Przejdź do głównej zawartości

Matka Polka



Zajdziesz w ciąże i będzie cudownie, zobaczysz. To wyczekiwanie na dzidziusia, niekończące się ochy i achy. Kupowanie ciuszków, kompletowanie całej wyprawki, oglądanie dzidziusia podczas wizyt u lekarza. Wszystko to brzmi cudownie, dopóki nie zetkniemy się z rodziną, znajomymi dalszymi i bliższymi i nie zaczną się porady, porównywania dzieci i niekończące się rozmowy o kupkach. Sądzę, że większość z Was spotkało się z różnymi denerwującymi tekstami, komentarzami i radami, czasem wręcz z mitami. Niestety tego nie uniknie żadna z Was, musiałybyście się całkowicie wyizolować od społeczeństwa. Dziś piszę Wam o tym czego ja najwięcej się nasłuchałam było tego sporo ale wybrałam te najczęściej powtarzające się smaczki. Mam dla Was też trzy wisienki na torcie czyli co okazało sie prawdą.

Będziesz miała dziewczynkę? To nie możliwe, dziewczynka odbiera urodę a Ty wyglądasz super. 
Nie wiem skąd to powiedzenie się wzięło ale gdy okazało sie, że będzie córka non stop słyszałam, że to niemożliwe bo córka odbiera urodę. Wydaje mi sie, że poza nielicznymi przypadkami kiedy hormony działają negatywnie na kobietę, to w pozostałych przypadkach każda pięknieje. Gdy kobieta dowiaduje się o ciąży, zazwyczaj się nią cieszy, bardziej lub mniej ale mimo wszystko jest szczęśliwa. Szczęśliwa osoba to też od razu ładniejsza osoba. Pojawia się uśmiech na twarzy, oczy promienieją etc. Do tego wiele z nas zaczyna o siebie bardziej dbać, wysypiać się (znikają wory pod oczami, jesteś ładniejsza), jeść zdrowiej, to wszystko wpływa na nasz wygląd, cere. Rzucamy wszystkie używki, dzięki czemu też polepszamy swój wygląd. Kobieta wymaluje się, ubierze i już z brzydkiego kaczątka zmienia się w łabędzia. I pamiętajcie nie ma brzydkich kobiet, są tylko te niezrobione.
Jedz za dwoje!
Ile ja razy to słyszałam. Również nie wiem skąd to sformułowanie się wzięło. Aczkolwiek kiedyś kobiety pracowały do końca ciąży, więc musiały czerpać skądś energię, więc jadły więcej. Teraz damy idą na L4 od razu gdy dowiedzą się, że są w ciąży, więc już tyle energii nie porzebują, gdyby dalej pracowały.
Tu powtórzę co pisałam wyżej, gdy kobieta dowiaduje się o ciąży zaczyna zdrowiej się odżywiać dla obojga a nie za dwojga. Nie trzeba od razu zwiększać swoich porcji dwukrotnie, poza tym spora cześć kobiet w 1 trymestrze wymiotuje, odczuwa mdłości, więc jak jeść więcej?
Wiem, że zapotrzebowanie koloryczne zwiększa się w 2 i 3 trymestrze ale tylko o 200-500 kalorii. Jeśli trenowałaś intensywnie sport to tych kalorii potrzebowałaś dziennie o wiele więcej niż 200. Gdy przestałam trenować na wysokich obrotach automatycznie zmalał mi apetyt. Owszem chodziłam do pracy ale to już nie taki sam wysiłek jak przebiegnięcie 10 km i więcej. Po porodzie też nie jadłam dużo. Tak na dobrą sprawę to dopiero od niedawna moje zapotrzenowanie koloryczne zwiększyło się wraz ze zwiększeniem intensywności treningów. 

Nie wiem również, czemu panuje takie przyzwolenie na jedzenie wszystkiego w ciąży. Wiele razy słyszałam: teraz w końcu mogę się najeść. Tylko będziesz się najadać kilka miesięcy i przybędzie więcej kilogramów od jedzenia niż samej ciąży. A potem będzie płacz. I to samo mi powtarzała moja Pani ginekolog, ciąża nie służy do obżarstwa tylko mądrego jedzenia.
Moje dziecko jest książkowe.
To jest kolejny hit. Do dziś nie wiem co to znaczy bo moje dziecko jest normalne i szczęśliwe. Mam na koncie jakieś książki o rozwoju czy wychowaniu dziecka ale nigdzie nie było jakiegoś schematu czy przepisu na dziecko. Raczej jasno i wyraźnie było podkreślane, że każde dziecko jest inne i nie ma co porównywać jednego do drugiego. Chyba to stwierdzenie zasłonię kurtyną milczenia bo nic mi nie przychodzi do głowy. Ale chętnie posłucham Waszych przemyśleń i jestem ciakawa jakie Wy macie dzieci?
Dieta mamy karmiącej nie istnieje, karmie jem wszystko.
Zapisz i zapamiętaj to sobie, więcej dowiesz się u Mamylekarz.pl 
A teraz od początku, urodziłaś, zaczynasz karmić i zaczyna się. Z każdej strony dowiadujesz się co możesz a czego nie możesz jeść. Zaczynasz analizować składy produktów, dokładnie obmyślasz jadłospis, wydajesz krocie na żywność eko czy bio a Twoje dziecko nagle robi dziwną kupkę. Zaczynasz się obwiniać, że zjadłaś coś czego nie powinnaś, jescze bardziej sprawdzasz co jesz i tak w kółko... Ułatwię Ci - MOŻESZ JEŚĆ WSZYSTKO. Ja o tym nie będę się produkować bo temat wyczerpała w 100% rewelacyjna Pani dr Dominika Wojsz a wszystko macie tu:
https://www.youtube.com/watch?v=O9pdVfY5xyI
https://www.youtube.com/watch?v=KD61tDfh550&t=8s
https://www.mamalekarz.pl/blog/2015/07/06/karmie-jem-wszystko/
Jeśli jeszcze nie znasz MamyLekarz to wpadaj do niej na bloga albo IG. Uwielbiam ją, obala mity macierzyństwa jak nikt inny. Ma ogromną wiedzę medyczną (aktualną!) a do tego jest mamą 2 synów, więc nie jest gołosłowna. 
Po urodzeniu wszystko sie skończy, świat też?
Wiecie, że ja na prawdę uwierzyłam, że "świat" się kończy po urodzeniu dziecka? Jest inny ale to ciąle ten sam świat, tylko inaczej poukładany. Ciągle to samo życie, tylko w większym gronie. To od nas samych zależy jak dalej będzie. Oczywiście dziecko jest najważniejsze i pod nie dopasowujemy się ale nadal świat nie kończy się. Dla mnie nawet otwarł się, dziecko daje inne spojrzenie na to co nas otacza i to co robimy, daje inne nowe (czasem lepsze) możliwości. Tylko trzeba to zobaczyć a nie zamykać się na wszystkich i wszystko. Dać sobie odpocząć i poznać się nawzajem. 
Biegasz w ciąży? Biegasz po ciąży? Biegasz z dzieckiem? Ćwiczysz w ciąży?
Może spalcie wszystkie mamy biegaczki od razu na stosie i wszystkie mamy, które uprawiają inne dyscypliny w ciąży i po. Najlepiej całą ciąże leżeć i pachnieć. Będę żarła 9 miesięcy wszystko na co mam ochotę (bo w końcu mogę, kiedy jak nie w ciąży), po porodzie będe dalej leżeć bo przecież należy mi się odpoczynek. No pewnie, że odpoczynek się należy, tylko zależy ile go jest. Mi wystarczyły 2 tygodnie, w 3 próbowałam już biegać, jak wiecie wróciłam do biegania 5 tygodni po porodzie. Oczywiście nie każdemu to zalecam bo każda z nas jest w innej formie i na innym etapie treningowym ale na spacery i marsz można wyjść. W sieci jest obecnie mnóstwo treningów dla mam. Ja polecam platformę treningową Fitanka.pl na której macie cały dział dla młodych mam i kobiet w ciąży również, gdzie znajdziecie zestawy ćwiczeń oraz wyzwania dopasowane do aktualnego Waszego stanu.
Tutaj też zasygnalizuję kolejmy raz, jeśli nie ćwiczyłaś przed ciążą to w ciąży nie zaczynaj jakiś ekstremalnych sportów. I zawsze na trening MUSI wyrazic zgodę Wasz lekarz prowadzący. U mnie Pani ginekolog za bardzo nie była za bieganiem, zgodę na tą czyność miałam tylko i wyłącznie dlatego, że biegam regularnie od kilku lat. Natomiast bardzo zalecała pilates, jogę, spacery i marsze.



Co się sprawdziło. 
Instynk macierzyński jest niezawodny. Żadna rada, żaden blog, żadna książka, babcia, ciocia, lekarz nie zastąpi instynktu. Zanim urodziłam, martwiłam się, że jak urodzę i Diana będzie płakać to nie będę wiedzieć czemu, co jej dolega, że coś robię źle. A koleżanki mówiły, zobaczysz, że tak nie będzie. Będziesz wiedzieć instynktownie i to prawda. Instynkt (przynajmniej u mnie) włączył się od razu, jakoś samoistnie wiedziałam co i jak robić przy Dianie, prawie w ogóle nie potrzenowałm pomocy, nie bałam się jej ani nie bałam się np. przebrać pieluchy. Oczywiście nie mówię, że wszystko robię idealnie i wszystko wiedziałam bo jak przyszła do mnie pierwszy raz położna środowiskowa to już czekałam na nią z listą pytań ale podstawy ogarniałam. Mój mąż ciągle nie może się nadziwić jak ja to robię, że ona jęknie i ja wiem o co jej chodzi, spojrzę na mine i już wiem co chce. Tak mamy mają <3 Co nie umniejsza roli tatusiów w wychowywaniu dzieci. 
Słabość do słodyczy a zwłaszcza batoników. Gdy wchodziłam do cukierni już z widocznym brzuchem i kupowałam coś słodkiego, niejednokrotnie słyszałam pytanie: dziewczynka będzie? Może coś w tym jest, że jak ma się pojawić płeć piękna to kobiety jedzą słodkie. Napiszę Wam jeszcze, że ilości zjedzonych przeze mnie słodyczy są ogromne ale zaraz po urodzeniu odrzuciło mnie od słodkiego. Jak miesiąc po porodzie zjadłam kremówkę to myślałam, że zwymiotuje. Obecnie jem słodkie ale raczej ciasta zazwyczaj bez masy, drożdżówki. Rzeczy słodkie ale nie przesłodzone. Batonów już nie tykam. W cukierni bardzo rzadko zdarza mi sie kupić ciastko z masą, wolę zrobić w domu bo po prostu dodaję mało cukru do śmietany i mnie nie mdli po zjedzeniu.
Ostatnie co mi się na razie sprawdza to wytrzymałość do biegania. Czytałam nie raz, że po porodzie SN wzrasta u kobiet wytrzymałość m. in. do biegania. Powiem Wam, że mogłabym biec i biec. Powoli zwiększa się moje tempo biegania ale kilometry przebiegnięte rosną i idzie nam to sprawnie. Pisze w liczbie mnogiej bo jednak większość biegów odbywam z dzieckiem, więc co innego samotnie przebiec 18 km a co innego pchając wózek czy przyczepkę. Chociaż, samotne wybiegania są nudne a z tym małym człowieczkiem już niekoniecznie. 
Wzrost wytrzymałości sportowej jest zrozumiały w końcu co boli bardziej niż poród? Wiecie, że ja sie tak motywuje na zawodach, jak już nie mogę to przypominam sobie poród i już mogę :D Serio! Druga sprawa aby urodzić trzeba włożyć w to sporo wysiłku. Tak więc kobiety, jeseśmy wielkie! 

A Wy z jakimi stereotypami spotykałyście będąc w ciąży i po? Jakie stwierdzenia Was denerwowały a może i bawiły?


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej.