Goczałkowice - Zdrój



Wybierając Goczałkowice-Zdrój na weekendowy wyjazd chcieliśmy podążać za XVIII-wieczną modą, kiedy to tak popularne były wśród arystokracji wyjazdy do "wód". Oczywiście z tym żartuje. Pomysł na wyjazd wziął się jeszcze w wakacje, chcieliśmy wyjechać gdzieś nad jezioro, więc zaczęłam znowu szukać... i znalazłam. W wakacje nic z wyjazdu nie wyszło bo nie mieliśmy już czasu ale 2 miesiące później zawitaliśmy tutaj. Chodźcie ze mną na spacer po Uzdrowisku.

Jak to w Uzdrowisku bywa, najwięcej spotkamy tutaj ludzi starszych ale oni nam zupełnie nie przeszkadzali. A jakbyście widzieli jak szaleli na dancingu w sobotę wieczór to aż by Wam się głupio zrobiło, że takich ruchów nie macie. I wcale nie jestem tu prześmiewcza, super się bawili. 
W Goczałkowicach-Zdroju leczy się głównie choroby narządu ruchu, rehabilituje się tutaj również osoby chore na cukrzycę. Leczy się takzę choroby naczyń obwodowych oraz schorzenia laryngologiczne.  Znajduje się tu również szpital dla dzieci STOKROTKA. Leczą się tutaj dzieci z problemami narządów ruchu oraz neurologicznymi. My na szczęście nie pojechaliśmy się tam leczyć a trochę oderwać od rzeczywistości.




Część uzdrowiskowa Goczałkowic nie jest zbyt duża. Napiszę Wam, że baza noclegowa jest tutaj bardzo mała ale to z drugiej strony dobrze bo oznacza, że nie spotkacie tłumu turystów. Miejscowość otoczona jest wielona akwenami wodnymi, w tym Wisłą oraz terenami zielonymi. Za restauracją Uzdrowiskową znajduje się ogromny, zadbany park. Z jednej strony sąsiaduje on ze Stawem Maćkiem a z drugiej ze stadionem LKS Goczałkowice, na kórym możecie spotkać Łukasza Piszczka. Ja próbowałam go wypatrzyć w sobotę na treningu ale bez okularów to ewentualnie mogłam Go sobie wyobrazić :D Na Stadion nie można ot tak sobie wejść, więc pozostawało mi szybkie rzucenie okiem na trenujących i powrót do biegania. Łukasz Piszczek prowdzi tutaj swoją Akademię i trenuje dzieci. Wielki szacun dla niego, że nie gwiazdorzy i chce mu się coś robić dla innych. Stadion warto sobie obejść i nawet z zewnątrz obejrzeć. 





Oprowadzanie powinnam zacząć od początku a nie od środka, więc jeszcze raz. Wychodząc z naszej Willi Anny i kierując się w stronę centrum części uzdrowiskowej po prawej stronie mijamy Zgromadzenie zakonne Sióstr Salwatorianek a za ich budynkiem znajduje się stadion piłkarski. Idąc dalej mijamy szpital dziecięcy z dużym ogrodem, w którym nie wiadomo czemu brak placu zabaw. Były tam za to opony częściowo wkopane w ziemie i przypomniało mi się dzieciństwo. Na terenie mojej podstawówki mieliśmy takie i na przerwach skakało się przez nie. Informuje, że pokazywałam Dianie jak się skacze i zęby nadal mam wszystkie. Kto z Was też tak skakał? Idziemy dalej. Dochodzimy do serca czyli centrum Uzdrowiska. Znajdują się tutaj oczywiście budynki uzdrowiskowe ale 2 z nich szczególnie się wyróżniają. Pierwszy z nich widoczny jest od razu po prawej stronie. Jest to były budynek hotelu Prezydent wybudowany w stylu neobarokowym. Uwielbiam takie barokowe i neobarokowe budowle, zresztą sami zobaczcie niżej jak ten budynek jest piękny. Obecnie znajduje się tam restauracja i administracja uzdrowiska. Drugi budynek, który uważam, że jest równie piękny to stara pijalnia. Niestety jest trochę schowany za drzewami ale na pewno nie przeoczycie go. Obecnie znajduje się tam kawiarnia, w której nie można płacić kartą. 



Idąc dalej dochodzimy do Stawu Maciek. Znajduje się tam wypożyczalnia kajaków oraz rowerków wodnych. Funkcjonuje tam również bar, więc można siedząc na pomoście podziwiać zachody słońca. Obchodząc Staw dojdziecie do zabytkowej stacji PKP. Możecie tam również zamieszkać bo część budynku zaadaptowana jest na apartament. Budynek również jest piękny. Przy Starym Dworcu znajduje się ławka przy której możecie naładować swój telefon. Bardzo fajny patent. Oczywiście aby naładować telefon, musisz mieć kabel USB albo posiadać model, który można ładować indukcyjnie. 





Oprócz takich standardowych atrakcji znajduje się tutaj most kolejowy, którego niestety nie udało mi się dobrze sfotografować. Płynie tu również Wisła. Jeśli ktoś kojarzy tą rzekę jako wielką, rozłożystą to może się troszkę zdziwić. Tutaj nie jest ona najszersza i raczej ukryta w gęstwinie drzew. 
W Goczałkowicach-Zdroju znajdują się Ogrody Kapias, których my akurat nie zobaczyliśmy. Wybraliśmy się za to do Pszczyny. Jeśli lubicie zwiedzać ogrody botaniczne koniecznie tam zajrzyjcie. 





Goczałkowice-Zdrój i okolice to mekka rowerzystów. Tylu osób na rowerach to ja jeszcze nigdzie nie widziałam. Wcale się nie dziwie bo tereny są tutaj ekstra. Poruszacie się między stawami a wisienką na torcie będzie finał na Zaporze nad śląskim morzem czyli Jeziorze Goczałkowickim. Jak stawy to oczywiście wędkowanie oraz wodne ptactwo. Jeśli Waszym hobby jest ornitologia to warto wybrać się nad Jezioro Goczałkowickie, które jest ostoją wielu gatunków ptaków. Do samego Jeziora z Goczałkowic jest kilka kilometrów, więc miejscie to na uwadze. 




Pisałam wyżej, że ciężko tutaj o znalezienie prywatnego noclegu. Dla odmiany znalezienie tutaj dobrej restauracji nie jest trudno. My jedliśmy w Kogucik i Kurka gdzie Diana dała niezwykły popis, drugi raz już tam nie poszliśmy :D Jak na restauracje wcale nie jest jakoś bardzo drogo. Jedliśmy również w stołówce dla kuracjuszy i napiszę Wam, że jak ja nie lubię i nie jadam pierogów z mięsem to tam zjadłam i smakowały mi. Macie jeszcze dwa miejsca do wyboru, wyżej wspomnianą restaurację Uzdrowiskową oraz najnormalniejszą knajpę. Jedliśmy również i w niej i wystroju nie ma w sumie rzadnego ale jedzenie smakuje tak samo dobrze jak w Koguciku i jest trochę taniej ale za to nikt nie patrzy krzywo na dziecko, które odezwie się trochę głośniej. 





Jak dojechać:
A jak chcecie? Autem będzie dobrze i pociągiem. Przystanek PKP jest mniej więcej na wysokości stadionu piłkarskiego, od centrum Uzdrowiska będzie to około 500/600 m. Jeśli chodzi o podróżowanie po Śląsku pociągiem to polecam. Mają dobrą siatkę połączeń, więc do wielu miejsc dojedziecie. Pociągiem również dojedziecie do Zapory. W samym uzdrowisku kursują meleksy, które jeżdżą m.in. nad Jezioro Goczałkowickie. 



Dla kogo polecam? (nie licząc osób, przyjeżdzających tutaj w celu leczenia)
Na pewno dla rowerzystów. Możecie zrobić sobie tutaj świetną bazę noclegową. Jeśli biegacie czy chodzicie z kijkami również będziecie zadowoleni. Są tutaj 3 trasy Nordic Walking o długości około 7 km, 10 km oraz 16 km. 
Jeśli chodzi o rodziny z małymi dziećmi to tak średnio polecam tą miejscowość. Pomimo, że jest tu szpital dla dzieci to nie ma tu dla nich atrakcji, nawet w przyszpitalnym ogrodzie. Nie licząc opon i jednej huśtawki. Nie ma nigdzie ogólnodostępnego placu zabaw - u mnie chociażby na wsi są dwa. Dianie widać było, że tego brakuje. Ona jest mała, więc coś dziecięcego musi dla niej być. Weekend tu wytrzymała ale już tydzień byłoby ciężko. Natomiast dla starszych dzieci jest park linowy. 





Atrakcje w Goczałkowicach-Zdroju:
- zabudowa uzdrowiska;
- park uzdrowiskowy;
- stadion LKS Goczałkowice;
- stawy oraz Jezioro Goczałkowickie;
- Ogrody Kapias;
- zabytkowy Stary Dworzec PKP;
- park linowy;
- trasy Nordic-Walking;
- ścieżki rowerowe;
- przepływająca Wisła;
- wędkarstwo;
- sobotnie dancingi.

Okoliczne atrakcje:
 - Zapora na Jeziorze Goczałkowickim, około 9 km;
- Jezioro Goczałkowickie, około 9 km;
- Zooterapia Woźniakówka w Czechowicach Dziedzicach, około 3 km;
- Jezioro Łąka, około 9 km;
- Pszczyna, około 6 km. W Pszczynie polecam zobaczyć Zabytkowy Park, Muzeum Zamkowe, Pokazową Zagrodę Żubrów oraz skansen - Zagroda Wsi Pszczyńskiej. 

Nasz nocleg Willa Anna.




Jeśli odwiedzisz miejsce z mojego polecenia i masz konto na IG czy FB to oznacz mnie (mama_biegaczka) na nim abym mogła zobaczyć Twoją wycieczkę. Użyj również #aktywnierodzinnie aby pokazać jak można fajnie i aktywnie spędzić czas z rodziną lub... całkowicie leniwie. Jeśli chcesz zobaczyć wszystkie miejsca odwiedzone przez Dianę obserwuj #diankamałapodróżniczka. Jeśli podoba Ci się ten wpis poślij go dalej. Dziękuje :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © MamaBiegaczka , Blogger