Nadwiślański Park Etnograficzny w Wygiełzowie



Pozostaję dalej w tematyce etnografii z małą różnicą. To Muzeum jest otwarte i cały czas możecie je odwiedzać. Jeśli jakimć cudem spadnie śnieg będzie tam bajkowo, w sumie to nie bajkowo, przeniesiecie się w czasy młodości Waszych babć i dziadków. Stare chaty pod śniegiem na pewno będą się pięknie prezentować. Można sobie pomarzyć, prawda? Przejdźmy do konkretów.

Muzeum w Wygiełzowie to nie tylko skansen ale również dwór z Drogini oraz górujący nad tymi terenami zamek Lipowiec. 
Skansen w Wygiełzowie to 5 ha zadrzewionego terenu z alejkami, starymi chatami oraz kościołem i dzwonnicą. Możemy tu spędzić na prawdę sporo czasu. Przy alejkach znajdują się ławki, więc można sobie usiąść, odpocząć i delektować się ciszą i spokojem. 
Przejdźmy dalej, co tu dokładnie znajdziemy. Najstarszym obiektem, który tutaj się znajduje jest kościół z Ryczowa z 1623 roku. Zaraz obok stoi dzwonnica z Nowej Góry z 1778 roku. Polecam zaglądać do każdego otwartego budynku, do kościoła również. W ogóle jak chodzicie po deskach to słychać takie charakterystyczne ich skrzypienie. Ja również uwielbiam zapach starych chat ale nie mam tu na myśli takiej stęchlizny czy wilgoci. 





Innymi ciekawymi obiektami znajdującymi się tutaj jest chałupa sołtysa z Przegini Duchownej z 1862 roku oraz duża zagroda z dziedzińcem w środku. W byłym spichlerzu z 1789 roku organizowane są tymczasowe wystawy. My trafiłyśmy na wystawę malarstwa autora, kórego... sobie nie sprawdziłam. Prace były w stylu Zdzisława Beksińskiego, więc na pewno nie każdemu przypadły do gustu. Mnie akurat tak bo bardzo lubię taki apokaliptyczny styl. Oprócz spichlerzu są jeszcze dwie wykorzystane chaty. W domu podcieniowym z Alwerni z 1825 r. znajduje się sklep z pamiątkami oraz karczma z Minogi gdzie funkcjonuje restauracja. 






Największym muzeualnym obiektem jest Dwór z Drogini, do którego nie weszłyśmy. W sumie nigdy w środku nie byłam. Tym razem pierwszą przeszkodą na samym wstępie były schody po których nie wjadę wózkiem. Ja w ogóle takich obiektów za bardzo nie lubię zwiedzać, zwłaszcza z dziećmi, które mogą coś stłuc, zrzucić lub ja wjechać wózkiem. Obecnie w dworze znajduje się administracja Muzeum oraz stała eskozycja wnętrz. Organizowane są tutaj konferencje oraz koncerty.




Oficjalne otwarcie Muzeum odbyło się w 1973 r., prezentuje ono kulturę Krakowiaków Zachodnich. Była to grupa etniczna zamieszkująca tereny na zachód od Krakowa, po obu stronach Wisły. Obecnie na terenie skansenu/muzeum znajduje się 27 zabytkowych obiektów, amfiteatr, mała scena, karczma, 2 place zabaw, mała ścieżka sensoryczna i muzyczna, dwór oraz zamek.




Co się pozmieniało od mojego ostatniego pobytu?
Najczęstszym gościem byłam na zamku. Skansen odwiedziłam pierwszy raz zapewne jak większość osób z okolicy na wycieczce szkolnej. Chyba największą nowością jest amfiteatr oraz mała scena na prawo od wejścia. Drugą nowością jest ściężka sensoryczna, na której poznajemy różne materiały do budowy domu i coś co spodoba się Waszym dzieciom najbardziej. Ciekawe instrumenty muzyczne. Do Dworu z Drogini można przejść przez teren skansesu a nie jak kiedyś drogą obok. Powstał drugi plac zabaw, do którego aby się dostać, trzeba wyjść z terenu skansenu i dojść drogą. Największą zmianą jaka zaistniała jest zamknięcie zamku, który zawsze był czynny. Miejmy nadzieje, że znajdą się fundusze na jego zabezpieczenie.






Organizacja miejsca.
Zaczniemy standardowo od kibelków. Są wolnostojące mniej więcej pośrodku terenu skansenu. Zabijcie mnie ale nie wiem czy jest tam przewijak, chyba nie bo z tego co pamiętam to przewijałam Kornelię na zewnątrz. Toaleta jest również w karczmie ale wózkiem tam będziecie mieli problem wjechać ale o tym poniżej.
Parking jest bezpłatny, nawet całkiem spory. Kiedyś parkowalismy również pod zamkiem, zapewne dalej tam można parkować. Mały plac zabaw, ścieżka muzyczna i sensoryczna znajdują sie zaraz po lewej stronie od wejścia. Większy plac zabaw umiejscowiony jest poza terenem skansenu. Do Dworu z Drogini dojdziecie przez skansen aczkolwiek może być problem z podjazdem po żwirku wózkiem. 
Wszystkie obiekty rozlokowane są w niewielkich odległościach od siebie. Chyba do każdego budynku można dosłownie zajrzeć ale nie wolno dotykać eksponatów. Są one oddzielone od zwiedzających.





Praktyczne informacje.
Najważniejszą informacją jest to, że zamek Lipowiec jest zamknięty do odwołania. Jeśli zamierzaliście tu przyjechać i jednego dwa zwiedzić dwie atrakcje to zapomnijcie o tym. Nie zanosi się na szybkie otwarcie zamku. Za to macie zapewne piękne wnętrza Dworu z Drogini.
Obiekty są otwarte całorocznie ale od listopada do lutego obiekty czynne są do godziny 15:00. 
Osoby i dzieci poruszające się na/w wózkach mogą miec tu problem, alejki wysypane są żwirkiem i czasami ciężko było mi nim jechać. Do chat również wózkiem nie wjedziecie, nie licząć spichlerza. Dziecko trzeba brać na ręce. 
Do karczmy też prowadzą schody, ja zostawiłam wózek przy wejściu i wzięłam Kornelię na ręce. Do ubikacji również prowadzą schody. Czy jest w niej przewijak to nie wiem bo już darowałam sobie schodzenie na dół z dzieckiem na rękach a drugim plątającym się pod nogami. 
W czasie miesięcy, w których dzieci uczęszcząją do szkół trzeba liczyć się z wycieczkami szkolnymi, od najmłodszych dzieci po młodzież.
Organizowane są tutaj różnego rodzaju wydarzenia typu: czasowe wystawy, koncerty, jarmarki Bożonarodzeniowe, noc w muzeum, odpusty czy festiwal Etnomania. 
Dzieci do lat 7 wchodzą za darmo.




Czy polecam dla rodzin z dziećmi?
Oczywiście, że tak. Jest to ogrodzony teren, zatem bezpieczny. Odbywają się tutaj różne warszaty, na które możecie zapisać Wasze dzieci. 
Są 2 place zabaw oraz fajne instrumenty muzyczne, na których można grać. Dzieci mogą spokojnie biegać między chatkami, niekoniecznie do nich zaglądać, aczkolwiek Diana była ciekawa co tam w środku jest.
Jest tu miejsce na ognisko na którym można upiec kiełbaski, więc będzie to kolejna atrakcja.






Ja jeszcze dodam, że mnie bardzo zauroczyły starodawne ule oraz drewniane postacie, bacznie nam się przyglądające. Szukajcie ich między ścieżkami, chatkami, drzewami i krzewami. 






Jak dojechać.
Najlepiej autem. Ja przyjechałam tam inną trasą a wróciłam inną. Jechałam przez Grojec i Alwernię bo tak mnie pokierowała mapa a z powrotem wróciłam już znaną mi drogą przez Babice. 



Wszystkie niezbędne informacje na temat opisów atrakcji, godzin otwarcia, cen biletów znajdziecie na oficjalnej stronie Muzeum - tutaj. Muzeum ma również swój fanpage na Facebooku, na którym są wszystkie najnowsze informacje, również o nadchodzących wydarzeniach.

Jeśli chcesz zobaczyć wszystkie miejsca odwiedzone przez Dianę obserwuj #diankamałapodróżniczka. Jeśli podoba Ci się ten wpis poślij go dalej. Dziękuje :) Jak odwiedzasz miejsca z mojego polecenia nie bój się mnie oznaczać na zdjęciach abym mogła je zobaczyć i udostępnić :) 
Zapraszam do śledzenia mnie na IG (mama_biegaczka) oraz FB (mama_biegaczka)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © MamaBiegaczka , Blogger