7 Cracovia Półmaraton Królewski



To mój drugi start w Cracovia Półmaratonie. Pierwszy zaliczyłam podczas ich pierwszej imprezy i zrobiłam sobie długą przerwę bo aż 8 lat. Pamiętam, że raz wystartowałam w biegu Kościuszki na 5 km (od którejś edycji zaczęli robić bieg towarzyszący na 5 km) i zapisałam się na półówkę bodajże w 2019 roku ale w rezultacie nie wystartowałam. Rozchorowałam się i tyle. Wróciłam po 7 latach i oto moje wrażenia.

Zalety:
- bardzo ładna trasa;
- trasa w przeważającej cześci płaska, więc można pobijać swoje rekordy;
- finisz w środku Tauron Arena Kraków, możesz poczuć się jak gwiazda;
- masowa impreza na 5 tys. zawodników;
- super atmosfera;
- ekstra wolontariusze na trasie;
- dobra organizacja;
- odpowiednia ilość toi toi, byłam na prawdę w szoku, że nie musiałam stać w długiej kolejce;
- mało ulotek;
- miła obsługa przy wydawaniu pakietów.



Wady:
- brak biegu towarzyszącego na 5 km;
- brak koszulki/bufa/skarpetek w cenie;
- brak posiłku regeneracyjnego w formie na przykład kanapki, o tym napisze więcej poniżej;
- brak możliwości wejścia po pakiet osób trzecich a w dzień zawodów w Tauron Arenie już prawie nikt żadnych zasad nie przestrzegał i ludzi było pełno jak w mrowisku;
- kiepski pakiet aczkolwiek lepszy niż na Biegu Trzech Kopców 2 lata temu.

Do wybranych pakietów dawali dziecko gratis.


Posiłek regeneracyjny: posiłku nie było żadnego. Dostaliśmy orzeszki solone, rogala typu croissant i gdzieś były banany. Po tak dużym wysiłku człowiek ma ochotę zjeśc konia z kopytami a nie orzeszki ziemne. To można było spokojnie wrzucić do pakietu. Na pewno na plus było to, że czekało sporo picia po biegu. Do wyboru była woda, izotonik i piwo bezalkoholowe.
Na szczęście przy Tauron Arenie funkcjonuje coś takiego jak Arena Garden ze strefą gastro, więc i dobrą kawę wypiłam i dobrze zjadłam.
Opłata: była zmienna jak to zazwyczaj bywa i można było wziąć pakiet z koszulką lub bez. Najtańszy pakiet bez koszulki kosztował 70 zł a z koszulką 100 zł. 

Warto/nie warto
Start/meta: przed głównym wejściem do Tauron Areny/Tauron Arena Kraków
Trasa: 5,0 Cena: 4,0 Pakiet: 4,0 Atmosfera biegu: 5,0 Medal: 5,0 
Średnia ocena: 4,6




Moje krótkie podsumowanie biegu:
Nie byłam na taki dystans gotowa ale tak bardzo chciałam go przebiec, że wystartowałam. Naiwnie myślałam, że pójdzie mi lepiej i przez długi czas biegło mi się całkiem dobrze i sprawnie. Kryzys zaczął pojawiać się na Rynku Głównym czyli około 13-14 km. Tak właśnie obstawiałam, źle natomiast obstawiłam czas. Gdybym pobiegła odrobinę wolnej pewnie kryzys byłby mniejszy. Gdy wybiegliśmy z Rynku na Bulwary było na prawdę źle ze mną, słabo mi się robiło. Przeszłam do marszu i dobrze mi to zrobiło bo trochę porozciągałam się. Na 17 km czekał na nas ostatni punkt z wodą i na ten czas zostawiłam sobie żel energetyczny. Przestało robić mi się słabo. Jak zobaczyłam znajome kominy z ulicy Ciepłowniczej wiedziałam, że jestem prawie w domu. Nawet miałam siłę podnieść głowę do góry i uśmiechnąć się. Ostatnie kilometry to była walka, dopóki nie dobiegłam do Areny. Tam jakieś nagle siły wstąpiły we mnie. Przed wejściem na metę czekała na mnie też Mama z Dianą a dalej mąż z Kornelią. Plan był taki aby Diana wbiegła ze mną ale pomimo kilku prób nie chciała. Najpierw ruszyła ze mną i chwile biegła ale jak zobaczyła Krzyśka to zatrzymała się przy nim i... nie chciała iść dalej. Pewnie jakbym ją wzięła na ręce to poszłaby ze mną ale nie miałam kompeltnie na to sił. Może za rok uda się razem wbiec. 




Na koniec napiszę o pewnym incydencie. Dostałam medal, idę dalej po picie, dostaje worek z prowiantem i Pani, która je rozdawała powiedziała abym wzięła dwa bo im sporo tego zostało. Podziękowałam i pomyślałam, że w sumie to Diana z medalu ucieszy się. Zawróciłam i zobaczyłam Panią, która ich sporo wynosiła i ja głupia zamiast podejść do niej, poszłam dalej. I to był błąd. Przy medalach stał pewien typ, którego kojarzę jeszcze z czasów jak byłam wolontariuszką na Cracovia Maraton i już wiedziałam, że nic nie dostanę. Oczywiście nie dostałam dodatkowego medalu, pominę jego tłumaczenia. Bieg ukończyo 4169 zawodników i zawodniczek a przewidziany limit był na 5000 osób. Łatwo obliczyć ile im zostało medali. Tylko niech nikt nie pisze, że jakby każdy chciał zabrać medal dodatkowy dla swojego dziecka/cioci etc. to by ich brakło. Ciekawe ile osób oprócz mnie przyszło z taką prośbą, pewnie nikt.  Ale mały niedowartościowany chłopczyk musiał się dowartościować pokazując kto tu rządzi. 

Aby nie kończyć wpisu takim niemiłym akcentem to pochwalę wolontariuszy na punktach odżywczych i odświeżenia. Byliście na prawdę super i czekaliście na każdego biegacza. Niestety zdarzyło mi się już brać udział w zawodach gdzie ostatni zawodnicy nie mieli na przykład co pić. Każdy z nas płaci tak samo i każda zawodniczka/zawodnik ma być traktowany tak samo. 
Doping na trasie też był super. Najlepiej sprawdzili się Night Runnersi na Błoniach. Wasz napis "uważaj aby nie zastała Cię noc" był na prawdę ekstra :D Dzięki Wam udało mi sie przebiec te Błonia prawie bezboleśnie :) 

Mój czas ukończenia biegu na dystansie 21,097 km: 02:47:34

Pochwalcie się swoimi wynikami i zdjęciami z medalami :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © MamaBiegaczka , Blogger