Przejdź do głównej zawartości

Marynata do mięsa - na bazie czosnku i galangalu



Marynaty, glazury, panierki wszystko po to aby nasze potrawy były lepsze, smaczniejsze, bardziej aromatyczne. Ja dziś mam dla Was propozycję marynaty, im dłużej mięso w niej leży tym lepiej. Jeśli nie macie czasu, nawet 10 minut będzie ok. Marynaty dają nam pełną dowolność doboru składników. Mogą być pikantne, słodko-słone, słodko-pikantne, słodko-gorzkie, czosnkowe, ziołowe. Wszystko zależy od naszej wyobraźni. 

Składniki:
- 1/2 kg piersi z indyka
- 1/2 łyżki oleju sezamowego
- 2 łyżki oleju słonecznikowego tłoczonego na zimno
- 1 duży ząbek czosnku
- pieprz, sól
- 1/2 łyżeczki galangalu (można pominąć)
- 2 papryczki tabasco




Przygotowanie:
Indyka pokrój w kostkę i włóż do miseczki. Czosnek obierz i pokrój w kosteczkę, posyp nim mięso. Dodaj pieprz, sól, galangal, papryczki tabasco. Wlej olej sezamowy i słonecznikowy, wymieszaj wszystko. Miseczke zasłoń szczelnie folią aby zapach czosnku nie był wyczuwalny w całej lodówce. Szczelne zamknięcie pozwoli również zatrzymać cały aromat w środku. Marynujcie tak długo ile macie czasu, najlepiej mięso zostawić na całą noc albo zrobić marynatę z samego rana. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej.