Przejdź do głównej zawartości

Pomidorowa ze świeżych pomidorów

Lato powoli się kończy a wraz z nim dostęp do świeżych owoców i warzyw. Proponuję zatem zupę z sezonowych pomidorów. Oczywiście smak tych warzyw można zamknąć w słoikach i cieszyć się nim cały rok ale co świeże to świeże. Im więcej rodzai pomidorów użyjecie tym zupa będzie miała lepszy smak. Do dzieła!

Składniki:
- około 2 kg świeżych pomidorów
- 1l dowolnego bulionu i 2l wody
- 2 łyżki koncentratu pomidorowego
- 1 czerwona cebula
- 1/4 łyżeczki masła klarowanego
-  śmietana kremówka
- przyprawy: pieprz, sól, bazylia, majeranek, kilka liści laurowych


Dla podkręcenia smaku: twardy ser, tabasco i świeża bazylia.




Przygotowannie:
Podgrzej bulion. Pomidory i cebulę umyj. Pomidory zostaw w skórce ale wytnij zielone pozostałości po ogonkach, pokrój w ćwiartki i wrzuć do bulionu. Cebulę pokrój w grubą kostkę i przysmaż na maśle klarowanym, dodaj do zupy. Przypraw wedle własnego gustu i dodaj wodę. Gdy wszystko się zagotuje dodaj śmietanę, wyjmij liście laurowe i wszystko razem zblenduj. Ponownie wszystko zagotuj i gotowe.


Zupę możesz podawać na kilka sposobów, jeśli lubisz pikantne dania wlej kilka kropel tabasco, możesz dodać trochę tartego  parmezanu i świeżą bazylię lub zjeść samą zupe solo. Smacznego!





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.

Kruche ciasto z renklodą

Czy wy też macie problem z zapamiętaniem poprawnej nazwy tej śliwki? Dla niewstajemniczonych podpowiem, że łatwiejsza nazwa to ulena. I już do razu lepiej, prawda? Już za kilka tygodni będą dojrzałe i gotowe do spożycia. Niestety ta śliwa jest mało popularna i w wielu hipermaketach tak łatwo jej nie dostaniecie, prędzej na targowikach albo.... na drzewie pod domem. U mnie rośnie ona pod oknem odkąd pamiętam i właśnie dzięki temu ją znam. Zachęcam do spróbowania jej bo w przeciwieństwie do znanych śliw nałęczowskich jest mega słodka i po prostu rozpływa się w ustach. Ja dziś Wam proponuję zrobić z nią najprostsze na świecie kruche ciasto.