Przejdź do głównej zawartości

Zupa krem z zielonego groszku z prażonymi płatkami migdałów



Tą zupą to Was pewnie zaskoczyłam jeszcze bardziej niż zupą z kukurydzy ;) Czemu nie próbować nowych rzeczy, które w dodatku są dobre, szybkie i proste. Na tę zupą narodził się pomysł analogicznie do kremu z kukurydzy. Jako, że kukurydza z zielonym groszkiem idą w parze, nie mogło zabraknąć i z niego zupy.

Składniki:
- około 1 l bulionu warzywnego lub warzywno-mięsnego;
- 1 l wody;
- 2 puszki zielonego groszku;
- wędzona papryka;
- płatki migdałów;
- czerwona papryka chilli;
- natka pietruszki.

Przygotowanie:
Do garnka wlej bulion i wodę, możesz również już dodać groszek. Wcześniej odsącz wodę z puszki. Wszystko razem zagotuj, groszek jest miękki, więc wystarczy mu kilka minut gotowania. Wszystko razem zblenduj i gotowe. 
Gdy zupa będzie się gotować na patelnie wrzuć płatki migdałów i przypraż je. Uważaj aby ich nie przypalić.
Ja do mojej zupy dodałam jeszcze natkę pietruszki oraz czerwoną paprykę chilli. Jeśli nie lubisz pikantnych potraw pomiń ją. Możesz również dodać odrobinę wędzonej papryki, ona zawsze podkręca smak potraw. Natomiast prażone płatki migdałowe są chrupkie więc idealnie nadają się do wszelkich zup typu krem. 

Zrobiłaś/łeś tą zupę, koniecznie pochwal się rezultatem.

Pamiętasz o moim Instagramie? Nie, zajrzyj tam koniecznie!



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej.