Staw Wroński w Tenczynku




Zalew Wroński to takie moje mityczne miejsce z dzieciństwa. Jeśli ktoś z Was czytał moją wycieczkę po okolicy to tłumaczyć nie muszę o co chodzi ;) Link do wpisu macie na samym dole. Zobaczycie również jak akwen wyglądał po osuszeniu. Obecnie nad Zalewem rzadne straszne rzeczy się nie dzieją, więc można tam spokojnie udać się na wycieczkę. Ja tam lubię przebywć z tego względu, że jeszcze nigdy nie spotkałam tam tłumów.
Staw nie ma pięknej czy fascynującej historii. Położony jest w Tenczyńskim Parku Krajobrazowym  w Tenczynku. Niestety nie wiem kiedy dokładnie powstał. Dokopałam się do informacji, że w latach 60' XX wieku było tu nieformalne kąpielisko z wypożyczalnią kajaków. Natomiast od lat 70' XX wieku zaczął niszczeć. Najgorszy moment dla Stawu albo najlepszy (dzięki małej katastrofie został zmodernizowany a tak to pewnie dalej by niszczał), miał miejsce w 2008 roku, kiedy to woda zaczęła wyciekać. Koło łowieckie, które tam działało, próbowało zapobiec wyciekaniu wody. Niestety żadna instytucja nie chciała pomoć wędkarzom, którzy dziurę w grobli zatykali workami z piaskiem. Oczywiście jak to w Polsce bywa komuś te worki z piaskiem przeszkadzały i wodę w czerwcu 2008 roku spuszczono. Część ryb wyłowiono i rozkradziono a część udało sie przewieźć do stawu w Miękini. Ja widziałam ten staw po akcie wandalizmu i wyglądał strasznie. Aż nie wierzyłam w to co tam zastałam. ALE gdyby to się nie stało, zapewne Stawem dalej nikt by się nie interesował. Obecnie Staw jest zarybiony, zostały odnowione chodniki, pomost doczekał się drugiego życia, pojawiło się więcej ławek, kosze na śmieci, ścieżka dydaktyczna a nawet żółwie. Oczywiście to o czym ja piszę nie stało się od razu ale może zostawmy już historię w przeszłości a zajmijmy się teraźniejszością.






Staw przyciąga nie tylko wędkarzy i spacerowiczów ale przed covidem była tutaj prowadzona joga i obchodzono Noc Świętojańską. Ja wybieram się tutaj głównie spacerować a Diana karmić kaczki i wypatrywać ryby. Pomimo, że bezpośrednio ze Stawem graniczy droga jest tu nadal spokojnie. Jeśli przejdziemy na drugą stronę akwenu będzie jeszcze ciszej. Dzieci mogą tu spokojnie jeździć na rowerach lub hulajnogach, trzeba tylko uważać aby nie zaparkować w Stawie :D Jest tutaj sporo ławek, więc możecie usiąść, zjeść, pokontemplować, jeśli jesteście bez dzieci. My zazwyczaj chodzimy w kółko, jak byłam z dziećmi wiosną to próbowałyśmy dogonić kaczki. Jednak one cały czas gdzieś odpływały i nie dały się skusić nawet na płatki owsiane. Był tutaj również chłopczyk, może o rok starszy od Diany, który jeździł w kółko i cały czas się cieszył, że nas mija :D Pomimo, że nie ma placu zabaw, dzieci tu się nie nudzą. Diana na przykład uwielbia wrzucać kamyki do wody, których jest tu pod dostatkiem. 






Za każdym razem gdy tu jesteśmy spotykamy wędkarzy. Na jakich zasadach odbywa się tutaj połów to nie wiem ale zapewne osoby zainteresowane wiedzą co i jak. 
Nad Stawem można spędzić 15 minut ale również kilka godzin. Wszystko zależy od tego jakie macie oczekiwania i co lubicie robić. Jeśli macie więcej czasu to poniżej napiszę co jeszcze możecie zobaczyć w najbliższej okolicy, do 10 km.




Organizacja miejsca.
Jak przystało na takie miejsca są one powiedzmy dzikie. Z tego co kojarzę toi toi chyba stał ale nie ma tu murowanych ubikacji czy miejsca gdzie przewiniecie dziecko. Nie ma tutaj również małej gastronimii aczkolwiek może w te wakacje postawili budkę z lodami czy goframi. Jak ja byłam nic takiego nie było otwarte. Jedzenie i picie radzę przywieźć ze sobą. Kosze na śmieci są, więc proszę z nich korzystać. Parking jest w miarę duży i oczywiście bezpłatny. Stojaki na rowery również są. Tłumów nie należy się tam spodziewać. Na pewno w weekend jest więcej osób ale tam nie wolno się kapąć, więc w lecie amatorzy wodnych kąpieli na pewno wybierają inne akweny z okolicy. Pobyt tutaj jest całkowicie za darmo, więc jak macie swój prowiant to pieniądze nie będą Wam potrzebne.

Czy polecam dla rodzin z dziećmi?
Jak najbardziej. Pisałam Wam, że dzieci mogą tu jeździć na rowerach czy hulajnogach. Pływają kaczki, które zawsze są atrakcją dla dzieci. W zeszłym roku Diana była bardzo zainteresowana wędkarzami i rybami, które wyławiali. Wasze dziecko może tutaj również rozpocząć swoją przygodę z wędkowaniem. W zeszłym roku były tutaj również dwa żółwie, więc możecie ich z dzieckiem poszukać. 

Jak dojechać?
Rowerem albo autem. Okoliczni mieszkańcy przychodzą tutaj na nogach. Staw Wroński znajduje się przy ulicy Zamkowej w Tenczynku. Na tej samej drodze, około 2 km dalej znajduje się dolny parking pod Zamkiem Tenczyn. Transportem publicznym ciężko będzie Wam tutaj dojechać. Jeśli się na taką opcje zdecydujecie to polecam dojechać do Krzeszowic lub Woli Filipowskiej pociągiem i stamtąd ruszyć. Ja tu na długie spacery chodziłam z Woli Filipowskiej, na zamek biegam i też również chodzę. Nie wiem ile trasa wynosi z Krzeszowic. Z Woli Filipowskiej bieg zajmuje mi 5 km przez las, w jedną stronę. 





Teraz czas na atrakcje do 10 km od Stawu. Idę za ciosem i zaproponuję Wam kolejny Staw, tym razem Czarny. Aby go zlokalizować wpiszcie sobie w googlemaps: czarny staw puszcza dulowska i szukajcie sami, tak jak ja go szukałam ;) 
Jeśli będziecie jechać od strony Tenczynka i lubicie zwiedzać kościoły to będziecie przejeżdzać obok jednego z piękną, wolnostojącą dzwonnicą. Warto tam się na chwilę zatrzymać i ją obejrzeć. 
Wyżej wspominałam, że około 2 km dalej znajduje się dolny parking pod zamkiem. Ja polecam Wam minąć ten parking i jechać dalej do Zamkowej Zagrody. Gdy ją zwiedzicie jedźcie dalej prosto i w prawo na górny parking, pod samym zamkiem. Poza zamkiem polecam Wam również Muzeum Agatów, które będziecie mijać w drodze na górny parking. 
Jeśli Wam mało atrakcji to polecam zajrzeć do Tenczyńskiego Browaru, należącego do Janusza Palikota, który go reaktywował i nieźle rozkręca. Na terenie browaru funkcjonuje sklep, który w niedziele jest nieczynny, więc miejcie to na uwadze. 
Podsumowując co możecie zwiedzić w najlbliższej okolicy:
1. Browar Tenczynek - oficjalna strona
3. Czarny Staw
Na samym końcu obiecany link do wycieczki po mojej okolicy, gdzie wyjaśniam o co chodzi z tymi legendami ze Stawu. 

Jeśli odwiedzisz miejsce z mojego polecenia i masz konto na Instagramie to oznacz mnie (mama_biegaczka) na nim abym mogła zobaczyć Twoją wycieczkę. Użyj również #aktywnierodzinnie aby pokazać można fajnie i aktywnie spędzić czas z rodziną lub... całkowicie leniwie. Jeśli chcesz zobaczyć wszystkie miejsca odwiedzone przez Dianę obserwuj #diankamałapodróżniczka. Jeśli podoba Ci się ten wpis poślij go dalej. Dziękuje :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © MamaBiegaczka , Blogger