Cykl Grand Prix Krakowa w biegach górskich

W zeszłą niedzielę, tj. 4.03.2018 r. miał miejsce finał cyklu Grand Prix Krakowa w biegach górskich. Jest to idealna alternatywa dla biegaczy, którzy są znudzeni "tradycyjnymi" trasami biegów krakowskich, przebiegających przez Bulwary Wiślane i Krakowskie Błonia. Możecie sprawdzić czy jesteście równie szybcy w terenie co na drodze. Do wyboru macie aż 4 dystanse oraz Nordic Walking. Grand Prix Krakowa zaczyna się w pierwszą niedziele listopada a kończy w pierwszą marca. Starty zatem przebiegają w nie zawsze łatwych warunkach ale... im ciężej tym lepiej. Będzie dumni z siebie, że daliście radę.
Zalety:
- 4 dystanse do wyboru ( 3,7 km. + Nordic Walking; 5,7 km.; 11,6 km.; 23,2 km. - 2 pętle 11, 6 km.);
- ciekawe, alternatywne trasy w porównaniu do krakowskich biegów ulicznych;
- możliwość wykupienia pakietu na wszystkie biegi w danym dystansie lub zakup pojedynczych biegów;
- szybkie i sprawne wydawanie pakietów;
- miła i fachowa obsługa, również poprzez e-mail;
- brak śmieci czyli mnóstwa niepotrzebnych ulotek;
- rzetelne informacje o stanie trasy przed każdym biegiem, np. czy trasa jest oblodzona i należy zaopatrzyć się w kolce;
Wady:
- dla mnie, oczywiście brak medalu po każdym biegu. Jestem bardzo łakoma na medale ;) a tak na poważnie to medal dostaniecie jeśli przebiegniecie 4 z 5 biegów, obojętne jaki dystans. Można je odbierać dopiero w dniu finału cyklu. Z jednej strony jest to motywacja do startu w biegach a z drugiej, jakoś tak dziwnie na mecie...
Sądzę, że większą motywacją dla uczestników byłaby możliwość zebrania 5 medali, składających się w 1 całość, wzorem innych cyklicznych biegów;
- praktycznie brak pakietu startowego - w tym roku były chusty firmy Salomon do odebrania w salonie firmowym po okazaniu bodajże ulotki. Jednak wszystko chyba było pisane bardzo drobnym druczkiem bo ja czegoś takiego nie doczytałam a dowiedziałam się po fakcie, gdy już ulotkę wyrzuciłam.
Tak myślę do czego jeszcze można się doczepić i sama nie wiem, więc chyba tylko tyle wad. 

Posiłek regeneracyjny: po każdym biegu przy mecie dostępna była woda. W biurze zawodów, które mieści się w szkole podstawowej można napić się (również przed biegiem) gorącej kawy lub herbaty. Oprócz tego każdy może liczyć na drobną przekąskę w formie owocu, batona i drożdżówki. 
Warto/nie warto
Start/meta: parking przy ul. Kukułczej
Moje oceny:
Trasa: 5,0 Cena: 4,5 Pakiet: 4,0 Atmosfera biegu: 5,0
Medal: 4,5
Średnia ocena: 4,6 na 5.

Moje krótkie podsumowanie Grand Prix Krakowa w biegach górskich:
Bieg męczący ale na prawdę warto. To chyba najlepsze podsumowanie. Biegając co miesiąc ten sam dystans, przy sprzyjających warunkach możemy oceniać nasze postępy. W tym sezonie pogoda wyjątkowo rozpieszczała biegaczy i chyba co miesiąc rekordy tras były pobijane. W zeszłym sezonie mieliśmy "przegląd" wszystkich pór roku, co w sumie dla mnie było ciekawsze. Można było sprawdzić się w różnych warunkach. 
W tym roku biegałam na trasach 5,7 km. i 3,7 km. Dystans musiałam zmniejszyć ze względu na stan zdrowia i ciążę. Powiem Wam, że nie żałuję bo mogłam przetestować również inną trasę. Dystans na 5,7 km jest ciężki, dużo jest podbiegów i zbiegów, natomiast ten krótszy jest szybki. Po 1 km, który jest głównie pod górkę (po asfalcie, wszystkie dystanse tak zaczynają), macie prostą a potem z górki i .... meta. Ale żeby nie było za łatwo przed metą również czeka na Was górka ;) mimo to uważam trasę za dość szybką.  




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © MamaBiegaczka , Blogger