Przejdź do głównej zawartości

Jak ja to wszystko ogarniam??!!


No właśnie jak?? Do tej pory ciągle się zastanawiam. A tak na serio to moje słowa klucz do sukcesu to: szybkość, planowanie, organizacja i najważniejsze chęci. Z tym ostatnim to różnie bywa, nie zawsze są a bez nich nic się nie zrobi, nawet z najlepszym planem. Mogłabym tutaj dodać jeszcze wytrwałość, motywację, upór. To wszystko składa się na każdy nasz mały sukces. Ważne są też osoby, które nas wspierają i na które możemy liczyć. Nawet najmniejsza pomoc się liczy, nie bójmy się o nią prosić. Chcesz wiedzieć jak się organizuję? Zapraszam dalej.

Szybkość.
Ja słynę z tego, że "zawsze mam czas" i zawsze robię coś na ostatnią chwilę i do tego bez pośpiechu. Jeśli wiem, że coś mi zajmie 5 minut pracy a mam na to godzinę to oczywiście wezmę się za to 5 minut przed czasem. Nie polecam takiego trybu pracy ponieważ nie zawsze można się ze wszystkim wyrobić a jak braknie czasu to co wtedy? 
Na szczęście po urodzeniu dziecka nabrałam prędkości ;) Nagle okazuje się, że można bardzo szybko wziąć prysznic, umalować się, ubrać czy nawet upiec ciasto. Potrafię wykorzystać każdą wolną minutę jaką daje mi dziecko. Uwierzcie, że nagle okazuje się, że w ciągu kilku minut można zrobić na prawdę dużo. Nauczyłam się też wykonywać daną czynność na kilka razy, czasem pół dnia robię coś co można zrobić w godzinę. Nie jest to mój ulubiony sposób działania ale muszę dostosować się do dziecka.

Planowanie.
Kolejna bardzo ważna rzecz to planowanie. Oczywiście jak to bywa w życiu pomimo najlepszego na świecie planu wydarzy się coś niespodziewanego i... trzeba planować jeszcze raz. Planowanie szczególnie przydaje się przy ważniejszych wyjściach, wyjazdach. Ja planuję nawet wyjście z dzieckiem na pole, o której wychodzę, gdzie najpierw idziemy, o której wracamy. Planuję sobie zazwyczaj z góry (mniej więcej) cały tydzień. Tutaj z pomocą przychodzi kalendarz gdzie wpisuję ważne daty. Ustawiam sobie również przypomnienia w telefonie.

Organizacja.
Jak już sobie stworzę mój idealny plan, trzeba go wcielić w życie czyli zorganizować siebie, dziecko i partnera. I tak zawsze pakujemy się dzień wcześniej przed wyjazdem. Nie ważne czy to wyjazd do lekarza czy gdzieś dalej. To samo tyczy się przygotowania jedzenia na wyjazd, robię to zazwyczaj wieczorem aby rano skupić się tylko na śniadaniu. 
Torbę dziecka mam zawsze spakowaną. Znajdują się w niej pieluchy, wilgotne chusteczki, żel antybakteryjny, chusteczki higieniczne, pielucha tetrowa, mleko. Gdy muszę szybko wyjść z domu, taka spakowana torba jest niezbędna. 
Jeśli wiem, że czegoś mogę zapomnieć i nie mogę spakować dzień wcześniej, spisuję sobie na karteczce co muszę zabrać. Na takich małych kartkach wypisuję również rzeczy, które muszę zrobić przed wyjściem. 
Zakupy również organizuję, gdzie pójdę i po co. Tutaj z pomocą przychodzi notatnik w komórce gdzie robię listę zakupów. Dzięki temu wchodzę do sklepu już po konkretne rzeczy, co zajmuje o wiele mniej czasu. Dzięki temu wiem, że niczego nie zapomnę kupić. 
Przygotowanie posiłków to też organizacja. Zazwyczaj gotuję na 2 dni. Mam w domu wiele produktów, z których można przygotować szybko obiad np. ryż, kasza, makaron, oliwa z oliwek, puszki z fasolą, pomidorami i wiele innych. Korzystamy również z domowych wek. 


Chęci.
Bez nich nawet z najlepszym planem i organizacją nic nie zrobimy. Z tym ostatnim punktem chyba jest największy problem, jak zmobilizować się do czegokolwiek. Każdy ma swoje sposoby, każdy jest dobry byle by nie stać w miejscu. Oczywiście po porodzie trzeba sobie dać czas na regenerację organizmu i powrót sił. Jeśli przejdziecie do działania i zaczniecie odnosić małe sukcesy od razu pojawią się chęci i apetyt na więcej. Najważniejsze to nie zniechęcać się, umieć prosić o pomoc i brać ją. 

I pamiętajcie, co masz zrobić dziś, zrób za 3 dni ;) Tak czasem u mnie bywa. Ważne aby było zrobione.

Zapraszam również na mój Intagram :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej.