Przejdź do głównej zawartości

Prawdziwy cukier waniliowy

Zapewne wielu z Was, jak i ja, kupowało lub nadal kupuje cukier wanilinowy myśląc, że to wanilia...  Łatwo dostępny, nazwa prawie taka sama, smakuje i pachnie wanilią, więc nie trudno o pomyłkę. Ja do tego stopnia byłam pewna co kupuje, że nawet nie chciało mi się dokładnie przeczytać nazwy aż do momentu kiedy zostałam uświadomiona. Ależ było moje zaskoczenie, no cóż, życie co chwila zaskakuje mnie czymś i powoli przyzwyczajam się. Okazało się również, że prawdziwy cukier, można zrobić w domu bez większego wysiłku. Ja mam dostęp do dobrej jakości wanilii, więc nie pozostaje nic innego jak wykorzystać tą jedną z najdroższych przypraw świata. Do dzieła!

Składniki:
- 2 laski wanilii;
- około 400 g cukru;
- przyda się również szklany, szczelnie zamykany pojemnik.


Przygotowanie:
Do słoika wsypujemy cukier. Laski wanili nacinamy delikatnie wzdłuż i staramy się wybrać nożem jak najwięcej ziaren. Dodajemy je do naszego cukru. Laski kroimy na pół i "zakopujemy" je w słoiku. Wszystko razem dokładnie mieszamy, zamykamy i czekamy do 2 tygodni. 
Po tym czasie możemy się cieszyć aromatycznym cukrem waniliowym. Gdy będzie nam się kończył, wystarczy, że zastąpicie stare laski wanilii nowymi i uzupełnicie cukier.
Prawda, że łatwe?

PS - spotykacie czasem w popularnych sklepach spożywczych cukier waniliowy? Ja niestety nie. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej.