6 rzeczy o Lanzarote o których na pewno nie wiesz

Są informacje oraz atrakcje o których usłyszysz i przeczytasz wszędzie. To dotyczy chyba każdego miejsca na świecie. Ja dzisiaj przedstawię Ci 6 różnych informacji o Lanzarote o których mówi się mało... albo wcale. Zaczynamy. 
1. Wózki jadą oddzielną taśmą niż pozostałe bagaże. 
Niby taka pierdoła a dużo ułatwia życie rodzicom, zwłaszcza dzieci, które same nie chodzą. Piszę o tym głównie dlatego aby uniknąć paniki na lotnisku w poszukiwaniu wózka. My akurat od razu po wyjściu z samolotu i wejściu na lotnisko zobaczyliśmy, że wózki już czekają, zupełnie na innej taśmie. Jednak nie wszyscy byli tacy spostrzegawczy jak my i tych wózków szukali. Jeśli lecicie z wózkiem szukajcie go zaraz po prawej stronie po kontroli covidowej. Jeśli ją zniosą to te taśmy są  po drugiej stronie lotniska niż toalety. 
 
2. Zwiedzaj Lanzarote... rowerem.
Ja wykazałam się odwagą i jeździłam na rowerze z Dianą bez wspomagania czyli na zwykłym nie elektryku. Pan mi mówił kilka razy, że to nie elektryk, mówiłam, że ok. Potem dowiedziałam się dlaczego mnie ostrzegał. Są tam tam (nie jakieś duże) podjazdy a z dzieckiem w siodełku może być ciężko, zwłaszcza poruszając się po ich bezdrożach.
Rowerzystów widziałam tam dosłownie wszędzie, miałam wrażenie, że tu każdy ma swojego elektryka. Jeśli nie masz swojego możesz go wypożyczyć. Ja za zwykły rower płaciłam za cały dzień chyba 14 €. Polecam Wam udać się do wypożyczalni stacjonarnych bo jest o wiele taniej. My przy hotelu mieliśmy elektryki z jakiejś sieciówki. Aby skorzystać z takiego roweru należało ściągnąć aplikacje, zarejestrować się, dokonać płatności, rower się automatycznie odpinał i w drogę. Na rowerze możecie zapewne objechać całą wyspę. Hiszpanie jeżdżą autami ostrożnie, więc w ogóle nie bałam się wyjechać na główną drogę z Dianą. Jeśli chcecie pokonywać małe trasy to czeka  na Was ścieżka rowerowa wzdłuż wybrzeża. Na prawdę polecam Wam taką formę aktywności. Wypożyczalnie rowerów są tam równie popularne jak aut, bez problemu je znajdziecie.
 


3. Zwiedzaj Lanzarote... biegając. 
Kolejne miejsce gdzie dużo osób biegało ale jak tam nie biegać? Idealna pogoda, piękne widoki. Niezależnie czy biegacie po wybrzeżu czy obieracie bieg po obrzeżach miast z widokiem na ich naturalne ukształtowanie powierzchni trafiacie na piękne widoki. Powietrze jest czyste, drogi/chodniki bez dziur, nic tylko biegać albo jeździć na rowerze. Jeśli jesteście zapalonymi biegaczkami jak ja to nie muszę Wam mówić o spakowaniu butów biegowych. Jeśli jednak biegacie od czasu do czasu to tam jogging na pewno przypadnie Wam do gustu. 



4. Idź tam gdzie inni nie mogą.
Mam dla Was kolejną aktywność o której mało co się mówi. Trekking. Możecie w taki sposób zwiedzać Park Timanfaya albo Wyspę. Bardzo piękna trasa prowadzi od Puerto del Carmen do Marina Puerto Calero. My kawałek z Dianą przejechałyśmy na rowerze, niestety musiałyśmy zawrócić ze względu na pojawienie się dużej ilość schodów. Trasa wiedzie z dala od głównej drogi i miast, więc będziecie prawie sami. Zapewne w wysokim sezonie będzie tam spacerować o wiele więcej ludzi. Biegacze również będą zadowoleni z widoków i trasy. 
Wspomniałam wyżej również o Narodowym Parku Timanfaya. Głównie spotkacie się z możliwością zwiedzenia tego miejsca autobusem. Jednak jak pogrzebiecie głębiej znajdziecie, mniej popularne wycieczki piesze. Bardzo fajnie wszystkie szlaki Wyspy są rozpisane na stronie wapniakiwdrodze. Jeśli lubicie chodzić na pewno będziecie zadowoleni z możliwości jakie daje Wam Wyspa.
 



5. Zagraj w golfa.
Ja w golfa nie grałam ale biorąc pod uwagę, że są tam pola golfowe inni na pewno grają. Jedno pole golfowe jest można powiedzieć a raczej napisać po sąsiedzku z Rancho Parkiem. Warunki pogodowe na Lanzarote są super, więc pomimo, że nie gram w golfa to polecam ten rodzaj aktywności. Widoki podczas gry na pewno są oszałamiające. Jeśli gracie w golfa i wybieracie się na Lanzarote rozważcie również tam grę.



6. Fermy aloesów.
My znalazłyśmy taką trochę podupadłą fermę. Jednak warto poszukać działających (od osób poznanych w hotelu, wiem, że są na północy Wyspy). Sądzę, że nie będzie to trudne bo zobaczycie, że produktów z aloesu jest tam mnóstwo. Jeśli lubicie kosmetyki z tego sukulenta będziecie w raju. Możecie sobie nawet przywieźć szczepkę. Warto również zobaczyć jakie oni mają rozwiązania hodowlane. Aby urosło w coś ich ziemi, muszą na prawdę włożyć w to sporo wysiłku. W miejscowości Yaiza znajduje się nawet Muzeum Aloesu oraz fabryka produktów z niego. Roślinność Wyspy z wiadomych powodów prawie w ogóle nie istnieje. Tym bardziej wypatrywałam wszystkich posadzonych krzewów i kwiatów. Te, które tam rosną są na prawdę piękne a rozmiary kaktusów zaskakują.



Wychodzi na to, że Lanzarote to Wyspa dla aktywnych ludzi, biorąc pod uwagę, że grę w golfa zaliczymy do aktywności fizycznej ;) 
Jeśli ktoś z Was tam był podzielcie się wrażeniami.
Podsyłam Wam jeszcze link do Rancho Texas Lanzarote Park. Jedno z piękniejszych miejsc w jakich byłam.
 
Jeśli chcesz zobaczyć wszystkie miejsca odwiedzone przez Dianę i Kornelię obserwuj #diankamałapodróżniczka oraz #kornelamałapodróżniczka. Jeśli podoba Ci się ten wpis poślij go dalej. Dziękuje :) Jak odwiedzasz miejsca z mojego polecenia nie bój się mnie oznaczać na zdjęciach abym mogła je zobaczyć i udostępnić :) 
Zapraszam do śledzenia mnie na IG (mama_biegaczka) oraz FB (mama_biegaczka)
 


 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © MamaBiegaczka , Blogger