Przejdź do głównej zawartości

Zakwas na chleb


Dałam Wam poprzednio przepis na chleb a o zakwasie zapomniałam... Może nie tak do końca bo w skrócie napisałam co i jak. Jednak wiem po swoim doświadczeniu, że to co niby proste potrafi się czasem skomplikować. Pokażę Wam zatem jak wychodować zakwas i dbać o niego. I tu jak wszędzie trzeba się też zorganizować, co nie jest trudne.
Składniki:
- 100 ml letniej wody;
- 100 g mąki typ 1800 i wyżej.

Wiem, że można robić zakwas na mące żytniej typ 720 ale mnie on nie wychodzi, więc polecam to, co mi się sprawdza. 

Dzień 1:
Do dużego słoika wlej 100 ml letniej wody, wsyp 100 g mąki i wszystko razem wymieszaj. Słoika szczelnie nie zakręcaj, najlepiej przykryj go gazą albo szmatką. Odstaw w bardzo ciepłe miejsce na 24 godziny. Gdy robisz zakwas w lecie, nie wystawiaj go na działanie promieni słonecznych. Po prostu zakryj cały słoik ściereczką. 

Dzień 2:
O mniej więcej tej samej porze dodaj znów tą samą ilość mąki co wody. U mnie są to 3 łyżki wody i mąki. 

Dzień 3, 4, 5, 6 wygląda dokładnie tak samo jak dzień drugi. 
7 dnia zakwas jest gotowy do użytku i możecie już upiec własny chleb. Mój przepis macie tutaj

Zakwas pracujący.

Również zakwas pracujący.

Pamętajcie aby nie zużyć całego zakwasu, tylko zostawić chociaż odrobinę. Radzę przełożyć go do innego czystego słoika bo wiem, że może pojawić się pleść lub grzyby na bokach. 
Taki zakwas dokarmiajcie raz w tygodniu. Wystarczy 1 łyżka wody i mąki. Wszystko wymieszać i z powrotem do lodówki. Przy samym dokarmianiu może on spokojnie stać nawet 2 miesiące. Gdy będziecie go używać non stop, im starszy tym będzie lepszy. 
3 rzeczy mogą Was niepokoić.
Po pierwsze jego zapach. Nie jest to perfuma. Jego zapach jest jakby octowy, zwłaszcza gdy pracuje. Gdy go dokarmicie będziecie wyczuwać głównie mąke. Mimo wszystko nie martwcie się jego nieprzyjemnym zapachem.
Po drugie rozwarstwienie czyli pojawienie się wody na wierzchu. Świadczy to tylko o tym, że za dużo wody dodaliście i przy następnym dokarmieniu należy dać więcej mąki.
Po trzecie, może Wam górna część ściemnieć w lodówce, też jest to naturalny proces. 

Jesli macie jakieś wątpliwości śmiało zadawajcie pytania. Jestem również ciekawa czy Wy pieczecie chleb, jeśli tak chwalcie się nim tutaj lub na Facebook'u :)

Pamiętasz o moim Instagramie? Nie, zajrzyj tam koniecznie!

Zakwas w spoczynku, wraca do lodówki. I widzicie małe rozwarstwienie, przy dokarmianiu po prostu dodam samej mąki.
Chleb przed wyrośnięciem i po.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej.