Cross QUAI

Zdjęcie wykonał Fotograf na biegu


O biegach Tres Companeros słyszałam same dobre rzeczy. Jednak zawsze mi coś innego wypadało i jakoś tak nie mogłam dotrzeć do Puszczy Niepołomickiej. W styczniu wygrałam pakiet na dowolną imprezę przez nich organizowaną. Zatem wymówek szukać nie mogłam tylko wybrać bieg. Zdecydowałam się na 10 km biegu przełajowego w Kłaju. 

Zalety:
- 2 dystanse do wyboru: 10 i 15 km;
- możliwość biegu z psem;
- trasa w 98% terenowa (czasem przebiegaliśmy przez utwardzoną drogę);
- trasa urozmaicona, trochę lekkich podbiegów i zbiegów, drzewo do przeskoczenia;
- duży limit czasowy;
- stała opłata startowa;
- miła  i szybka obsługa biegu;
- duży darmowy parking;
- bieg po Puszczy Niepołomickiej;
- wytrzymały numer startowy;
- brak spamu czyli ulotek reklamowych;
- duża galeria zdjęć.



Wady:
- brak pakietu startowego.



Posiłek regeneracyjny: dla każdego zawodnika były dostępne izotoniki i gorąca herbata. Zamiast ochydnej zupy dostaliśmy smaczne mini pizze. Dla mnie to jest jak najbardziej na plus. Brakowało mi jednak jakiegoś owoca bo po 10 czy 15 km pizzerka to jednak mało. 
Opłata: była stała dla obydwu dystansów. Zawodnicy za 10 km musieli zapłacić 60 zł a za 15 km 70 zł.



Warto/nie warto
Start/meta: Tartak w Kłaju
Trasa: 5,0 Cena: 4,0 Atmosfera biegu: 5,0 Medal: 5,0
Średnia ocena: 4,7 






Moje krótkie podsumowanie Cross QUAI:

Na wstępie podziękuje Organizatorom za odczarowanie Puszczy Niepołomickiej, która jest dla mnie... nudna. Pokazali, że można tam fajnie pobiegać czyli po terenie. W ogóle trasa mnie pozytywnie zaskoczyła bo ja spodziewałam się brodzenia w błocie i sporych podbiegów. Nie wiem skąd wzięły mi się te spore podbiegi skoro wiem, że Puszcza jest raczej płaska. Błota ja ogólnie się nie boję ale miałam przymusową przerwę od biegania, więc błoto mogłoby mnie sporo spowolnić. 
Jak mi się biegło? Tak samo jak na Marzannie. Na początku ciężko i znowu zastanawiałam się jak ja dotrwam do końca. Potem mi przeszło i biegło się super. Nogi rwały do przodu ale zwalniałam bo wiedziałam, że może być ciężko pod koniec. Kryzysów na trasie nie miałam, starałam się biec jednym tempem i nie wyrywać do przodu. Widzę, że im jestem starsza tym mniej wyrywna jestem albo po prostu bardziej leniwa. Około 9-tego km zaczęło mi się robić ciężko, nogi zaczynały mnie boleć ale gnałam nadal do przodu. Przed samą metą mieliśmy jeszcze mały sprawdzian ogólnej sprawności i było do pokonania zwalone drzewo. Idealny spowalniacz biegaczy.
Udało mi się w końcu dobiec szyciej niż planowałam. Obstawiałam, że 10 km zrobię najszybciej w 01:10:00 a udało się to zrobić 2 minuty szybciej, więc jestem zadowolona z siebie.

Mój czas ukończenia biegu na dystansie 10,3 km to: 01:10:52

Następne zawody z tego cyklu odbędą się 28 maja 2022 roku na dystansie 20 i 30 km, w nocy. 
Więcej szczegółów szukajcie tutaj.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © MamaBiegaczka , Blogger