Przejdź do głównej zawartości

Bieganie z gondolą czy to możliwe?



Etap biegania z gondolą mamy już za sobą. Nie zdecydowałam się na zakup wózka biegowego z adapterem do gondoli ponieważ wiedziałam, że będę biegać z wielofunkcyjną przyczepką. Od czasu do czasu zapewne będę jeździć z Dianą na rowerze więc przyczepka się spawdzi a wózka już nie podepnę. Dlatego pierwsze miesiące przemierzałam z nią w gondoli.

Napiszę Wam, że dopóki biegałam z wózkiem było ok a jak pierwszy raz przebiegłam się z przyczepką było wooow!! I w sumie do teraz jest :P Po prostej nawierzchni, bez dziur, przyczepka po prostu sunie, w jej pchanie wkładam minimalny wysiłek. Zaraz, zaraz miało być o gondoli, więc cofnijmy się w czasie, tylko o kilka tygodni, miesięcy ale cofamy się. 
Zaraz po ciąży długich biegów z gondolą nie było, długich mam na myśli ponad 10 km. Na początku największym problemem były nieruchome ręce, no jak biegać i nimi nie ruszać. Zaczęłam kombinować czyli biegłam obok wózka, pchając go jedną ręką i tak na zmianę. Aż w końcu jako tako przyzwyczaiłam się do tego. Tak myślę, że to był największy dyskomfort. 
Biegnąc z górki i gondola i przyczepka rozpędzają się, więc trzeba je pewnie trzymać. 
Biegnąc pod górkę i jedno i drugie trzeba pchać i nie ma zmiłuj a dziecko nie robi się lżejsze. Zdradzę Wam tajemnicę, na podbiegach pośladki bardzo pracują, wiecie co to oznacza :P 

Co mogę więcej napisać o bieganiu z gondolą to to, że nie polecam jej na długie dystanse. Tak około 10 km będzie w sam raz. Jeśli tam gdzie mieszkacie macie super proste drogi, bez dziur etc. to na pewno będzie Wam się lepiej biegać niż mnie. Gondola jest wózkiem spacerowym więc na każdych nierównościach musimy uważać bardziej niż z wózkiem biegowym czy przyczepką. W zakręt też radzę wchodzić wolniej i spokojniej :P 



Dużo osób zarzuca, że podczas biegania dziecko będzie wytrzepane a podczas spacerów to już nie? Wszystko zależy od naszego terenu po którym z dzieckiem chodzimy czy biegamy. Niektóre dzieci wręcz uwielbiają jak głowa lata w każdą stronę a inne muszą mieć teren idealnie prosty. Poza tym jeśli z dzieckiem biega kobieta po porodzie to te biegi nie będą ani jakoś bardzo szybkie ani bardzo długie, co zmieni się oczywiście z czasem.

Ciężko mi teraz pisać o samym bieganiu z gondolą bo ciągle chce ją porównywać do przyczepki. A takie porównanie jest bez sensu. Wracając do samej godnoli to ja miło wspominam czas spędzony na bieganiu. Co prawda szybsze treningi z nią odpadały ale spokojne biegi jak najbardziej. Większych wad biegania z gondolą Wam nie napiszę bo nie ma dla mnie takich. A prędzej czy później i tak przesiądziecie się na przyczepkę lub wózek biegowy i będziecie mogli się wyżyć biegowo :)

Jeśli tak jak ja planujecie używać przyczepki to nie martwcie się bo bieganie z gondolą jest możliwe i może być przyjemne :) 
Jeśli macie pytania odnośnie biegania z gondolą czy przyczepką to zadawajcie ;) 

Pamiętasz o moim Instagramie? Nie, zajrzyj tam koniecznie!


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.

Kruche ciasto z renklodą

Czy wy też macie problem z zapamiętaniem poprawnej nazwy tej śliwki? Dla niewstajemniczonych podpowiem, że łatwiejsza nazwa to ulena. I już do razu lepiej, prawda? Już za kilka tygodni będą dojrzałe i gotowe do spożycia. Niestety ta śliwa jest mało popularna i w wielu hipermaketach tak łatwo jej nie dostaniecie, prędzej na targowikach albo.... na drzewie pod domem. U mnie rośnie ona pod oknem odkąd pamiętam i właśnie dzięki temu ją znam. Zachęcam do spróbowania jej bo w przeciwieństwie do znanych śliw nałęczowskich jest mega słodka i po prostu rozpływa się w ustach. Ja dziś Wam proponuję zrobić z nią najprostsze na świecie kruche ciasto.