatni Lajkonika.
Muzeum to nie tylko eksponaty ale również multimedia. I tak możecie sobie sprawdzić jaką postacią z krakowskich legend jesteście, ja jestem Lajkonikiem. 
Na 1 piętrze, w najpiękniejszej sali znajdują się 3 niezwykłe obrazy. O co dokładnie mi chodzi, musicie dowiedzieć się sami ;) I to nie koniec niespodzianek ale odkrywajcie je sami. Zdradzę jeszcze tylko tyle, że możecie wejść do wnętrza szopki, co Dianie podobało się najbardziej.  



Polecam udać się tutaj komunikacją miejską albo PKP lub busem, jeśli masz taką możliwość. Parkowanie w Krakowie jest ciężkie a do tego w centrum drogie. Bez stresu i nerwów dojedziecie może nie na Rynek ale w jego okolice transportem publicznym. Jeśli traficie na ładną pogodę czeka Was super spacer. 

Strona www Muzeum. Z tej strony wzięłam również informacje na temat historii tego miejsca.






Nasze poprzednie spacery po Krakowie:
Planty Bieńczyckie
Zalew Zesławice
Krakowskie Malediwy





Jeśli chcesz zobaczyć wszystkie miejsca odwiedzone przez Dianę i Kornelię obserwuj #diankamałapodróżniczka oraz #kornelamałapodróżniczka. Jeśli podoba Ci się ten wpis poślij go dalej. Dziękuje :) Jak odwiedzasz miejsca z mojego polecenia nie bój się mnie oznaczać na zdjęciach abym mogła je zobaczyć i udostępnić :) 

Zapraszam do śledzenia mnie na IG (mama_biegaczka) oraz FB (mama_biegaczka)











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © MamaBiegaczka , Blogger