Przejdź do głównej zawartości

Z wizytą u alpak - Gospodarstwo Jeziorkowo


Od dawna chciałam zabrać Dianę aby zobaczyła alpaki, nie będę kłamać, że ja również miałam na to wielką ochotę. Niestety zawsze coś stawało na przeszkodzie albo cena takiej wizyty i długa podróż albo mała dostępność czasowa otwarcia takiego miejsca (tylko niedziela 14-18). Drugie miejsce, które było czynne tylko w niedziele niestety już nie istnieje. Na Jeziorkowo trafiłam przez przypadek oglądając profil IG wycieczkowelove.pl. Od razu wiedziałam, że musimy tam jak najszybciej pojechać, tym bardziej, że to gospodarstwo znajduje się w Krakowie.





Największą atrakcją tego gospodarstwa jest mini zoo, gdzie mamy 100% kontaktu ze zwierzętami. Możemy je karmić, głaskać lub wziąć na ręce jeśli na to pozwolą. Niestety alpaki nie są zbyt chętne do głaskania ale za to mają duży apetyt, więc zamiast głaskać nakarmcie je ;) Inaczej poczęstują się same, nie mają pod tym względem żadnych skrupułów, więc pilnujcie marchewek aby wszystkich od razu nie zjadły. Słodziakami są strasznymi, mają tak sympatyczne mordki, że wszystko można im wybaczyć. Oprócz prze uroczych alpak spotkacie tutaj psy, koty, kozy, barany, kury (one też nie mają skrupułów aby zjeść Wasze jedzenie :D), gęsi, kaczki i świnki. Wszystkie te zwierzęta, oprócz kotów i psów można karmić. Zwierzęta nie są trzymane w klatkach, chodzą po terenie gospodarstwa, więc pamiętajcie, że to Wy tam jesteście gośćmi a one u siebie. 






Jeśli Wam mało integracji ze zwierzętami, możecie iść z alpakami na spacer. Tak, dobrze czytacie. My niestety nie skorzystaliśmy z tej przyjemności bo wózkiem ciężko byłoby przejechać po terenie, gdzie spaceruje się z tymi zwierzętami. Na pewno jest to super doznanie i zapewne alpaki też są zadowolone z takiej formy spędzania z nimi czasu. Taki spacer trwa 45 minut i trzeba go wcześniej rezerwować telefonicznie. 
W tym gospodarstwie prowadzona jest również alpakoterapia. Napiszę Wam, że ja opuszczałam to miejsce niezwykle zrelaksowana, odprężona oraz naładowana pozytywną energią. Taki bezpośredni kontakt ze zwięrzetami polecam każdemu. 


Organizacja miejsca.
Zacznę od tego co dla mamy niemowlaka jest najważniejsze, miejsce do przebrania. Jest takie i znajduje się w przyczepie kempingowej, macie tam przewijak oraz wilgotne chusteczki. Jak weszliśmy w tematy wypróżniania to na miejscu znajduje się toi toi, który jest zaopatrzony w papier toaletowy oraz płyn do mycia rąk, więc na prawdę spoko. Jeśli ma coś z nas wyjść to musi jeszcze wejść ;) Macie na miejscu ławki ze stolikami oraz namiot, gdzie możecie schować się przed zwięrzętami, które będą polować na Wasze kanapki ;) Do dyspozycji gości pozostaje również huśtawka, hamak czy ławki. Na prawdę można się tam zrelaksować. Dla dzieci są dwie piaskownice ale wiadomo, że najfajniejsze zajęcie to karmienie zwierząt.

Na miejscu możecie nabyć pamiątki takie jak magnesy na lodówkę czy pluszaki. Dostaniecie tam również akcesoria z wełny z alpak i ja bardzo żałuję, że nie zaopatrzyłam się w czapkę. Trzeba tam wrócić :)




Praktyczne wskazówki.
Jeśli planujecie spędzić tam więcej czasu zaopatrzcie się we własne jedzenie i picie. Chyba, że wyjecie marchewkę alpakom i świnkom ;) 
Mam radę szczególnie dla pań, pamiętajcie, że to co wejdzie do układu pokarmowego, musi również z niego wyjść. Jeśli panie lub panowie wybierają się tam w klapkach lub sandałach radzę uważać gdzie stawiacie nogi. 
Gdy świeci słońce może Was trochę spalić, więc weźcie ze sobą czapki i kremy z filtrem. 
Napisałam, że gospodarstwo znajduje się w Krakowie ale na jego obrzeżach, przy Przylasku Rusieckim. Na pewno jakoś tu dojedziecie komunikacją miejską ale polecam wybrać auto lub rower. I przed przyjazdem dzwońcie w celu umówienia wizyty, zwłaszcza w weekendy.
Na bramie wjazdowej macie regulamin gospodarstwa, który radzę przeczytać albo przynajmniej to co jest wielkimi literami. A dlaczego? Tego dowiecie się po przyjściu do kasy :)

Czy polecam dla rodzin z dziećmi?

No, nie wyobrażam sobie jak można nie brać dzieci w takie miejsca. Po pierwsze mamy bezpośredni kontakt ze zwierzętami, dzięki czemu wchodzimy z nimi w interakcje. Dziecko uczy się, że zwierzęta mają swoje uczucia, uczy się jak je karmić i czym, widzi, że zwierzę na przykład nie chce być głaskane. Dziecko uczy się również, że zwierzę absolutnie nie celowo może zrobić krzywdę, więc należy nauczyć się jak obchodzić z nimi. Miejsce polecam każdemu człowiekowi bez względu na wiek czy płeć. Aczkolwiek na pewno najwięcej skorzystają dzieci, osoby starsze i schorowane (psychicznie i fizycznie).


Ceny wstępu jeszcze bardziej zachęcają do wizyty, 10 zł kosztuje bilet dla dorosłej osoby a 5 zł dla dzieci w wieku 2-13 lat, wiaderko z jedzeniem 15 zł. Spacer z alpakami to koszt 100 zł za 4 osoby. Resztę cen macie na stronie.

PS - miejsce utrzymane jest w charakterystycznym stylu, mnie się to podobało. Nie umiem tego opisać słowami, więc sorry ale musicie sami tam pojechać i zobaczyć, co autor ma na myśli ;)

PS2 - zachęcam do wejścia na stronę bo znajdziecie na niej wyczerpujące informacje, chyba na każdy temat dotyczący gospodarstwa. 

Bezpośredni link do Jeziorkowa i fanpage na Facebook'u



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Endomondo - super sprawa czy gwóźdż do trumny?

Endomondo to wciąż najpopularniejsza aplikacja do mierzenia swoich aktywności fizycznych. Mimo, że każdy producent zegarków sportowych ma swoją, gdzie widzimy o wiele więcej danych to i tak wchodzimy na Endo. Ostatnio więcej słychać o dosyć popularnej Stravie ale nadal nie wysunęła się na prowadzenie. Gdziekolwiek gdy ktoś zapyta na publicznych forach jaką apkę wybrać przoduje Endomondo. Sama z niej korzystam a czy mi pomaga czy przeszkadza o tym dzisiaj.

Jajecznica z boczniakami i młodą cebulką

Jeśli obserwujesz moje InstaStory to doskonale wiesz, że moim hitem od kilku miesięcy są boczniaki. Zaraziła mnie nimi Pani Marta Dymek i moja miłość do nich trwa już kilka miesięcy. Dodawałam je na przykład do zupy ale takie smażone smakują najlepiej. Są bardzo mięsiste, nie robią się takie kapcie jak innne grzyby.

Zapiekana molwa pod jajeczną chmurką

Ciekawe ile z Was wie co to jest molwa? Ja do niedawna też nie wiedziałam. Jeśli mam wybór między produktem nie znanym a znanym, zazwyczaj wybiorę ten nowy bo uwielbiam kulinarne eksperymenty. Ten był bardzo udany i tak mi to danie zasmakowało, że będzie równie często gościło na mym stole co makarony. A teraz do dzieła.