Przejdź do głównej zawartości

Jajecznica z boczniakami i młodą cebulką


Jeśli obserwujesz moje InstaStory to doskonale wiesz, że moim hitem od kilku miesięcy są boczniaki. Zaraziła mnie nimi Pani Marta Dymek i moja miłość do nich trwa już kilka miesięcy. Dodawałam je na przykład do zupy ale takie smażone smakują najlepiej. Są bardzo mięsiste, nie robią się takie kapcie jak innne grzyby.

Składniki:
- 2 jajka;
- połowa opakowania boczniaków;
- łyżka masła klarowanego;
- 2 pędy młodej cebulki;
- pieprz, sól;
- dowolne pieczywo.

Opcjonalnie: drobiowe kiełbaski.

Przygotowanie:
Boczniaki smażę w całości a większe kawałki kroję na pół. Młodą cebulkę opłucz w wodzie i pokrój w talarki. Na patelni roztop masło i dodaj grzyby. Gdy będą ładnie zarumienione odłóż je na bok i wbij 2 jajka. Dopraw wszystko solą i pieprzem, wymieszaj i pozostaw na patelni do ścięcia jajecznicy. Pod sam koniec smażenia dodaję młodą cebulkę (albo szczypiorek) aby tylko uwolniła swoją woń. Wyłóż wszystko na talerz i gotowe.
Jeśli zdecydujesz się podać jajecznicę z kiełbaskami zacznij je gotować na samym początku, gdy wrzucisz na patelnię grzyby. 

Takie śniadanie świetnie syci i nie będziecie głodni przez dłuższy czas. Wiem, że rano przed pracą ciężko będzie znaleźć czas na przygotowanie takiego posiłku ale w weekend warto poświęcić czas.
Smacznego!

Przypominam o moich pozostałych propozycjach na jajecznicę: z boczkiem i leśnymi grzybami.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Kruche ciasto z renklodą

Czy wy też macie problem z zapamiętaniem poprawnej nazwy tej śliwki? Dla niewstajemniczonych podpowiem, że łatwiejsza nazwa to ulena. I już do razu lepiej, prawda? Już za kilka tygodni będą dojrzałe i gotowe do spożycia. Niestety ta śliwa jest mało popularna i w wielu hipermaketach tak łatwo jej nie dostaniecie, prędzej na targowikach albo.... na drzewie pod domem. U mnie rośnie ona pod oknem odkąd pamiętam i właśnie dzięki temu ją znam. Zachęcam do spróbowania jej bo w przeciwieństwie do znanych śliw nałęczowskich jest mega słodka i po prostu rozpływa się w ustach. Ja dziś Wam proponuję zrobić z nią najprostsze na świecie kruche ciasto.