Przejdź do głównej zawartości

Makaron wege #1


Ostatnio ciągle na moim stole królował makaron. Na pewno jest obecny na stołach wielu biegaczy. Jest szybki w przygotowaniu, daje dużo energii i możemy go dowolnie komponować z warzywami, mięsem, na słodko, w formie zapiekanki. Możliwośći są ogromne. Do tego jest prosty i szybki w przygotowaniu, nie musimy go obierać jak ziemniaki ;) Na pewno w najbliższym czasie będzie się często przewijał przez bloga.
Składniki:
- 1 ząbek czosnku;
- połowa dużej cukini;
- połowa żółtej papryki;
- połowa czerwonej papryki;
- kilka łyżek śmietany kremówki;
- 1 łyżka masła klarowanego;
- połowa opakowania makaronu (opakowanie 250 g);
- sól, pieprz, mieszanka ziaren, kiełki.

Przygotowanie:
Najpierw umyj warzywa i osusz je. Na patelni rozgrzej masło, pokrój w małą kostkę czosnek i lekko podsmaż. Pozostałe warzywa pokrój również w kostkę i dodaj do czosnku. Dopraw solą i pieprzem. 
Równocześnie gotuj wodę na makaron, gdy będzie gotowa odrobinę posól i wrzuć makaron. 
Warzywa smaż około 5-7 minut aby zmiękły ale nie rozpadały się, dodaj połowę śmietany kremówki. Wymieszaj wszystko, podgrzewaj przez chwilę.
Makaron powinien być już gotowy, więc go odcedź i dodaj do warzyw. Wymieszaj wszystko i gotowe. 
Możesz danie posypać kiełkami oraz dowolnymi nasionami, będzie jeszcze zdrowsze.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy bieganie jest obciachowe?

Tak sobie czytam co piszecie w internetach i odnoszę wrażenie, że zamiast cieszyć się bieganiem to wpadacie w dołek. Należę do kilku grup biegowych, czytam komentarze i posty innych osób w różnych miejscach, rozmawiam z ludźmi na zawodach i odnoszę często wrażenie, że prawie przepraszacie za to, że zrobiliście wolny trening albo przebiegliście "tylko' 3 km. Takich wpisów przepraszających jest mnóstwo. Czego jeszcze się wstydzicie? Czytajcie dalej.

Co się zmienia po ślubie?

Minął pierwszy miesiąc naszego wspónego oficjalnego związku. Och ach, można by napisać ale nie napiszę. Ja dziś nie zupełnie o pożyciu małżeńskim chciałam napisać. Naszła mnie taka reflekacja o gościach weselnych.

Nie daj się zimie - biegaj!

Niby prosty post a ja już trzeci raz piszę wstęp. Mam problem z tytułem i dokładnym zdefiniowaniem przeze mnie słowa "zima". Od kilku lat pory roku, z tymi kalendarzowymi mają coraz mniej wspólnego. Zima nie kojarzy się już z wielkimi mrozami i śniegiem, bardziej za tęsknotą za białym puchem. Zajmijmy się zatem bieganiem w niskich temperaturach, powiedzmy poniżej 0 st bo właśnie tej temperatury ludzie boją się najbardziej. A ja napiszę Wam, że groźniejszy jest lód niż - 10 st. I takim oto wstępem zapraszam do czytania dalej.