Przejdź do głównej zawartości

Krakowskie spacery - Planty Bieńczyckie



Założę się, że Planty kojarzą się większości z Was z tymi otaczającymi Stary Kraków, czyli mówiąc po teraźniejszemu Krakowski Rynek. Kiedyś już wyjaśniałam na tym blogu co to są planty z punktu widzenia botanicznego ale wytłumaczę jeszcze raz. Według Wikipedii, to rodzaj terenów zielonych, które były zakładane w miejscach gdzie likwidowano fortyfikacje miejskie. W Krakowie mamy Planty Krakowskie, Bieńczyckie i Mistrzejowickie. Dzisiaj pokażę Wam te drugie czyli Bieńczyckie.

Bieńczyce to... dawna podkrakowska wieś, która została przyłączona do Krakowa w 1951 roku. Planty Bieńczyckie zostały utworzone na przełomie lat 60 i 70 XX wieku dla mieszkańców okolicznych osiedli. Szukałam w necie historii tego parku i ciekawostek z nim związanych ale nie dokopałam się do niczego szczególnego. Wraz z plantami Mistrzejowiskimi miały one tworzyć pasmo zieleni prowadzące do parku wokół Fortu Batowice*. 





Mój spacer rozpoczynam nietypowo bo od wizyty na Placu Targowym Bieńczyce, poszłam tam w celu zjedzenia podobno najlepszej zapiekanki w całym Krakowie. Czy rzeczywiście była ona najlepsza jaką jadłam dowiecie się odwiedzając moje konto na IG - wybornejedzenie. Natomiast jej wygląd możecie ocenić sami, w końcu to najpierw nasze oczy jedzą ;) Jeśli ktoś już próbował tych sławnych zapiekanek to dajcie znać w komentarzu, jestem ciakawa jakie jest Wasze zdanie.




Gdy już się najadłam wyruszyłam na mój spacer od ulicy Kocmyrzowskiej. Teren jest zadrzewiony ale akurat w godzinach porannych słońce tak pada, że cienia jest bardzo mało. Zatem mój spacer przebiega szybciej i ciągle szukam gdzieś cienia. Po drodze mijam ogrom placy zabaw, większość to takie standardowe większe lub mniejsze miejsca. Niektóre są w cieniu, niektóre w słońcu. Zaletą takiej ilości placy zabaw jest na pewno to, że jeśli jeden jest przepełniony można iść na inny. Jeden plac wyróżnia się na tle innych. Infrastruktura jest zielono-żółta i chyba te kolory przyciągają mój wzrok. Jako, że jestem bez Diany, nie przyglądam się żadnemu bliżej. 













Po drodze mijam trzy otwarte siłownie, w tym jedną całkowicie zacienioną. Jako, że planty ciągną się przez osiedla macie tutaj wiele sklepów, więc nie musicie się martwić, że na przykład wody Wam zabraknie i co wtedy. Park dzielą na 3 części dwie drogi. Przechodząc przez ulice Szajnowicza-Iwanowa miniecie Biedronkę. A za nią macie cały pas mniejszych sklepów. Mijając kolejną ulicę (Broniewskiego) dzieląca park zobaczycie pizzerię Sigmę, która popołudniami jest bardzo oblegana. Biegłam tam kilka dni później i wszystkie miejsca na zewnątrz były zajęte, sądzę, że jest to bardzo dobra reklama tego miejsca. 




Dla koneserów czegoś słodkiego macie dwie lodziarnie do wyboru przy ulicy Dunikowskiego, GoodLood oraz Lodową Chatkę. Możecie równeż wziąć swoje jedzenie oraz picie, usiąść gdzieś i spokojnie odpocząć konsumując swój prowiant. Problemu z wyborem miejsca nie będzie. Nie będziecie mieli również tutaj problemu z zaczepkami żuli czy cyganek co ma miejsce na Plantach Krakowskich. Sądzę, że widoki śpiących gdzieś po krzakach bezdomnych również tu będą obce. 
Powoli kończę mój spacer. Na końcu plant lub początku (w zależności od kórej strony ruszycie) znajduje się boisko do gry z koszykówkę. Trochę już zniszczone ale jak ktoś bardzo chce pograć to na pewno jakoś sobie poradzi. Po drodze mijam jeszcze Kościół św. Józefa Oblubieńca NMP, więc w niedziele w tych okolicach na pewno jest wzmożony ruch.  
Czas powoli wrócić do mieszkania. Jako, że jest to spacer po okolicy dalej nie korzystamy z MPK. Zrobiłyśmy ponad 8 km. Planty oczywiście tyle kilometrów nie liczą ale my zanim zaczęłyśmy spacer po nich udałyśmy się na osiedle Zgody. Zaprowadziłam również Dianę do żłobka, więc miałyśmy jeszcze jeden przystanek. Na sam koniec dodam, że Kornelia od momentu wyjścia z domu do jego powrotu non stop spała. Miałam zatem bardzo ułatwiony spacer. Takich spacerów robimy mnóstwo ale najcześciej po najbliższej okolicy czyli Parku Lotników. I następny spacer będzie właśnie tam.
Jeśli chcesz podążać naszymi śladami, poniżej masz mapkę naszej trasy.






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Endomondo - super sprawa czy gwóźdż do trumny?

Endomondo to wciąż najpopularniejsza aplikacja do mierzenia swoich aktywności fizycznych. Mimo, że każdy producent zegarków sportowych ma swoją, gdzie widzimy o wiele więcej danych to i tak wchodzimy na Endo. Ostatnio więcej słychać o dosyć popularnej Stravie ale nadal nie wysunęła się na prowadzenie. Gdziekolwiek gdy ktoś zapyta na publicznych forach jaką apkę wybrać przoduje Endomondo. Sama z niej korzystam a czy mi pomaga czy przeszkadza o tym dzisiaj.

Zapiekana molwa pod jajeczną chmurką

Ciekawe ile z Was wie co to jest molwa? Ja do niedawna też nie wiedziałam. Jeśli mam wybór między produktem nie znanym a znanym, zazwyczaj wybiorę ten nowy bo uwielbiam kulinarne eksperymenty. Ten był bardzo udany i tak mi to danie zasmakowało, że będzie równie często gościło na mym stole co makarony. A teraz do dzieła.

Jajecznica z boczniakami i młodą cebulką

Jeśli obserwujesz moje InstaStory to doskonale wiesz, że moim hitem od kilku miesięcy są boczniaki. Zaraziła mnie nimi Pani Marta Dymek i moja miłość do nich trwa już kilka miesięcy. Dodawałam je na przykład do zupy ale takie smażone smakują najlepiej. Są bardzo mięsiste, nie robią się takie kapcie jak innne grzyby.